Ten rekord nie czyni zaszczytu ani Smarzowskiemu ani grupie równie utalentowanych jak on aktorów. Film jest zrobiony rzemieślniczo sprawnie ale też prymitywnie pod wieloma względami. To nie jest wypowiedź artystyczna tylko propagandowy i polityczny paszkwil "spuszczony" przed wyborami jak bulterier ze smyczy szczuty na Ten rekord nie czyni zaszczytu ani Smarzowskiemu ani grupie równie utalentowanych jak on aktorów. Film jest zrobiony rzemieślniczo sprawnie ale też prymitywnie pod wieloma względami. To nie jest wypowiedź artystyczna tylko propagandowy i polityczny paszkwil "spuszczony" przed wyborami jak bulterier ze smyczy szczuty na "Polskę powiatową". Wiele tłumaczy ekshibicjonistyczny ateizm Smarzowskiego, który jest pozbawiony nawet powierzchownego intelektualnego poloru. Zapłacone-wykonane, panie Wojciechu. Miał być szmal i jest. Każdy drugorzędny rzemieślnik filmu zrobiłby takie "dzieło", gdyby miał tak niskie ambicje i był tak zdeterminowany (z nieznanych nam powodów) jak Smarzowski. Bywa, że dzieło nie jest godne mistrza i to jest ten przypadek. Z szacunkiem dla Smarzowskiego - a jestem m.in. filmoznawcą, który szanuje dokonania tego reżysera - KLER to złotodajny płaski intelektualnie gniot bez żadnych ambicji artystycznych, społecznych, czy filozoficznych, który nie wejdzie do historii polskiego kina, jako pozycja warta uwagi.