Polacy inwestują w OZE nie z powodu „ideologii” tylko dlatego, że się opłaca - podkreślił wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nawiązując do wypowiedzi kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka. Szefowa MFiPR odnosząc się do słów polityka PiS oceniła: To się nazywa odklejka.


Podczas sobotniej konwencji PiS w Krakowie prezes PiS ogłosił, że kandydatem jego ugrupowania na premiera w rządzie, który mógłby powstać po wyborach w 2027 r. będzie były szef MEN Przemysław Czarnek.
Podczas konwencji Czarnek mówił, że przedstawiciele silnego państwa powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć m.in. unijny ETS, odnawialne źródła energii czy Zielony Ład. - Nie mamy waszego miksu energetycznego, nie mamy żadnego Zielonego Ładu, nie mamy żadnych OZE, sr-OZE. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel - podkreślił Czarnek.
Do słów Czarnka odniósł się w poniedziałkowym wpisie na platformie X Kosiniak-Kamysz. Według niego, Polacy inwestują w OZE „nie z powodu »ideologii« tylko dlatego, że się opłaca”. Jak podkreślił, rozproszona energetyka to także większa „niezależność i uniezależnienie od importu, w praktyce – większe bezpieczeństwo”. „O tym, co się nie opłaca przekonał się PiS budując i burząc bloki na węgiel w Ostrołęce” - dodał lider PSL.
Słowa polityka PiS skomentowała również szefowa Polski 2050, ministra funduszy i polityki regionalnej.
„Pan Czarnek mówił, że KPO było błędem. I że »OZE-sr-OZE«. To się nazywa odklejka. Takie rzeczy fajnie się opowiada w dużym mieście do aktywu partyjnego” - zauważyła Pełczyńska-Nałęcz na platformie X.
Jak podkreśliła, mamy katastrofę demograficzną. „I ludzie w Polsce lokalnej rozumieją, że aby ich miasta przetrwały, potrzebne są inwestycje w tańszą energetykę, w edukację, w lepiej płatne miejsca pracy” - dodała ministra.
„Przykład: dziś podpisaliśmy kontrakty na wielkie inwestycje z Funduszy Szwajcarskich (należnych Polsce z racji członkostwa w UE) w 4 miastach - Hrubieszowie, Końskich, Kraśniku, Starachowicach” - zaznaczyła szefowa MFiPR.
Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że tylko w Kraśniku, czyli - jak wskazała - w województwie Czarnka „37 szkół, przedszkoli i innych budynków publicznych będzie miało własną fotowoltaikę i magazyny energii”. Jak dodała, będą też nowe autobusy, wsparcie dla przedsiębiorców, centrum robotyki dla młodzieży, remont oczyszczalni ścieków.
„Mieszkańcy się cieszą i wiedzą, że to dla ich miasta szansa rozwojowa. I żadne Czarnki tego świata tego nie zmienią” - oświadczyła ministra.
W poniedziałek w Radiu Zet Czarnka - w nawiązaniu do jego wypowiedzi z konwencji - pytano - czy to prawda, że ma on na swoim dachu zainstalowane „OZE, sr-OZE”. - Tak, mówiłem o tym wyraźnie, wielokrotnie i bazowałem również na swoim doświadczeniu - odparł polityk.
Według Czarnka choć fotowoltaika jest „mniej inwazyjna niż wiatraki”, to jest „kompletnie nieopłacalna”. Dopytywany, czy będzie konsekwentny i zdemontuje panele ze swojego dachu, odpowiedział twierdząco. - Będę demontował panele ze swojego dachu w pewnej perspektywie, dlatego że one w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia bazowała na tym, co mamy - podkreślił polityk.
Stwierdził też, że OZE tylko przyczynia się do wysokich cen energii w Polsce. - Kiedy fotowoltaika produkuje mi w ogóle prąd, to i tak wszystkie nasze elektrownie muszą być w pełnej gotowości, i tak za nie wszyscy płacimy. To jest bez sensu, to jest OZE-sr-OZE - dodał Czarnek. (PAP)
pab/ par/


























































