REKLAMA

Madagaskar - kraina dla smakoszy

2008-03-31 11:36
publikacja
2008-03-31 11:36
Pragnienie poznania Madagaskaru towarzyszyło mi od zawsze, a powodem była aura tajemniczości związana z tą niezwykłą wyspą, która według mnie jest krainą dla… „smakoszy” podróżowania.



W porównaniu z wieloma innymi ciekawymi miejscami na Ziemi, Madagaskar leży trochę „na antypodach”. Tu nie dostaniemy się tranzytem, bo przez wyspę nie prowadzą żadne ważne szlaki. Ze względu na ogromny obszar, nie poznamy jej też „przy okazji”. W efekcie niewielu tu zbłądziło i wciąż stosunkowo mało wiemy na jej temat. A jest co poznawać, bo prawie wszystko jest tu inne.



„Nie-Afryka” w Afryce

Swój „odmienny żywot” Madagaskar zaczął bardzo dawno temu – szacuje się, że było to przed ok. 70 mln lat. Wtedy to pękł pradawny kontynent Gondwana, co dało początek wyspie, a także dzisiejszym: Ameryce Południowej, Afryce, Australii, Antarktydzie, Indiom i Nowej Zelandii. Dziś, chociaż geograficznie Madagaskar przynależy do Afryki, niezbyt wiele ma z nią wspólnego. Pierwszą, natychmiast rzucającą się w oczy, różnicą są mieszkańcy.





Jadąc do Afryki, oczekujemy, że spotkamy ludzi o czarnym kolorze skóry, krótkich, kręconych włosach, dużych oczach i szerokich nosach. Tymczasem Malgasze w zdecydowanej większości są potomkami przybyszów z terenów dzisiejszej Azji Południowo-Wschodniej, którzy dotarli na wyspę ok. 2 tys. lat temu. Tylko na wschodnich wybrzeżach zauważyć można wpływy ludności afrykańskiej z terenów „sąsiedniego” Mozambiku. W sumie dziś jest tu ponad 20 grup etnicznych. Równie odmienna i fascynująca jest przyroda. Amatorzy safari na pewno nie zaspokoją na Madagaskarze swojej pasji. Za to ci, którzy szukają inności w przyrodzie, będą zafascynowani. Rozwój w trwającej milion lat izolacji spowodował, że tylko tu spotkamy żyjące w naturalnym środowisku lemury (rodzaj małpiatki) oraz sześć z ośmiu znanych nam gatunków baobabów. To oczywiście najbardziej znane endemity, czyli gatunki fauny i flory niewystępujące nigdzie indziej. Podobno jest ich na tych terenach ponad dwieście.





I wreszcie historia. Mało kto wie, że w tzw. erze przedkolonialnej (a w szczególności w XIX w.) królestwo Madagaskaru było na bardzo wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego. Dzięki polityce króla Radama I, w 1828 r. żyło tu już ponad tysiąc osób potrafiących czytać, i wtedy właśnie wysyłano pierwszych studentów na uniwersytety w Anglii. W 1896 r. na wyspie było już ponad 160 tys. dzieci uczęszczających do szkół. Okres prosperity i rozwoju wyspy przerwany został w 1896 r. na skutek inwazji wojsk francuskich.



Podróżowanie po Madagaskarze

Rytm życia zdecydowanie wytycza tutaj natura. Póki co, człowiek nie zmienił tej wyspy na tyle, by wszystko było proste i szybkie. Dlatego, podróżując po Madagaskarze, czujemy przestrzeń i odległość. Dwie główne drogi asfaltowe, od lat praktycznie nieeksploatowane, 2-3 linie kolejowe. Kręte drogi wręcz zmuszają do nasycenia się tym, co wokół. A są to niezwykłe krajobrazy skalistych gór w środkowej części wyspy, pustynnych przestrzeni na południu czy też gęstwin lasów tropikalnych na wschodzie. Cyklony nawiedzające wyspę na początku roku spowalniają życie – po każdej porze deszczowej Malgasze z pokorą odbudowują drogi, małe mostki i kładki na bocznych dróżkach. Do głównych miast, takich jak Toliara na południu czy Antsiranana (dawniej Diego Suarez) na północy, można dostać się ze stolicy Antananarivo komfortowymi liniami Air Madagaskar, jednak nawet wówczas, przemieszczając się z lotniska do miejsca przeznaczenia, zaczynamy podlegać prawom i rytmowi natury. Dlatego, planując zwiedzanie Madagaskaru, warto założyć, że będzie się to robić „po kawałku”, wolno, ale za to „dogłębnie”.



