Starcie tytanów? MAGA kontra Dolina Krzemowa. Peter Navarro na celowniku Elona Muska, który w mediach społecznościowych nazwał go wprost "skończonym kretynem" i ocenił, że "jest głupszy niż worek cegieł". Poszło oczywiście o politykę celną, którą jak niepodległości bronił bliski współpracownik Trumpa, zaznaczając, że nie będzie żadnej recesji. Ten spór doskonale obrazuje tarcia wewnątrz amerykańskiej administracji.


Elon Musk od kilku dni powtarza jak mantrę, że między USA a Europą powinna istnieć "strefa zerowych taryf". Do tego m.in. odniósł się w wywiadzie dla CNBC doradca ds. handlu Peter Navarro, który powiedział wprost, że jego zdaniem właściciel Tesli nie rozumie mechanizmów wykorzystywanych przez inne kraje do oszukiwania Stanów Zjednoczonych w sprawach handlowych.
Dodatkowo nazwał Teslę "montownią samochodów", która sprowadza baterie z Japonii i Chin, a elektronikę z Tajwanu. Navarro wyjaśnił, że skutkiem takiej polityki celnej powinno być przeniesienie opon do Akron, skrzyń biegów do Indianapolis, a silniki- we Flint i Saginaw. "Samochody mają być produkowane tutaj" - podkreślił. Do tego Navarro zagwarantował, że recesji nie będzie.
Na reakcję miliardera nie trzeba było długo czekać. Jego zdaniem "Peter Retarrdo" [retard to pejoratywne określenie na osobę z niepełnosprawnością umysłową - przypis red.] jest "głupszy niż worek cegieł".
I najwyraźniej "doktorat z ekonomii na Harvardzie to raczej wada niż zaleta" [następnie usunął ten komentarz].
*Peter Retarrdo
— Elon Musk (@elonmusk) April 8, 2025
Odniósł się także do "montowni samochodów". CEO napisał, że "Tesla jest najbardziej pionowo zintegrowaną fabryką motoryzacyjną w USA z najwyższym procentem produkcji amerykańskiej". Nie "zbudowałem gówna" - dodaje [ten komentarz także został usunięty]. Jego słowa potwierdza m.in. ranking American-Made Index Cars. To jednak nie zapewnia jej "taryfowej odporności".
Nie jest to pierwszy raz kiedy Musk staje w opozycji do Trumpa. Biały Dom pozostaje niewzruszony, komentując sprawę przez rzeczniczkę Karoline Leavitt, która zaznaczyła, że "chłopcy będą chłopcami i pozwolimy im kontynuować publiczny sparing. To także jest znak, że prezydent zbudował swoje otoczenie z osób, które się między sobą róźnią, by móc właśnie usłyszeć różne opinie".
WSJ: Konflikt Navarro-Musk ilustruje tarcia między głównymi grupami w otoczeniu Trumpa
Konflikt między twórcą polityki celnej Donalda Trumpa Peterem Navarro a miliarderem Elonem Muskiem ilustruje tarcia między dwoma głównymi grupami w otoczeniu prezydenta USA; ta która wygra, wyznaczy kurs polityki gospodarczej Białego Domu - ocenia “Wall Street Journal”.
“Ta waśń ilustruje rywalizujące grupy doradzające prezydentowi Trumpowi i stanowiące dużą część jego politycznego zaplecza. Strona, która częściej zwycięża, prawdopodobnie zadecyduje o kierunku polityki gospodarczej Trumpa” - ocenia amerykański dziennik.
Navarro jest przedstawicielem tego skrzydła MAGA, które opowiada się za ochroną amerykańskiego przemysłu cłami. Grupa ta nie ma zaufania do wielkich korporacji, zwłaszcza big tech i firm farmaceutycznych. Nie sprzeciwia się też wyższym podatkom i opowiada się za korzystaniem z prerogatyw rządu, aby karać politycznych przeciwników.
Ekonomista zdobył pozycję u Trumpa swoją książką “Death by China” (“Śmierć z rąk Chin”), w której przekonuje o zagrożeniu, jakie stanowi Państwo Środka dla światowej dominacji USA. W tekście tym Navarro powołuje się na fikcyjnego eksperta handlowego Rona Varę; jego nazwisko powstało z przestawienia liter własnego nazwiska Navarro.
“Ponadto Navarro potrafi mówić rzeczy, których Trump chce słuchać” - zaznacza “WSJ”, przywołując jego raport w 2020 r. w którym sugerował, że poprzedni prezydent Joe Biden sfałszował wybory. “To prawdopodobnie pozwala wytłumaczyć, jak Navarro tak długo utrzymał się w Białym Domu. Jeżeli cła są wyznacznikiem skali wpływu na Trumpa, to Navarro jest u szczytów” - ocenia dziennik.
Z kolei Musk, który jest właścicielem m.in. platformy społecznościowej X i koncernu motoryzacyjnego Tesla, reprezentuje środowisko Silicon Valley MAGA. Grupa ta, skupiona wokół przemysłu technologicznego w Dolinie Krzemowej, ma bardziej libertariańskie poglądy i wierzy, że amerykańska gospodarka, aby rosnąć i zdominować świat, nie powinna być nadmiernie regulowana.
“Musk ma rację co do przynajmniej dwóch ważnych kwestii i wydaje się być gotowy mówić prawdę, a Trump powinien jej wysłuchać” - pisze “WSJ”. Po pierwsze, Musk jest zwolennikiem wolnego handlu i stwierdził, że marzą mu się zerowe cła z UE. Po drugie, zwrócił uwagę na to, że większość wydatków federalnych przeznaczana jest na programy pomocowe.
Zdaniem “WSJ” asertywność Muska w ostatnim czasie może być znakiem tego, że “jest on na wylocie”.
“Mamy nadzieję, że tak nie jest. Musk popełnił kilka błędów i naszym zdaniem jest zbyt wyrozumiały dla Komunistycznej Partii Chin. Ale nie jest on pachołkiem, którego Trump może skazać na zapomnienie i zwolnić. A przede wszystkim mówi rzeczy, które prezydent powinien usłyszeć” - konkluduje "Wall Street Journal". (PAP)
mws/ ap/
opr. aw























































