Środowa sesja na Wall Street zakończyła się owymi rekordami wszech czasów w wykonaniu Nasdaqa i S&P500. Gwiazdą dnia była zwyżkujące o niemal 36% walory Oracle, które ożywiły nadzieje związane z boomem w sektorze AI.


Indeks S&P500 zakończył dzień na poziomie 6 532,04 punktów, co przekładało się na skromnych wzrost o 0,34%. Niemniej jednak kolejny rekord wszech czasów stał się faktem, a czołowy amerykański benchmark giełdowy od początku roku zyskał już ponad 11%.
Nowy szczyt padł także łupem Nasdaqa, który jednak finalnie zdołał zyskać ledwie 0,03%, roztrwaniając zyski z początku sesji i pod koniec dnia znajdował się nawet pod kreską. Na czerwono sesję zakończył Dow Jones, który oddał 0,48% i finiszował z wynikiem 45 490,92 pkt.
Za Atlantykiem nie poświęcano większej uwagi wtargnięciu rosyjskich dronów nad Polskę. Na Wall Street liczyły się przede wszystkim sensacyjne doniesienia z Oracle. Dostawca mocy obliczeniowych zaraportował niebotyczny wzrost zamówień na swoje usługi. To sygnał, że boom związany z generatywną AI wciąż jest żywy i że technologiczny giganci gotowi są wydawać setki miliardów dolarów na centra danych. Akcje Oracle podrożały o niemal 36%, wynosząc kapitalizację spółki w pobliże biliona dolarów.
Mocno rosły też notowania innych spółek dostarczających sprzęt potrzebny do funkcjonowania algorytmów AI. Kurs Nvidii wzrósł o 3,8%, Broadcomu o blisko 10%, a AMD o 2,4%. Za to o 3,3% w dół poszły notowania Amazona – głównego konkurenta Oracle w biznesie chmur obliczeniowych. Mocno w dół (o 3,2%) poszły notowania akcji Apple’a, przez wielu komentatorów postrzeganego jako największego przegranego wyścigu w sektorze AI.
Poza tym na Wall Street liczą, że w przyszłym tygodniu Federalny Komitet Otwartego Rynku zdecyduje się wznowić cykl obniżek stóp procentowych. Rynek terminowy na 90% wycenia szanse obniżki 25-punktowej, pozostałe 10% dając scenariuszowi cięcia stóp aż o 50 pb.
Wsparciem dla tego scenariusza były sierpniowe statystyki cen producentów. Tzw. inflacja PPI wyniosła -0,1% mdm oraz 2,6% rdr. To istotny spadek względem 0,7% mdm i 3,1% rdr w lipcu. Był to także rezultat zupełnie rozbieżny z rynkowym konsensusem, który zakładał wzrost cen w ujęciu miesięcznym o 0,3% oraz 3,3% w skali roku. To sygnał, że póki co cła prezydenta Trumpa nie są masowo przerzucane na klientów. A takie obawy pojawiły się po danych za lipiec.
KK


























































