Trwa zła passa polskiej waluty. Kurs euro dziś rano idzie w górę trzeci dzień z rzędu, zbliżając się do poziomu 4,80 zł. Analitycy twierdzą, że tym razem źródeł słabości złotego trzeba szukać w kraju, a nie za granicą.


W czwartek o 10:05 kurs euro kształtował się na poziomie 4,7852 zł, czyli o mniej niż grosz wyżej niż dzień wcześniej. Złoty tylko na chwilę złapał oddech po środowej decyzji Rezerwy Federalnej i konferencji Jaya Powella, którą część inwestorów przyjęła niemal z entuzjazmem. Dzięki temu kurs EUR/PLN obniżył się do 4,77 zł, by od rana znów rosnąć.
Nasza waluta słabnie od początku tygodnia i to pomimo sprzyjającej nam sytuacji na rynkach finansowych, gdzie dolar przestał się umacniać, a na Wall Street wreszcie zawitało solidniejsze odbicie. Problemem są jednak pogarszające się dane z polskiej gospodarki, co może implikować rychłe zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych w NBP.
ReklamaZobacz także
- Sytuacja fundamentalna stojąca za PLN nie zmieniła się. Bilans płatniczy ciągle się pogarsza, tworząc naturalną presję na osłabienie PLN. Swoją retorykę złagodził też NBP, prowadząc do dużego spadku oczekiwań na podwyżki stóp. To wszystko odbywa się w niesprzyjającym otoczeniu geopolitycznym. W efekcie spodziewamy się wzrostu €/PLN ponownie ponad 4,80 w czasie wakacji. Zaraz po wakacjach nie wykluczamy nawet 4,90 - uważają analitycy ING Banku.
W krótkim terminie złotemu nie pomaga też widoczna w ostatnich dniach słabość innych walut naszego regionu, w tym przede wszystkim węgierskiego forinta. - Zmienność na krajowym rynku FX w ostatnich dniach może imponować, ale ciekawsze są okoliczności, w których EUR-PLN jest sprzedawany. Wczoraj działo się to bowiem przy stabilnym dolarze i braku wyraźnych sygnałów odpływu kapitału z rynków wschodzących. Cierpiał za to region CEE ze szczególnym uwzględnieniem forinta i złotego, co może sugerować, że rynek wrócił do wyceniania słabszych fundamentów krajów CEE – napisali w porannym komentarzu ekonomiści Pekao SA.
Zgodna z oczekiwaniami i druga z rzędu podwyżka stopy funduszy federalnych o 75 pb. nie miała większego przełożenia na kurs dolara amerykańskiego. Rezerwa Federalna nadal zapowiada kolejne duże podwyżki stóp procentowych w obliczu najwyższej od ponad 40 lat inflacji CPI. Na polskim rynku w czwartek rano dolar był kwotowany po 4,6969 zł, czyli o grosz wyżej niż dzień wcześniej i wciąż stosunkowo blisko 20-letniego maksimum (4,8452 zł) sprzed ponad dwóch tygodni.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,8953 zł po tym, jak jeszcze w środę jego notowania przekraczały 4,92 zł i prawie wyrównały lipcowy szczyt. Na parze z euro we wtorek i w środę helwecka waluta była wyceniana najwyżej w historii. Od początku lipca jeden frank jest warty więcej niż jedno euro.
KK




























































