Zdaniem byłego ministra spraw zagranicznych Niemiec Joschki Fischera (Zieloni) Stany Zjednoczone "to wciąż demokracja, ale demokracja-borderline, czyli demokracja w fazie przejściowej do oligarchii".


Fischer powiedział w środę w wywiadzie dla agencji dpa, że zastanawia się, dlaczego sami Amerykanie nie zdają sobie sprawy, iż rozpoczęli proces samozniszczenia. Obserwowanie tego procesu jest dla niego niezwykle bolesne, powiedział Fischer. "Urodziłem się w '48. roku, co oznacza, że to mój świat obecnie się wali".
Zdaniem polityka pomimo całej uzasadnionej krytyki USA zawsze były rdzeniem Zachodu, "gwarantem idei demokratycznej", najstarszą demokracją. Obecnie kraj ten nie jest już w pełni demokracją.
Fischer powiedział, że "bardzo się cieszy", że nie jest już aktywnym politykiem i nie musi negocjować z Donaldem Trumpem.
"Trump nie jest idiotą. Dokładnie wie, co robi". Trzeba stawić czoła Trumpowi z pewnością siebie. "Trump myśli w kategoriach władzy i ego" - powiedział Fischer.
"Schlebianie mu odnosi się tylko do kategorii ego. To nie zadziała. My, Europejczycy, musimy stać się potęgą. Potęgą militarną. Nigdy nie sądziłem, że powiem to publicznie". Ale faktem jest, że ludziom takim jak Trump czy prezydent Rosji Władimir Putin można zaimponować tylko siłą - uważa Fischer.
Pilnie potrzebne dozbrojenie musi być projektem europejskim, a nie narodowym, ocenił Fischer. "Nie mamy perspektywy jako Niemcy, jako Francja, jako Polska. Jesteśmy na to za mali. Osiągniemy coś tylko razem". Aby to się udało, państwa członkowskie muszą ponownie nadać priorytet integracji europejskiej, która ostatnio została poważnie zaniedbana. "Putin i Trump nie pozostawiają nam żadnej alternatywy", powiedział Fischer.
Z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)
bml/ mms/



























































