Kobiecy pomysł na biznes: biżuteria z owadów

Jest jubilerką i jedną z nielicznych osób na świecie, które ręcznie tworzą srebrną biżuterię, wykorzystując do tego prawdziwe motyle, tropikalne chrząszcze i inne owady. Specjalnie sprowadza je w tym celu m.in. z Tajlandii lub z Muzeum Motyli w Bochni.

Iwona Tamborska miała być projektantką zieleni. W jej życiu wszystko się jednak zmieniło, kiedy poważnie zachorowała i trafiła do szpitala. Leżąc na szpitalnym łóżku, pomyślała, że tak naprawdę nie jest szczęśliwa w swoim zawodzie i że od dawna chciała być jubilerką.

biżuteria z owadów
Chrząszcz, Rękami Stworzone


Po tym, jak podjęła decyzję o zmianie swojego życia o 180°, pojechała na wędrówkę z plecakiem po Chinach. Po powrocie zaczęła inwestować w szkolenia, narzędzia, materiały i uczyła się wszystkiego sama, krok po kroku, porażka po porażce, odkrycie po odkryciu. Kiedy w końcu uznała, że jest wystarczająco dobra, żeby przejść na zawodowstwo, zaczęła szukać możliwości zdobycia dotacji i tak 2 lata temu w Krakowie założyła firmę (www.rekamistworzone.com ).
Barbara Sielicka, Bankier.pl: czy na założenie tego typu firmy potrzeba dużo środków finansowych?
rekami stworzone
Iwona Tamborska, właścicielka firmy
Rękami Stworzone
Iwona Tamborska: Łącznie z wkładem własnym i dotacją unijną, na start potrzebne mi było jakieś 35 tysięcy zł. Najwięcej pochłonęły oczywiście materiały, ale również maszyny i narzędzia. Najbardziej cieszę się z zakupu pieca jubilerskiego. W tej chwili oczywiście chciałabym kupić więcej rzeczy, ale staram się uspokoić i wykonywać kroki spokojnie, po kolei.
Jakie pojawiają się trudności przy prowadzeniu firmy związanej z tworzeniem biżuterii?
Na początku był problem z byciem zauważoną, z wybiciem się z tłumu. To jest ciągła walka o utrzymanie się w świadomości potencjalnych odbiorców. Trudności sprawiało mi też zrozumienie sposobu, w jaki działają platformy służące do sprzedaży internetowej - każda ma inny system, który wpływa na widoczność produktów danego twórcy wśród innych.
Miałam też problem z podaniem ceny za swoje prace - na początku to była praktycznie cena samego materiału + podatek. Nie potrafiłam się przemóc, żeby zrozumieć, że muszę tam też wliczyć pieniądze za swoją pracę, która nie jest "niczym".
Obecnie coraz bardziej przygnębia mnie fakt, że jako osoba pracująca z metalami szlachetnymi muszę płacić okropnie wysoki podatek VAT. Jestem rękodzielnikiem, w związku z tym nie obracam wielkimi kwotami. Ta świadomość jest tym bardziej dobijająca, kiedy widzę, jak inne osoby wykonujące intratne zawody lub również robiące biżuterię (ale nie używające srebra) nie są obciążone tym podatkiem. Tym gorszy jest fakt, że wiele moich kosztów nie mogę odliczyć od VAT-u (jak koszty wysyłki, benzyny w wypożyczonym samochodzie, kosztów biletów lotniczych na targi) - to potężnie mnie blokuje pod kątem rozwoju. Marzę o wynajęciu większej pracowni, ale biorąc pod uwagę, że 41% mojej ceny to podatek (18% dochodowy, 23% VAT), 30% to materiał - robienie oszczędności idzie bardzo powoli.
Biżuteria z owadów to bardzo unikatowy produkt. Jak pozyskujesz owady do jej tworzenia?
Moim patronem jest Muzeum Motyli w Bochni, które ofiarowało mi wiele motyli. Dużo też zawdzięczam znajomościom z uczelni. Na moim wydziale na Uniwersytecie Rolniczym mieliśmy najlepszych entomologów w kraju. Teraz, kiedy czegoś potrzebuję, dzwonię do nich i rozpoczyna się uruchomienie siatki kontaktów - kto co posiada lub może posiadać. Jest też mój zaufany dostawca, pan Paweł. On potrafi sprowadzić mi potrzebne egzemplarze z najdalszych zakątków świata. Jednocześnie też zaznaczam, że żaden owad nie został uśmiercony dla celów biżuteryjnych. Pochodzą one z prywatnych hodowli lub kolekcji, więc ja bazuję tylko na tym, co umarło śmiercią naturalną lub pochodzi z już istniejących kolekcji.
Jeśli chodzi o galerie stacjonarne - miałam kilka ofert współpracy, ale zwykle je odrzucam. Nie podoba mi się fakt ukrywania nazwiska twórcy w galerii, brania wyrobów w komis (przez co mój kapitał jest unieruchomiony w 1 miejscu na dłuższy czas), narzucania często zaporowej marży - takie zachowanie w żaden sposób nie jest korzystne dla twórcy, który też przecież musi z czegoś żyć. Dlatego chwalę sobie współpracę z galeriami internetowymi.
Kto najczęściej kupuje twoją biżuterię?
Mężczyźni stanowią 40% moich klientów, kobiety 60%. Klienci zagraniczni stanowią ok. 50%. Są klienci, którzy powracają do mnie systematycznie, ale są też tacy, którzy szukają jednego wyjątkowego prezentu na wyjątkową okazję. Wiele z moich klientów to naukowcy, przyrodnicy, ale są też osoby, które po prostu są oczarowane daną pracą. Mam bardzo wiele ciekawych klientów - mogę się pochwalić np. pewną japońską celebrytką, mistrzynią świata w tańcu brzucha, pracownikiem szwajcarskiego CERN-u, chińską pianistką. Wiele z moich klientów pozostaje jednak anonimowych.

