Wtorkowy poranek nie przyniósł istotnych zmian kursu euro, który od kilku tygodni utrzymuje się na bardzo wysokich poziomach. Trzeci dzień z rzędu słabnie za do dolar amerykański, który w ubiegłym tygodniu był notowany najwyżej od 20 lat.


We wtorek o 9:57 kurs euro wynosił 4,7685 zł i utrzymywał się na podobnym poziomie co w poniedziałek wieczorem. Od początku czerwca złoty pozostaje pod silną presją, w wyniku której kurs euro wzrósł z 4,55 zł do niemal 4,85 zł w poprzednim tygodniu. Były to wówczas jedne z najwyższych poziomów w historii. Przez poprzednie 20 lat droższe euro obserwowaliśmy jedynie wiosną 2004 r., zimą 2009 oraz w marcu 2022 r.
Czerwcowe dane o inflacji bazowej pokazały, że presja cenowa w polskiej gospodarce wciąż pozostaje bardzo silna. Warto jednak odnotować, że po raz pierwszy od wielu miesięcy ta podstawowa z punktu widzenia decyzji banku centralnego miara inflacji okazała się niższa od oczekiwań większości analityków. To może wzmacniać narrację o nadchodzącym zakończeniu cyklu podwyżek stóp procentowych w NBP.
Na krótką metę ograniczenie oczekiwań na podwyżki stóp w Polsce jest niekorzystną informacją dla złotego. Zwłaszcza, że w perspektywie mamy zaostrzenie (a raczej normalizację) polityki pieniężnej najważniejszych banków centralnych świata: Rezerwy Federalnej i EBC.
- Umocnienie euro do dolara było zbyt słabym impulsem, by po znaczących wzrostach w poprzednich dniach dalej mogło wspomagać aprecjację złotego. Dziś od rana widoczny jest spadek apetytu na ryzyko i osłabienie euro, co naszym zdaniem będzie negatywnie wpływać na naszą walutę w dalszej części dnia - piszą w porannej nocie analitycy BGK.
Kontynuowane było za to odbicie na parze euro-dolar. W rezultacie notowania dolara na polskim rynku zniżkowały o blisko 3 grosze, schodząc do poziomu 4,6744 zł. To już o 17 groszy mniej niż w ubiegłym tygodniu, gdy amerykańska waluta była najdroższa od 20 lat. Oczekuje się, że w przyszłym tygodniu Rezerwa Federalna dokona drugiej z rzędu podwyżki stóp procentowych o 75 pb.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,8067 zł, a więc o pół grosza niżej niż dzień wcześniej. Od zeszłej środy CHF potaniał już o 13 groszy po tym, jak osiągnął najwyższe notowania od czasu marcowej paniki na rynku złotego. Funt brytyjski kosztował 5,59224 zł i był o [ponad 3 grosze tańszy niż w poniedziałek.
KK
























































