Ropa na globalnych rynkach drożeje w czwartek w reakcji na informacje, że Biały Dom zwrócił się do Pentagonu w sprawie przygotowania planu ataku na Iran jeszcze przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi w USA. Do tego wiele na rynkach ropy może namieszać huragan Isaias - podają maklerzy.


Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na XI jest na NYMEX w Nowym Jorku po 90,30 USD - wyżej o 2,29 proc.
Brent na ICE na XII jest wyceniana po 102,78 USD za baryłkę, w górę o 2,57 proc.
Ropa WTI od początku tego roku zyskała 57,3 proc., a Brent zdrożała o 68,8 proc.
Ceny ropy naftowej rosną po tym, jak pojawiły się doniesienia, że Biały Dom zwrócił się do Pentagonu w sprawie przygotowania planu ataku na Iran jeszcze przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi w Stanach Zjednoczonych.

"Wielkość i potencjalne cele ataków, a także to, czy administracja USA będzie kontynuować swoje działania, są wciąż przedmiotem debaty" - podał "The Atlantic".
"Ograniczona operacja militarna USA w Iranie może zostać poprzedzona bardziej znaczącymi działaniami po wyborach uzupełniających" - dodano.
Prezydent USA Donald Trump przemawiając na wiecu wyborczym w San Antonio z Teksasie powtórzył, że nie spieszy się, aby podpisać porozumienie z Iranem.
"Nie sądzę, abym chciał zawrzeć umowę z Iranem" - powiedział Donald Trump.
Tymczasem złe warunki pogodowe spowodowały wstrzymanie części wydobycia ropy w USA, a producenci surowca w Zatoce Meksykańskiej wstrzymali produkcję ponad 510 tys., baryłek ropy dziennie. To ok. 1/4 podaży ropy w tym regionie.
Wstrzymano też produkcję gazu ziemnego, a pracownicy kilku platform wiertniczych zostali ewakuowani.
Burza tropikalna Isaias nabiera siły nad wodami Zatoki Meksykańskiej i według prognoz może już w czwartek osiągnąć status huraganu.
Byłby to pierwszy huragan sezonu atlantyckiego 2026 zagrażający 30 mln ludzi w południowych stanach.
Amerykańskie Krajowe Centrum Huraganów (NHC) wydało już m.in. alerty dotyczące zagrożenia falą sztormową dla części wybrzeża Zatoki Meksykańskiej.
Obecne prognozy wskazują, że Isaias może uderzyć pomiędzy Luizjaną a Florydą w późny piątek lub w sobotę.
Największe zagrożenie stanowić będą niszczący wiatr, intensywne opady deszczu prowadzące do powodzi błyskawicznych, niebezpieczna fala sztormowa na wybrzeżu oraz możliwość występowania lokalnych tornad.
The Weather Channel podkreśla, że skutki huraganu mogą być odczuwalne także setki kilometrów od miejsca uderzenia.
Analitycy oceniają, że Isaias pojawia sie w niepewnym momencie dla rynków ropy naftowej.
W obliczu napięć na Bliskim Wschodzie związanych z wojną w Iranie, nie ma już miejsca na zakłócenia m.in. w produkcji oleju napędowego - "roboczego" paliwa dla ciężarówek, pociągów, przemysłu i ogrzewania.
Chuck Watson z Enki Research powiedział, że o ile nie zmieni się trasa przebiegu huraganu, zakłócenia w produkcji ropy naftowej i gazu ziemnego mogą prawdopodobnie potrwać dłużej niż tydzień.
Tymczasem na Bliskim Wschodzie nie słabną ataki ze strony rebeliantów Huti.
Rzecznik jemeńskich rebeliantów Huti oświadczył w czwartek nad ranem, że zaatakowali oni port lotniczy w stolicy Arabii Saudyjskiej, Rijadzie, rakietą balistyczną.
"Nasze siły zbrojne zaatakowały międzynarodowy port lotniczy im. króla Chalida rakietą balistyczną, która trafiła precyzyjnie w cel i zakłociła funkcjonowanie lotniska" - oświadczył rzecznik Hutich Jahija Saree.
W innym oświadczeniu Huti ostrzegli, że całe terytorium Arabii Saudyjskiej może być celem ataków, z wyjątkiem świętych miejsc muzułmańskich, czyli rejonów Mekki i Medyny.
Wspierani przez Iran szyiccy Huti są jednym z głównych uczestników toczącej się wojny domowej w Jemenie, która wybuchła po tym, jak ruch ten w styczniu 2015 dokonał zamachu stanu, a wcześniej zajął stolicę Sanę.
Analitycy informują, że ryzyka w całym regionie Bliskiego wschodu, ataki na statki transportujące towary oraz rosnący popyt na ropę naftową z bardziej odległych punktów załadunku napędzają rekordowe wzrosty przewozów towarowych i generuja ogromne koszty w łańcuchach dostaw.
Zakontraktowanie bardzo dużego statku do transportu ropy naftowej z USA do Azji kosztuje obecnie 77 mln USD podczas gdy w ub. roku średnia kwota takiego transportu wynosiła 9,2 mln USD.
"Koszty transportu są bardzo wysokie" - napisali w rynkowej nocie analitycy Citigroup Inc.
"Rynek nadal wycenia ograniczenia w dostawach ropy, kruchość podaży i ryzyka geopolityczne" - dodali.
Tymczasem w USA zmalały zapasy ropy.
Zapasy surowca w ubiegłym tygodniu spadły o 3,19 mln baryłek, czyli o 0,75 proc., do 424,13 mln baryłek - poinformował amerykański Departament Energii (DoE).
Rezerwy paliw destylowanych, w tym oleju opałowego, spadły o 42 tys. baryłek, czyli o 0,04 proc., do 105,14 mln baryłek - podał DoE.
Zapasy benzyny wzrosły w tym czasie o 382 tys. baryłek, czyli o 0,19 proc., do 204,74 mln baryłek.
Przerób ropy przez amerykańskie rafinerie odbił się obecnie, po 3 tygodniach spadków. Przerób ten wzrósl o 223 tys, baryłek dziennie i powrócił do najwyższego pozimu w historii jak na tę porę roku.
Z kolei eksport ropy naftowej i jej produktów z USA w zeszłym tygodniu osiągnął najwyższy poziom od maja, powracając do sezonowego rekordu.
Oczekuje się, że wolumeny załadunków ropy w X będą jeszcze wyższe niż we wrześniu, ponieważ rafinerie ropy w Europie i Azji starają się zabezpieczyć dostawy surowca z USA.(PAP Biznes)
aj/ ana/






























