biżuteria z owadów
Pierścionek zaręczynowy z chrząszczem, Rękami Stworzone


Jakie było najciekawsze zlecenie, które wykonałaś?
Jest ich kilka. Na przykład komplet zaręczynowy zlecony przez entomologa, wykonany z rogu i pokryw skrzydeł ogromnego chrząszcza (Dynastes hercules). Ogromną przyjemność sprawiło mi wykonanie srebrnej fifki na papierosa dla stałej klientki, ale najciekawsze było zlecenie wykonania 5 zawieszek, które połączone miały tworzyć trójwymiarowy liść klonu. Na jego odwrocie miał pojawić się wypukły rysunek islandzkiej "runy Marka", magicznego znaku ochronnego. W dodatku każda z zawieszek z drugiej strony miała mieć inny kamień, oprawiony w naturalnej formie - dopasowany do daty urodzenia osoby, która miała go nosić.

biżuteria z owadów
Fifka na papierosa, Rękami Stworzone


Piękną pracą był też pierścionek: dzbanuszek i filiżanka, do której dzbanuszek nalewa herbatę. To zlecenie zainspirowało mnie do stworzenia miniaturowej serii "zestawu do herbaty" w różnych wersjach - i to one zostały nagrodzone Viewer's Choice Award magazynu Metal Clay Today.

biżuteria z owadów
Tea set rings, Rękami Stworzone


Jak wygląda rynek tego typu biżuterii w Polsce? Kto jest głównym konkurentem?
Rynek biżuterii ręcznie wykonywanej jest pełen różnych twórców. Mogłoby się zdawać, że jest nasycony. Ale jest w nim jednak pustka, która zainspirowała mnie do pracy. Staram się tworzyć biżuterię z sensem, przesyconą osobowością tego, kto ma ją nosić. Srebrne owady, które są moim sztandarowym wyrobem, mają w sobie emanującą duszę, zaklęte piękno natury, którą doceniają nie tylko wielbiciele biżuterii, ale również przyrodnicy i inni naukowcy.
Jeśli chodzi o srebrne owady - szczycę się mianem prekursorki tego trendu i zastrzegam wszelkie prawa do moich wzorów. Pod tym kątem jak na razie nie mam konkurencji, choć widzę, że coraz więcej pojawia się mniej lub bardziej udanych wyrobów nawiązujących do srebrnych owadów.

Jako swoją konkurencję mogłabym postrzegać inne osoby, które tworzą własnoręcznie biżuterię, łącząc technikę nowoczesnego i tradycyjnego jubilerstwa. Jednak wolę tak o tym nie myśleć - bardziej postrzegam je jako wspólne środowisko, w którym możemy się wzajemnie wspierać lub sobie doradzać. Jest kilka osób, które podziwiam i traktuję jak osobistych guru. Problem pojawiłby się wtedy, gdyby ktoś chciał zacząć kogoś kopiować - dla każdego twórcy jest to ogromna potwarz. Ale wychodzę z założenia, że jeśli ja będę fair wobec innych, inni również będą tak ze mną postępować.


W jaki sposób zdobywasz klientów? W jakie środki promocji inwestujesz?
Wiele godzin poświęcam na pracę nad widocznością w sieci, widocznością na platformach sprzedażowych, itd. Inwestuję w wyjazdy zagraniczne i w targi. Nauczyłam się sprawdzać, czy wystawcy w poprzednich latach byli zadowoleni i nie dawać się zwieść pozorom. Inwestuję w targi mody offstreamowej - w sierpniu wróciłam z takich z Londynu, w lutym z Helsinek i Amsterdamu. W Polsce bardzo pozytywnie wspominam targi Minerałów i Biżuterii w Warszawie, gdzie miałam wystawę specjalną w Pałacu Kultury - przyniosło mi to wiele dobrych kontaktów, pomogło dotrzeć do wyjątkowych odbiorców. Ostatnio dostałam ofertę publikacji z brytyjskiego „Vogue'a”, kilka ofert wystąpień medialnych, wywiadów do magazynów. Bardzo mnie to cieszy, że jestem zauważona, bo media to potęga. Pomagają również budować wizerunek marki.
biżuteria z owadów biżuteria z owadów biżuteria z owadów

