Mimo weta Andrzeja Dudy, Koalicja Obywatelska nie rezygnuje z prób nadania dialektowi śląskiemu statusu języka regionalnego. Prace mają być prowadzone tak, by skończyły się już po wyborach - czytamy w czwartkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.


Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, projekt ustawy o języku śląskim zostanie złożony ponownie. Dziennik wskazuje, że „potwierdza to posłanka KO Monika Rosa, która była przedstawicielką wnioskodawców pierwszego projektu. »Złożymy projekt wiosną, by stał się jedną z pierwszych ustaw, które trafią na biurko nowego prezydenta«”.
„Według socjologa prof. Jarosława Flisa jedną z motywacji jest kalkulacja wyborcza. Platforma stara się scementować swoje poparcie na wiejskich terenach na Śląsku, gdzie rzeczywiście używa się »godki«. Tereny te swego czasu zraziły się do PiS, jednak można je uznać za wahające się” - dodaje „Rz”.
Zdaniem eksperta, „PiS demonizuje ewentualne skutki uchwalenia projektu, bo wpisuje się to w jego tożsamościową retorykę. Przykład Kaszubów pokazuje, że uznanie języka za regionalny nie prowadzi do jakichś niedających się przewidzieć skutków”.
Jak pisze gazeta, „zdaniem Moniki Rosy jej ugrupowanie chce po prostu odpowiedzieć na zapotrzebowanie społeczne”. „W czasie ostatniego spisu powszechnego używanie języka śląskiego w kontaktach domowych potwierdziło pół miliona osób. Na Śląsku kwestia tożsamości jest po prostu ważna – uzasadnia”. (PAP)
maku/ mhr/


























































