• Jakie są zatem znaczące różnice w efektach pracy tego sprzętu? – Tradycyjny tomograf nie widzi metabolizmu zmian zachodzących w organizmie, PET wykrywa tendencje do patologii. Zatem lekarze szybciej są w stanie wykryć niepokojące zmiany. Specjaliści trąbią o badaniach, które pozwolą nam wcześnie wykryć zmiany onkologiczne. Nie można więc o sprzęcie, który to umożliwia, mówić, że jest niepotrzebny.
• Gdzie powstanie pracownia z PET-em? – W nowych budynkach Akademii Medycznej przy ul. Borowskiej.
• Ile kosztuje was pracownia przy Borowskiej? – Myślę, że skromnie licząc około 30 – 40 milionów złotych. Do tego trzeba dodać inwestycje w szkolenie dla personelu czy obsługę rejestracji.
• Dlaczego zdecydowaliście się zainwestować – poza stolicą – właśnie we Wrocławiu? – Macie zdolny i wykształcony personel, znalazło się też odpowiednie miejsce na pracownie. Poza tym inwestowanie na Dolnym Śląsku jest dziś bardzo modne, pojawiają się tysiące nowych miejsc pracy. To dużo ludzi, a przy tym i duże potrzeby, także jeśli chodzi o usługi medyczne.
Co to jest?
Urządzenie PET-CT (pozytonowa tomografia emisyjna połączona z tomografią
komputerową) pozwala na wykonanie szybko, bezboleśnie i bezpiecznie
dokładnego badania całego ciała pacjenta. Badanie przy użyciu
jakichkolwiek innych urządzeń nie daje możliwości postawienia tak
kompleksowej diagnozy jak w przypadku PET-CT.
Badanie stosuje się przede wszystkim w onkologii, ale również w
kardiologii i neurologii.
Obecnie w Polsce działają dwa państwowe ośrodki tego typu: w Bydgoszczy i
Gliwicach. Czas oczekiwania na badanie refundowane przez NFZ wynosi 16
tygodni.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Katarzyna Kroczak

























