Na zdjęciach produkty stworzone przez Iwonę Tamborską


Staram się też promować wśród środowiska branżowego - ostatnio wygrałam konkurs organizowany przez „Art Jewelry Magazine” i drugi przez „Metal Clay Today” - związane z tym były publikacje i kontakty z wydawcami. Planuję wydać e-book o kilku technikach jubilerskich przy współpracy z pracownikiem naukowym Politechniki Krakowskiej - pokazać sprawę od strony chemicznej.
Moim prywatnym sposobem na promocję są również filmiki "z warsztatu", które nagrywam w trakcie pracy i publikuję na swoim kanale na Youtube. Wiem, że moi "fani" bardzo je lubią. To jest też prosty sposób pokazania komuś, kim jestem i czym się zajmuję. Teraz planuję nagrać filmik, na którym w końcu pokażę moją pracę od tej najbardziej absorbującej strony - ognia i reakcji chemicznych.

Kiedy pojawiły się pierwsze zyski? Czy można utrzymać się tylko z tego biznesu?
Mam nadzieję, że można, bo planuję tak żyć. Od początku założenia firmy utrzymuję się tylko z tego, choć pierwsze zyski były naprawdę słabe, np. przy dochodzie miesięcznym ok. 1300 zł musiałam oddać kwartalnie 700 zł VAT-u, a to blokowało wszelkie inwestycje, rozwój, itd. Moja sytuacja ustabilizowała się pod koniec zeszłego roku, ale prawda jest taka, że wykonując wolny zawód, nigdy nie można być pewnym jutra.
Twoje plany na przyszłość w związku z biznesem?
Marzy mi się większy warsztat. Być może pozwoliłabym nawet wchodzić specjalnym klientom do niego. W tej chwili jest on zamknięty dla osób z zewnątrz. Zależy mi również na wzięciu udziału w kilku dużych targach jubilerskich - w Sydney, w Hongkongu, w Londynie, ale też bardziej lokalnie, np. na Amberif w Gdańsku. Być może uda mi się to w przyszłym roku.
Jaką radę miałabyś dla osób, które wahają się, czy założyć firmę?
Zawsze mam taką samą - podejdźcie do sprawy odpowiedzialnie. Zbadajcie, czy to, co potraficie, może wam przynieść tyle pieniędzy, żeby się utrzymać. Prowadzenie własnego biznesu to znacznie cięższa praca, niż może się wydawać. Zarobek nie jest pewny, czas pracy jest nienormowany, a dzień pracy nie kończy się nigdy. Poza samym "tworzeniem" trzeba opanować całą organizację biznesu: grafikę komputerową, założenie i prowadzenie strony, marketing, dystrybucję, robienie zdjęć, księgowość i mnóstwo innych rzeczy - więc taka decyzja musi być przemyślana i odpowiedzialna. Nie wszyscy się do tego nadają. Ale są osoby, które na pewno potrafią to udźwignąć i czasami potrzebują tylko szansy, by rozpocząć swoją drogę. Ludzie z pasją są warci wiary w nich.
bielizna dla amazonek
Źródło: Ręcznie Stworzone

Zobacz pozostałe produkty »


Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę - napisz do naszej redaktorki! Dołącz do prawie 150 kobiet, które już to zrobiły, zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Barbara Sielicka

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 3 ~Motyl

Mam mieszane uczucia po obejrzeniu filmu, nie jest to raczej chwalebne uwiecznianie urody owadów w srebrze, raczej ich profanacja nazywana sztuką, lub mówiąc wprost wyłącznie "oryginalny" sposobem na zarobek. Kosztem stworzeń uzyskuje się szybko produkt bogaty w detale, gdyby Pani ta miała stworzyć takie cacko wyłącznie własnymi rękami i talentem, drapałyby to srebro całą wieczność. Tylko co dalej, gdy zabawa ta znajdzie licznych naśladowców, owady i motyle będziemy mogli oglądać tylko w muzeum lub w postaci biżuterii? MOŻE TO DOBRY POMYSŁ NA ZAROBEK---> ALE NIC WIĘCEJ...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 4 ~ana

jestem przeciwko wykorzystywaniu owadów. nawet jeśli żaden nie został zabity by skończyć jako pierścionek, popyt kreuje podaż - gdyby ludzie nie kupowali motyli do gablotek, w celach nie edukacyjnych oczywiście, nie były by tam umieszczane i rozsyłane po świecie. Jeśli uruchamiane są Pani kontakty by zdobyć pewne gatunki. .. Obecnie modne stają się kierunki eko, jestem za ochroną przyrody. Nie kupiłabym

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz