250 więźniów zostało zwolnionych w czwartek na Białorusi - przekazał wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa John Coale po spotkaniu z białoruskim przywódcą Alaksandrem Łukaszenką. Portal Nasza Niwa podał nazwiska kilkunastu zwolnionych więźniów politycznych. USA zniosły część sankcji wobec Mińska.


„Dzisiejsze zwolnienie 250 osób to ważny gest humanitarny i świadectwo pozytywnego stosunku prezydenta do bezpośredniej, twardej dyplomacji. Wolność – to nasz cel. Wyrażamy głęboką wdzięczność naszym litewskim partnerom za ich kluczową rolę w tej misji" - napisał Coale na platformie X.
Według Naszej Niwy wśród zwolnionych znalazła się dziennikarka TV Biełsat Kaciaryna Andrejewa, nie było natomiast dziennikarza i działacza Związku Polaków na Białorusi Andrzeja Poczobuta, wtrąconego do kolonii karnej na osiem lat.
Ze swej strony Coale – cytowany przez media białoruskie – oświadczył, że „USA znoszą sankcje wobec Biełinwiestbanku, Banku Razwiccia (Banku Rozwoju) i Ministerstwa Finansów. USA podjęły również decyzję o zniesieniu wszystkich sankcji wobec dwóch białoruskich przedsiębiorstw – Białoruskiego Koncernu Potasowego i Biełaruśkalija”.
Wśród zwolnionych więźniów politycznych Nasza Niwa wymieniła też m.in. Mikitę Załataroua, którego skazano w 2021 r., gdy miał 16 lat, na 5 lat kolonii poprawczej za udział w „masowych zamieszkach”, a także Siarhieja Mauszuka, skazanego na 6,5 roku pozbawienia wolności za udział w protestach w Pińsku na południu kraju, i anarchistę Pawła Szpietnego, skazanego na 6 lat za „działania rewolucyjne”, a potem jeszcze na 2 lata.
Ambasada USA na Litwie podała, że 235 zwolnionych osób odzyskało wolność w kraju, natomiast piętnaście zostało wywiezionych z Białorusi.
Grupa zwolnionych w czwartek więźniów politycznych jest kolejną, która odzyskała wolność na Białorusi w ciągu ostatnich miesięcy. 5 marca Łukaszenka podpisał dekret o ułaskawieniu 18 osób, w tym 15 więźniów politycznych, a 19 lutego został zwolniony czołowy białoruski opozycjonista Mikoła Statkiewicz.
Przy udziale amerykańskich dyplomatów w zeszłym roku także odzyskało wolność kilka grup więźniów politycznych: w grudniu 123, w tym laureat Pokojowej Nagrody Nobla, obrońca praw człowieka Aleś Białacki, opozycjonista Wiktar Babaryka, który zamierzał wystartować w wyborach prezydenckich w 2020 r. jako rywal Łukaszenki, oraz członkini jego sztabu Maryja Kalesnikawa. We wrześniu było to 51 więźniów politycznych, a w czerwcu 14.
Według centrum praw człowieka Wiasna na Białorusi było w czwartek nadal pozbawionych wolności 1134 więźniów politycznych.
Do sprawy uwolnienia na Białorusi 250 więźniów odniósł się rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór.
- Z zadowoleniem przyjmujemy informację o zwolnieniu tak dużej grupy osób z białoruskich więzień i o tym, że niemal wszyscy pozostają w swojej ojczyźnie - przekazał PAP rzecznik MSZ.
- To krok w dobrą stronę. Doceniamy wysiłki podjęte przez stronę amerykańską i białoruską w trakcie prowadzonych rozmów - dodał Wewiór.
Łatuszka: Na oczach całego świata Łukaszenka handluje ludźmi jak towarem
Białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka wyraził wdzięczność wobec USA za wysiłki na rzecz uwolnienia 250 więźniów politycznych. Zwrócił jednocześnie uwagę w rozmowie z PAP, że białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka „na oczach całego świata handluje ludźmi jak towarem”.
Łatuszka, wiceprzewodniczący białoruskiego opozycyjnego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego (rządu na uchodźstwie), wyraził wdzięczność stronie amerykańskiej za wysiłki na rzecz uwolnienia 250 więźniów politycznych reżimu Łukaszenki.
- Z drugiej strony nadal apelujemy, żeby reżim Łukaszenki zaprzestał represji, bo każdego dnia czytamy o kolejnych wyrokach politycznych na Białorusi. I oczywiście walczymy nadal o uwolnienie wszystkich więźniów politycznych, wśród nich wybitnego przedstawiciela mniejszości polskiej na Białorusi Andrzeja Poczobuta - powiedział PAP Łatuszka.
Jak podkreślił, „Łukaszenka na oczach całego świata handluje ludźmi jak towarem”, otrzymując w zamian zniesienie sankcji ze strony amerykańskiej. - Taki handel może trwać latami - podkreślił białoruski opozycjonista.
- Naszym zdaniem strona amerykańska ma sporo jeszcze instrumentów, żeby zmusić dyktatora do zaprzestania represji i uwolnienia wszystkich więźniów politycznych. A Unię Europejską prosimy o wykorzystanie instrumentów sankcyjnych dla systemowych zmian na Białorusi - powiedział Łatuszka.
Przekazał, że grupa 15 zwolnionych więźniów już jest na Litwie i została powitana przez przedstawicieli litewskiego MSZ. Dodał, że pozostałych 235 zwolnionych więźniów pozostanie na Białorusi, dzięki naciskowi ze strony USA i toczącej się sprawie przeciwko reżimowi Łukaszenki za deportację Białorusinów. - Ale póki co nie mamy pełnej wiedzy, jaka jest ich sytuacja, bo na Białorusi jest totalitarny reżim i dostarczenie prawdziwej informacji jest utrudnione - zwrócił uwagę Łatuszka.
Pytany, czy słuszna jest strategia poluzowania sankcji przez USA wobec Mińska, Łatuszka odparł, że Łukaszenka domaga się „dealu” ze stroną amerykańską, który ma obejmować nie tylko elementy polityczne, ale też gospodarcze.
Wyjaśnił, że białoruski przywódca chce międzynarodowego uznania, chce złożyć wizytę w Stanach Zjednoczonych i chce rozmawiać z prezydentem Donaldem Trumpem. Ale jednocześnie - jak zauważył Łatuszka - białoruska gospodarka pogrąża się w kryzysie i Łukaszenka chce sprzedać Amerykanom m.in. wydobywaną na Białorusi sól potasową za 3,3 mld dolarów.
Wiceprzewodniczący białoruskiego opozycyjnego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego powiedział, że bardzo trudno jest ustalić, ile tak naprawdę osób jest uwięzionych na Białorusi ze względów politycznych. - Obrońcy praw człowieka siedzą w więzieniach, obrońcy praw człowieka są deportowani, sądy są zamknięte i dowiadujemy się często o wyrokach po pół roku, po kilku miesiącach - zwrócił uwagę Łatuszka.
Dodał, że obecne szacunki mówią o około tysiącu więźniów politycznych. (PAP)
kos/ kar/
mw/ wni/ kar/

























































