Poniedziałkowy poranek przyniósł utrzymanie słabości polskiej waluty. Kurs euro zadomowił się powyżej 4,60 zł, a notowania franka szwajcarskiego znalazły się blisko najwyższych poziomów od niemal roku.


O 9:49 kurs euro kształtował się na poziomie 4,6063 zł, a więc o mniej niż grosz wyżej niż przed weekendem. Polska waluta pozostaje bardzo słaba pomimo październikowej podwyżki stóp procentowych w NBP i rynkowych oczekiwań na drugą podwyżkę już w listopadzie. Problem w tym, że stopy procentowe w Polsce pozostają niewiele wyższe od zera przy inflacji CPI przekraczającej 5% w tym i zapewne także w przyszłym roku.
Zdaniem analityków utrzymujący się słaby sentyment do złotego grozi atakiem na covidowe szczyty leżące w strefie 4,63-4,67 zł. Polskiej walucie nie pomaga też konflikt pomiędzy władzami kranowymi a kierownictwem Unii Europejskiej, który grozi wstrzymaniem transferów w ramach unijnego Funduszu Odbudowy.
Tymczasem pomimo dobrych nastrojów panujących na światowych rynkach finansowych w ostatnich dniach doszło do umocnienia franka szwajcarskiego w relacji do euro. W rezultacie w poniedziałek rano helwecka waluta była wyceniana na ok. 4,31 zł. W piątek było to nawet 4,32 zł. Oznacza to, że frank jest najdroższy od października 2020 roku i już niewiele tańszy niż w marcu ’20 (4,38 zł).
Notowania dolara amerykańskiego utrzymały się bez większych zmian na poziomie 3,95 zł. Funt brytyjski podrożał o ponad grosz i był notowany po przeszło 5,44 zł. Przed weekendem kurs szterlinga zbliżył się do 5,47 zł i był najwyższy od pół roku.
Konkurs
Giełdowe przysłowie mówi „Byki wchodzą po schodach, niedźwiedzie skaczą z okien".
Zaproponuj swoją wersję tego powiedzenia - najciekawsze nagrodzimy!
KK


























