Co to w praktyce może oznaczać? Wspaniałym doznaniem jest np. dwutygodniowa, piesza, rowerowa lub – dla bardziej wymagających – samochodowa, wyprawa bocznymi drogami płaskowyżu centralnego z Antananarivo do Morondavy lub Toliary. Będziemy mieli wówczas jedną z nielicznych, przy dzisiejszych sposobach podróżowania, okazji zaspokojenia wszystkich swoich zmysłów, „konsumowania” po drodze oszałamiającej gamy zapachów, kolorów, dźwięków, smaków, temperatur itd. Taka forma podróżowania po Madagaskarze jest nie tylko przyjemna, ale i bezpieczna. Malgasze są bardzo życzliwi dla gości, a ci żyjący z dala od głównych miast traktować nas będą z wielką ciekawością i gościnnością.



Nie trzeba się także obawiać dzikich zwierząt czy gadów. Te pierwsze nie są drapieżne (poza, niestety, już rzadko spotykaną fosą i mangustami) i mają niewielkie rozmiary, te drugie – nie należą do jadowitych. Wakacje na Madagaskarze wciąż bardziej przypominają „wyprawę” niż „wczasy”. W centrum wyspy zaskakująco łatwo można znaleźć małe hoteliki, chociaż szczerze trzeba przyznać, że ich atuty to panująca tu atmosfera i ciekawi ludzie, a nie wysoki standard. Oczywiście są też miejsca o charakterze morskiego kurortu. Od kilkunastu lat, drugą po kenijskiej Malindi, mekką Włochów nad Oceanem Indyjskim jest wysepka Nosy Be u północnych wybrzeży Madagaskaru. Jej popularność jest tak duża, że przylatują tu bezpośrednio czartery z Mediolanu. Ostatnio, głównie wzdłuż zachodniego wybrzeża, powstaje też coraz więcej małych oaz plażowego wypoczynku. Najciekawszą chyba formą noclegów jest zatrzymywanie się po drodze w specjalnie przygotowanych obozowiskach. Jest na Madagaskarze kilka doświadczonych w tym zakresie firm. Bliski kontakt z naturą, a przede wszystkim noc pod gwiazdami południowej półkuli pozostawiają niezapomniane wspomnienia.



Kulinarna przygoda

Co się je na Madagaskarze? Przede wszystkim ryż. Ale ryż niejedno ma tu imię. Oprócz białego, popularny jest też „czerwony” – czyli nieprzetworzony. Często można natknąć się w nim na ziarenka piasku, ale dzięki temu naprawdę smakuje lepiej. Ponadto – mięso. A jeśli mięso, to zebu, czyli wołowina (i to dosłownie, bo „zebu” to malgaskie woły). Dla 80% ludności to by było na tyle. Są też oczywiście lokalne wariacje i specjalności – np. na wybrzeżach to różne owoce morza z przysmakami z żółwi, zaś w centralnej części wyspy – potrawy z koników polnych. W mieście ludzie spożywają głównie maniok, warzywa i fasolę. Co ciekawe, z niezrozumiałego powodu w restauracjach trudno dostać typowe jedzenie malgaskie – szybciej podadzą nam zupę won- ton lub wołowinę słodko-kwaśną.



Kraina dla „smakoszy”

Dzisiejszy Madagaskar na pewno nie jest jeszcze przygotowany na turystykę masową, na wzór wyjazdów do Egiptu, lub luksusową – przypominającą pobyt na sąsiednim Mauritiusie. Co ciekawe, mimo że w XIX w. cywilizacyjnie oraz infrastrukturą wyprzedzał zdecydowanie wszystkie kraje kontynentu afrykańskiego – dziś pozostaje w tyle w stosunku do wielu spośród nich. Dalej rządzi tu natura i to ona wytycza rytm życia. Może zatem Madagaskar nie jest „z tyłu”, ale „z boku”? „Smakosze” na pewno to docenią...



tekst: Robert Zduńczyk – niezależny konsultant, jeden z czołowych ekspertów w Polsce w dziedzinie skutecznego zarządzania. Współpracuje z wieloma najlepszymi menedżerami firm w kraju i za granicą. W 1989 r. przemierzył land roverem drogi i bezdroża Afryki, jadąc z Warszawy do Nairobi w Kenii. Pasjonuje się Afryką Wschodnią. Jest założycielem i prezesem Fundacji Ekonomicznej Polska-Afryka Wschodnia oraz wiceprezesem Forum Kenijsko-Polskiego. Prowadzi też ekskluzywny butik podróżniczy East Africa Explorers Club.
zdjęcia: Gonia Zduńczyk
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki