REKLAMA
TYLKO U NAS

Jenny Blake: „Metoda Pivot, czyli zwinny proces rozwoju kariery zawodowej”

2018-02-27 10:17
publikacja
2018-02-27 10:17

Stand-upem zajmuję się od osiemnastu lat. Dziesięć lat uczyłem się rzemiosła, przez cztery lata doskonaliłem swoje umiejętności, a cztery pozostałe to już odcinanie kuponów od wielkiego sukcesu.

Jenny Blake: „Metoda Pivot, czyli zwinny proces rozwoju kariery zawodowej”
Jenny Blake: „Metoda Pivot, czyli zwinny proces rozwoju kariery zawodowej”

— Steve Martin, Born Standing Up

Siedziałam przy stoliku w małej salce w centrum konferencyjnym South by Southwest 2011, wdychając gorące teksańskie powietrze i podpisując egzemplarze Life After College. Mojej książki próżno było wówczas szukać już w księgarniach, dlatego mogłam powiedzieć, że była „jeszcze ciepła i prosto z drukarni”. Pierwsza osoba zbliżyła się do mojego stolika. Pochyliłam się z piórem w dłoni i wtedy usłyszałam to pytanie: „No to… co dalej?”.

Wyjąkałam jakąś niezbyt błyskotliwą odpowiedź. Mimo że mój rozmówca miał pewnie dobre intencje, nie mogłam nie poczuć w takiej chwili zniechęcenia. Jakie to dziwne! Właśnie doprowadziłam do końca wielki projekt, osiągnęłam cel życiowy, który zmaterializował się w formie stosu pięknie wydanych książek. Wreszcie trzymałam w dłoniach swoje dzieło, efekt trzech lat ciężkiej pracy i walki ze słabościami. A tymczasem ludzie już mnie pytają: co dalej?

Prawdę mówiąc, nie miałam zielonego pojęcia! Wzięłam trzy miesiące bezpłatnego urlopu z Google i każdego dnia równie regularnie, jak regularne może być mycie zębów, z niemal fizycznym bólem wracałam do myśli o kolejnym etapie i następnym wyzwaniu zawodowym. Wciąż się zastanawiałam, co powinnam teraz zrobić. Czy po zakończeniu tour promującego książkę wrócić do Mountain View? Czy zaproponować zmianę warunków pracy i ograniczyć zaangażowanie do niepełnego wymiaru godzin, pracując zdalnie z Nowego Jorku, czy w ogóle odejść z firmy? Czy powinnam podjąć łatwiejszą, bezpieczną decyzję? Czy może zaryzykować i odejść, żeby robić to, co jednocześnie cieszyło mnie i przerażało najbardziej, czyli poświęcić się wyłącznie własnej firmie?

Choć uwielbiałam pracę w Google — był to wszak najlepszy pięcioletni kurs MBA, jaki mogłabym sobie wymarzyć — czułam jednak, że największy wpływ na świat będę miała wówczas, gdy chwycę stery kariery we własne ręce i sama wybiorę sobie kierunek. Przeanalizowałam dane: w ramach programów Google mogłabym pomóc maksymalnie 35 000 pracownikom Google korzystającym z wewnętrznych programów rozwoju kadr. Mogłabym też odejść z Google i spróbować zwiększyć swój zasięg oddziaływania, zacząć działać globalnie, oddziałując na znacznie większą liczbę osób, realizując osobistą misję, która brzmiała: pomóc jak najbardziej jak największej liczbie osób.

Zdarza się, że ktoś ocenia swoje życie w kategoriach finansowych i rozwija karierę zawodową z myślą o celach takich jak gromadzenie bogactwa i materialnych dowodów osiągniętego sukcesu. Osoby, które zapewniły sobie znaczne zasoby finansowe, przywykło się określać skrótem HWNI (ang. High Net Worth Individuals). Jednak dla większości zamożnych osób o dużym kapitale własnym, których poznałam na swojej drodze, pieniądze wcale nie są najważniejszym wyznacznikiem sukcesu, celu czy źródłem poczucia spełnienia. To tylko środek do osiągnięcia tego celu. Badania przeprowadzone przez Daniela Kahnemana i Angusa Deatona potwierdzają, że gdy ludzie osiągają przychody roczne przekraczające 75 000 dolarów (przy uwzględnieniu inflacji będzie to dzisiaj próg na poziomie 82 000 dolarów), nie doświadczają już statystycznie istotnej poprawy samopoczucia.

Wiele osób uważa, że fajnie jest mieć pieniądze, ale nie kosztem pracy, która niszczy duszę (jeśli oczywiście ktoś taki ma dość elastyczności, aby pozwolić sobie na swobodę wyboru). Ludzie, o których mówię, a jednocześnie ci, do których ta książka przemawia najbardziej, nie chcą godzić się na bylejakość w aspekcie kariery zawodowej. Nie zamierzają marnować czasu w pracy na stanowiskach, które nie dają im satysfakcji z wartości oraz świadomości istotności wywieranego wpływu, i gotowi są ponieść konsekwencje takich decyzji.

Członkowie tej elity bardziej niż pieniądze cenią sobie duży kapitał wzrostu oraz wpływu. Nazywam ich dla uproszczenia impakterami[5]. Impakterzy uwielbiają się uczyć, działać, realizować nowe projekty i rozwiązywać problemy. Są altruistami zawsze gotowymi do współpracy w ramach interesującego projektu, osobami przeświadczonymi o potrzebie stymulowania zmian.

