Od początku obecnej odsłony kryzysu finansowego dolar raczej zyskiwał na wartości – amerykańscy inwestorzy pozbywali się zagranicznych aktywów, a pozyskaną gotówkę lokowali w obligacjach skarbowych, co wywoływało silny popyt na walutę Stanów Zjednoczonych.
Sytuacja zmieniła się dopiero wczoraj po południu – od tego czasu kurs eurodolara podskoczył o cztery centy. Dzisiaj rynki finansowe zostały zalane falą tanich dolarów wypuszczonych przez Rezerwę Federalną. Skoordynowane działania banków centralnych obniżyły rynkowe stopy procentowe, pobudzając apetyt na ryzyko i zagraniczne inwestycje.
„Obserwujemy umiarkowany wzrost apetytu na ryzyko. Wspólna interwencja banków centralnych pokazuje, że władze monetarne zrobią wszystko, by poprawić sytuację” – powiedział agencji Bloomberga Adam Cole, strateg walutowy z londyńskiego RBC Capital Markets.
W efekcie o godzinie 14:40 euro było wyceniane na 1,4475 dolara, a więc o ponad 1% wyżej niż na zamknięciu wczorajszych kwotowań. Względem jena amerykańska waluta zyskiwała 0,5%, osiągając wartość 104,86 jenów. Kurs EUR/JPY rósł o 1,6%, notując poziom 151,79 jenów.
K.K.























































