Komentarz po sesji
Początek sesji (fixing)
chyba niewielu
zdziwił. Jeśli to pozytywnie (spore kupno na wejściu na Prokomie,
Softbanku,
PKN). Zanosiło się na równowagę sił, ale po oddaniu tych
dużych nadwyżek popytu
rynek przekręcił się na "eski". Samo w sobie to nie było dziwne
wobec ogólnej
atmosfery rynkowej i spadających indeksów w Eurolandzie. Zanosiło
się na
spadkową, ale nie dramatyczną sesję na ciągłych. Z początku
tak nawet było.
Jednak, kiedy Elektrim dał hasło do sprzedaży akcji zaczęło
się coś co spokojnie
można nazwać paniką. WIG-20 sięgnął prawie 3% spadku, a
kursy poszczególnych
spółek były dużo niżej. Widać było, że rynek jest na
krawędzi poważnej
paniki.
Jak zwykle w takich momentach popyt przystąpił do akcji i po zebraniu u dołu podciągnął kursy. Problem w tym, że ciężko powiedzieć czy to był poważny popyt instytucjonalny czy tylko próba zagrania przez spekulantów (do których i ja się zaliczam). Takie paniki to zazwyczaj doskonały sygnał kupna. Nie można wykluczyć, że teraz też tak było. Co prawda nie można świecy uformowanej przez WIG-20 zaliczyć do klasycznego młota (za duży korpus), ale jest to poważny sygnał końca przeceny i początku poważnego odbicia. Tak już właściwie było do samego końca jako, że ani rynek amerykański, ani Euroland nie dawały jasnych sygnałów.
Wiem, że mówiąc ciągle o możliwości odbicia kiedyś się trafi, ale tym razem uważam zdecydowanie, że jeśli rynki zagraniczne uspokoją się to powstaje możliwość dużego odbicia. Sytuacja jest, jak już pisałem, czarno - biała. Albo mocne odbicie, albo minikrach. Jeśli popatrzy się na sesje od strony samego fixingu to można zobaczyć, że podaż z karnetu była znikoma. Teraz fundusze mogą w dowolnej chwili, z zaskoczenia uderzyć i pociągnąć rynek, który przy tym stopniu wyprzedania jest gotów do wzrostu. Ja na miejscu funduszy tak bym zrobił. Nawet w przypadku niewyraźnej sytuacji na świecie (ale bez przecen). W tej sytuacji np. otwieranie krótkich pozycji jest obarczone dużym ryzykiem, chyba większym niż kupno akcji (przy założeniu błyskawicznego zejścia z rynku jeśli się nie trafi).
WIG-20 ślizga się po linii długoterminowego trendu wzrostowego. Wiele spółek doszło do prognozowanych poziomów spadku (intra-day) wszystko jest przygotowane i czeka na mocny i gwałtowny wzrost (ale nie hossę). Jeśli rynki światowe będą się zachowywały przyzwoicie to należałoby zapewne otworzyć początkowe, małe pozycje na akcjach. Pytanie jak zostanie odebrane głosowanie w Danii jeśli rzeczywiście Duńczycy odrzucą euro, ale nie można wykluczyć sytuacji, że rynki to po prostu zignorują. Więcej po sesji w USA.
Jak zwykle w takich momentach popyt przystąpił do akcji i po zebraniu u dołu podciągnął kursy. Problem w tym, że ciężko powiedzieć czy to był poważny popyt instytucjonalny czy tylko próba zagrania przez spekulantów (do których i ja się zaliczam). Takie paniki to zazwyczaj doskonały sygnał kupna. Nie można wykluczyć, że teraz też tak było. Co prawda nie można świecy uformowanej przez WIG-20 zaliczyć do klasycznego młota (za duży korpus), ale jest to poważny sygnał końca przeceny i początku poważnego odbicia. Tak już właściwie było do samego końca jako, że ani rynek amerykański, ani Euroland nie dawały jasnych sygnałów.
Wiem, że mówiąc ciągle o możliwości odbicia kiedyś się trafi, ale tym razem uważam zdecydowanie, że jeśli rynki zagraniczne uspokoją się to powstaje możliwość dużego odbicia. Sytuacja jest, jak już pisałem, czarno - biała. Albo mocne odbicie, albo minikrach. Jeśli popatrzy się na sesje od strony samego fixingu to można zobaczyć, że podaż z karnetu była znikoma. Teraz fundusze mogą w dowolnej chwili, z zaskoczenia uderzyć i pociągnąć rynek, który przy tym stopniu wyprzedania jest gotów do wzrostu. Ja na miejscu funduszy tak bym zrobił. Nawet w przypadku niewyraźnej sytuacji na świecie (ale bez przecen). W tej sytuacji np. otwieranie krótkich pozycji jest obarczone dużym ryzykiem, chyba większym niż kupno akcji (przy założeniu błyskawicznego zejścia z rynku jeśli się nie trafi).
WIG-20 ślizga się po linii długoterminowego trendu wzrostowego. Wiele spółek doszło do prognozowanych poziomów spadku (intra-day) wszystko jest przygotowane i czeka na mocny i gwałtowny wzrost (ale nie hossę). Jeśli rynki światowe będą się zachowywały przyzwoicie to należałoby zapewne otworzyć początkowe, małe pozycje na akcjach. Pytanie jak zostanie odebrane głosowanie w Danii jeśli rzeczywiście Duńczycy odrzucą euro, ale nie można wykluczyć sytuacji, że rynki to po prostu zignorują. Więcej po sesji w USA.
























