Dla impakterów liczy się przede wszystkim rozwój oraz tempo i rozmach działań. Pytają: „Czy ja się tu uczę?”. Gdy ich wewnętrzne pragnienie wzrostu zostaje spełnione, przenoszą uwagę na zewnątrz i starają się wywrzeć pozytywny wpływ na rodziny, firmy, społeczności lokalne i globalne. Często działania te są ze sobą powiązane; poszukiwanie źródła problemu prowadzi bowiem do znalezienia rozwiązania. Impakterzy spełniają się w misji poszukiwania oraz podejmowania wyzwań na drodze przez życie.

Carol Dweck, psycholożka Stanford University i autorka książki Nowa psychologia sukcesu, odkryła w swoich badaniach, że ludzie odnoszący największe sukcesy wyróżniają się specyficznym nastawieniem na rozwój. Są to osoby, które wierzą, że talenty nie są stałe ani niezmienne i że dzięki wysiłkowi są oni w stanie szlifować i doskonalić swoje podstawowe umiejętności. Dweck przekonuje: „Upodobanie do wyzwań i wytrwałość okazywana nawet wtedy (ba, właśnie wtedy), gdy coś idzie nie tak, to wyznaczniki nastawienia na rozwój. To ono sprawia, że ludzie potrafią sobie poradzić w najtrudniejszych chwilach swojego życia”.

Pielęgnowanie nastawienia na rozwój ma kluczowy wpływ na sukces końcowy piwotu. Dostrzeżenie w zmianie szansy rozwoju sprawi, że znacznie bardziej prawdopodobne będzie znalezienie kreatywnego rozwiązania bazującego na świadomości tego, co Cię nakręca, a nie na obawach związanych z niejasną przyszłością i nie jako przeszkodę lub konsekwencję jakiegoś osobistego niedociągnięcia. Podejmowanie decyzji dotyczących kariery zawodowej wyłącznie na podstawie przesłanek wynikających z niezadowolenia i unikania problemów przypomina próbę zatamowania krwawienia z dużej rany przy użyciu plastra. Takie rozwiązania na dłuższą metę po prostu się nie sprawdzają. Umiejętność jak najlepszego wykorzystania nastawienia na rozwój sprawi, że staniesz się otwarty na nowe pomysły, będziesz potrafił wnikliwie analizować wyniki swoich eksperymentów, w czasie ich realizacji skupisz się na konkretnych rozwiązaniach, a także zwiększysz swoją elastyczność w obliczu zmian.

Impakterzy nie chcą stałej, przypadkowej pracy, reagują bowiem alergicznie na samą myśl o stagnacji i nudzie. W swojej książce zatytułowanej 4-godzinny tydzień pracy Tim Ferriss trafnie zdefiniował to nastawienie słowami: „Przeciwieństwem miłości jest obojętność, przeciwieństwem szczęścia… nuda”. Okazuje się, że nuda może wywołać stres[x], powodować dyskomfort fizyczny taki sam jak ten, który jest efektem przepracowania objawiającego się zwiększeniem tętna i zawyżeniem poziomu kortyzolu, a także napięciem mięśniowym, bólami brzucha i głowy.

Dla impakterów nuda jest objawem braku spełnienia — braku działań mających na celu maksymalizację rozwoju i wpływu — a nie przejawem wrodzonego lenistwa. Profesor neurologii James Danckert z University of Waterloo przekonuje: „Jesteśmy skłonni uważać, że nudzi się tylko człowiek leniwy, taki, który woli przysypiać na fotelu niż podjąć jakąś aktywność. W rzeczywistości nuda jest konsekwencją nieudanej próby zaangażowania się w aktywność otoczenia. To toksycznie niezadowalające uczucie”.
Podczas badań przeprowadzonych w 1997 roku[xi] dr Amy Wrzesniewski, profesor nadzwyczajny behawiorystyki organizacyjnej wykładająca na Yale School of Management, przekonała się, że ludzie postrzegają swoją profesję na jeden z trzech sposobów, tj. jako karierę, jako powołanie (wyzwanie) lub pracę. Ta grupa, która nazywa ją po prostu pracą, uważa ją za źródło dochodów, dzięki któremu można opłacać rachunki; grupa ludzi, którzy używają słowa kariera, najczęściej podkreśla znaczenie innych kluczowych terminów, takich jak sukces, status i prestiż; natomiast ci, dla których najważniejsze jest powołanie, uznają swoją pracę za integralny element życia, główny wyznacznik definiujący ich tożsamość i satysfakcjonującą nagrodę samą w sobie. Impakterzy to ludzie z drugiej grupy, którzy aspirują do trzeciej (a często od razu przyporządkowani są do trzeciej).

Impakterzy nie pytają: Ile zarobiłem? Zastanawiają się raczej nad odpowiedziami na pytania: Czego się nauczyłem? Co stworzyłem? Do czego się przyczyniłem? Jakość życia mierzą zdobytą wiedzą, wyzwaniami, wkładem. Jeśli wszystkie te trzy potrzeby spełniane są świadomie i mądrze, ludzie ci potrafią ciężko pracować, aby mieć pewność, że ich praca zostanie odpowiednio wyceniona.

*Artykuł stanowi fragment książki pt. „Metoda Pivot, czyli zwinny proces rozwoju kariery zawodowej”  – Jenny Blake  (OnePress, 2018)

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki