REKLAMA

Kompromitacja ABW, "Wprost" złamał prawo

2014-06-19 12:51
publikacja
2014-06-19 12:51
Kompromitacja ABW, "Wprost" złamał prawo
Kompromitacja ABW, "Wprost" złamał prawo
fot. Twitter / / Twitter

Odmowa wydania materiałów z nielegalnych podsłuchów przez tygodnik Wprost była sprzeczna z prawem - powiedział PAP profesor nauk prawnych, b. zastępca prokuratora generalnego Ryszard Stefański. Odstąpienie przez ABW i prokuraturę od działań określił jako kompromitację.

Podkreślił, że należało zastosować przepisy prawa karnego. W sytuacji gdy osoba, u której dokonuje się przeszukania, oświadczy, że są tam materiały objęte tajemnicą zawodową, w tym dziennikarską, organ dokonujący przeszukania powinien je zabezpieczyć, opieczętować. Prokurator powinien przekazać je do sądu z wnioskiem o zgodę na wykorzystanie tych informacji w postępowaniu karnym - powiedział prof. Stefański.

Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, jeżeli osoba, u której przeprowadza się rewizję, oświadczy, że znalezione materiały stanowią tajemnicę, "organ przeprowadzający czynność przekazuje niezwłocznie pismo lub inny dokument bez jego odczytania prokuratorowi lub sądowi w opieczętowanym opakowaniu.

Stefański przypomniał, że decyzja o tym, czy wykorzystać tajemnice w postępowaniu, należy do sądu, a jeśliby materiały wskazywały na źródło informacji, takie dane nie podlegają ujawnieniu i sąd by nie wyraził zgody. Tu nie ma żadnej kolizji interesów. O tym, czy wykorzystać tajemnice, będzie decydować sąd - podkreślił. Zaznaczył, że jest to sytuacja analogiczna do przesłuchania dziennikarza.

Podstawy takiego działania są w przepisach Kodeksu postępowania karnego. Dziwię się, że dziennikarz, który określa się mianem dziennikarza śledczego, o tym nie wie. Przepis jest jasny, nie budzi żadnej wątpliwości. Całe zachowanie dziennikarza było sprzeczne z prawem - dodał.

Obowiązkiem dziennikarza było wydać materiały. Organy - prokuratura i ABW - nie chciały wielkiej awantury i odstąpiły od czynności, co już jest kompromitacją. Organ państwowy musi działać jasno, konsekwentnie i stanowczo. Należało zabezpieczyć budynek i nikogo do niego nie wpuszczać. Gdyby dziennikarz nie chciał oddać materiałów, należało mu je odebrać w razie potrzeby, używając przemocy - powiedział Stefański.

Zwrócił uwagę, że w świetle Kodeksu karnego przestępstwem jest nie tylko nielegalne podsłuchiwanie, ale również udostępnianie wiadomości pochodzących z takich podsłuchów.

Zdaniem prawnika premier, wzywając o opublikowania całości materiałów, chciał zakończyć tę historię; chodziło mu też o to, by odbiorcy mogli poznać cały zapis, a nie jedynie część, ponieważ podnoszono, że to fragmenty wyrwane z kontekstu.

W ubiegły weekend tygodnik Wprost opublikował nagranie, w którym słychać m. in. rozmowę ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką o hipotetycznym wsparciu budżetu przez bank centralny budżetu na kilka miesięcy przed wyborami, które może wygrać PiS; Belka w zamian za wsparcie stawia warunek dymisji ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz nowelizacji ustawy o NBP.

W środę ABW zażądała od "Wprost" wydania nośników danych z nagraniami nielegalnych podsłuchów. Redakcja odmówiła. Prokuratura zarządziła wobec tego przeszukanie redakcji, chciała odebrać redaktorowi naczelnemu "Wprost" komputer i pamięć USB, jednak odstąpiono od tej czynności, gdy do pomieszczenia weszli dziennikarze.

W czwartek premier Donald Tusk zaapelował o natychmiastową publikację wszystkich materiałów sporządzonych z podsłuchów; wykluczył swoją dymisję, dopuścił jednak wcześniejsze wybory parlamentarne. Zapowiedział, że wkrótce oceni działania szefa MSW i podejmie stosowne decyzje. "Nie będę podawał się do dymisji w związku z działaniami, o których wszyscy wiemy, że miały charakter przestępczy" powiedział Tusk.(PAP)

brw/ woj/

Źródło:PAP
Tematy
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~anonim
""Wprost" złamał prawo" - a to dobre!
~abc
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/internauci-drwia-z-donalda-tuska-i-przeszukania-we-wprost/jj3q8
~marcus
Może tak powinno to wyglądać w państwie prawa. Trzeba jednak wziąć pod uwagę zdanie osób, którzy znają obecnie jego sytuację i z urągającą wszystkim szczerością oświadcza, że "państwo polskie istnieje tylko teoretycznie". Nie wolno więc tym oszustom dawać w łapy czegokolwiek. To samowładne watahy a nie organy państwa!.Szkoda,Może tak powinno to wyglądać w państwie prawa. Trzeba jednak wziąć pod uwagę zdanie osób, którzy znają obecnie jego sytuację i z urągającą wszystkim szczerością oświadcza, że "państwo polskie istnieje tylko teoretycznie". Nie wolno więc tym oszustom dawać w łapy czegokolwiek. To samowładne watahy a nie organy państwa!.Szkoda, że autor występuje już w roli adwokata "pana" premiera i mówi za niego co ów chciał osiągnąć. Czemu "pan" premier tego nie powiedział?Lekarstwem tylko Janusz Korwin-Mikke, argumentujący, że miejscem dla Donalda Tuska i większości innych członków tego rządu jest w zakład karny a nie Rada Ministrów.
~lol3
założę się, że gdyby te "zapieczętowane" i "zabezpieczone" nagrania nagle "zaginęły" to winnego by się nie udało znaleźć, o czyjejś odpowiedzialności nie wspominając

Powiązane: Afera podsłuchowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki