NBP zmienia stanowisko wobec inflacji i studzi nadzieję na obniżenie stóp procentowych. Jednocześnie Andrzej Kaźmierczak z RPP nie widzi przeciwwskazań wobec podwyżki kosztu kredytu. Jastrzębie nastawienie NBP służy złotemu.
Pod koniec roku oczekiwano, że ze względu na nadchodzące ochłodzenie koniunktury, a także wyraźny spadek inflacji, Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe już po pierwszym kwartale. Jednak w miarę napływu solidnych raportów gospodarczych, a także wciąż wysokiej inflacji, władze monetarne powoli odchodziły od pierwotnych założeń.
Już na początku roku prezes Marek Belka Narodowego Banku Polski studził oczekiwania na obniżenie kosztu kredytu. Swoje stanowisko potwierdził wczoraj, mówiąc, że rynki nie powinny spodziewać się obcięcia stóp.
Natomiast bardziej zdecydowane stanowisko zaprezentował Andrzej Kaźmierczak z RPP, który ocenia, że nie dostrzega przeciwwskazań wobec podwyżki stóp procentowych już w pierwszym kwartale. Takie opinie Andrzej Kaźmierczak przedstawił w wywiadzie dla agencji Bloomberg.
Uporczywa inflacja spędza sen z powiek NBP. Grudniowa inflacja wyniosła 4,6 proc. wobec 4,8 proc. miesiąc wcześniej. To zdecydowanie powyżej celu założonego przez NBP, który wynosi 2,5 proc. i dopuszcza 1 proc. odchylenia.
Jastrzębie z NBP napędzają złotego
Zaostrzenie stanowiska NBP, obok uspokojenia atmosfery wokół europejskiego kryzysu i wyraźnej poprawy danych napływających ze Stanów Zjednoczonych, było jednym z impulsów wzmacniających złotego od początku roku.
Polskie walucie pomaga także obietnica Rezerwy Federalnej dotycząca utrzymania zerowych stóp procentowych przynajmniej do końca 2014 roku. Inwestorzy nieśmiało oczekują, że Fed zdecyduje się w końcu na kolejny skup rządowych obligacji.
Trzecia runda ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej otworzyłaby giełdowym indeksom drogę na kolejne szczyty. Jednocześnie Grecja jest bliska pomyślnego zakończenia rozmów z prywatnymi inwestorami w sprawie umorzenia długu. Zamknięcie negocjacji byłoby dużą ulgą dla rynków.
NBP pomoże budżetowi
Złoty po 14.00 zyskiwał wobec najważniejszych walut. Zyski wobec euro i franka szwajcarskiego wynosiły około 0,7 proc. Za europejską walutę płacono 4,2465 złotego, czyli najmniej od początku września 2011 roku. Helwecka waluta kosztowała 3,5181 złotego, czyli najmniej od listopada. Za dolara płacono 3,2303, także najmniej od listopada.
W wywiadzie dla agencji Bloomberg Andrzej Kaźmierczak powiedział także, że NBP wspomoże budżet znaczącą kwotą, nie zdradził jednak jej wielkości. Rozwianie wątpliwości wokół polskich finansów publicznych, restrykcyjne nastawienie NBP, a także dobre nastroje na rynkach to środowisko korzystne dla polskiej waluty.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl

























































