Powodów, dla których młodzi ludzie zmieniają uczelnię, jest mnóstwo. Najczęściej o przenosinach myślą ci, którzy za pierwszym razem nie dostali się tam, gdzie planowali lub są rozczarowani poziomem obecnych studiów. Innych do zmiany skłaniają sprawy osobiste:
- Po pierwszym roku moja sytuacja życiowa uległa diametralnej zmianie: wyszłam za mąż, mój mąż znalazł pracę we Wrocławiu, więc postanowiłam zrobić wszystko, żeby być bliżej niego. Priorytetem stała się więc zmiana uczelni - opisuje Marysia, studentka III roku politologii we Wrocławiu, która studia zaczynała w Katowicach.
Marysia spełniała podstawowy dla większości uczelni warunek do ubiegania się o przenosiny, czyli skończyła pierwszy rok studiów. Chociaż każda szkoła wyższa w regulaminie określa własne wymagania, żelazną zasadą jest właśnie zaliczenie pierwszego roku na macierzystej uczelni - i to często bez poprawek.
To jednak dopiero początek. Każdy, kto poważnie myśli o przenosinach, musi uzbroić się w cierpliwość i... dobre oceny. Zazwyczaj decydujące wymagania dotyczą właśnie nienagannego zaliczenia i wysokiej średniej. W zależności od uczelni jej dolny próg może być różny, ale najczęściej spotykany to 4,5.
Nie trzeba się tym zniechęcać, ponieważ każdy wydział sam opracowuje bardziej szczegółowe standardy, które musi spełnić kandydat na przyszłego studenta. Skorzystała na tym Natalia, studentka III roku komparatystyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Natalia od zawsze chciała studiować polonistykę we Wrocławiu. Kiedy dostała się na ten kierunek na Uniwersytecie Opolskim, od razu pomyślała o przenosinach do Wrocławia.
- Na polonistyce we Wrocławiu wymagana średnia była dość wysoka, bo 4,5, i nie można było mieć żadnej poprawki - opowiada Natalia. - Krakowski Wydział Polonistyki oczekiwał niższej średniej, powyżej 4,0 i nie stawiał wymogu braku poprawek. Tu właśnie tkwi tajemnica mojego przeniesienia do Krakowa, a nie Wrocławia: w poprawkach - dodaje.
Natalia złożyła papiery na Uniwersytet Jagielloński i obecnie pisze tam licencjat, a także zaczęła drugi kierunek. Wyboru nie żałuje.
Jak się okazuje, nawet ci, którzy nie mieszczą się w dopuszczalnej średniej, mogą odnieść sukces. Liczy się dobre umotywowanie wyboru:
- Wiedziałam, że podstawowym warunkiem jest średnia ocen 4,5. Ja miałam 4,36, mimo to postanowiłam zawalczyć. Boje z formalistami na Uniwersytecie toczyłam przez całe wakacje. Pierwsza decyzja była odmowna, ale ja stwierdziłam, że się tak łatwo nie poddam. Pisałam odwołania, wyjaśniając moją specyficzną sytuację, aż w końcu udało się - opisuje Marysia.
Znaczenie ocen podważa też Ania, studentka IV roku wrocławskiej polonistyki, która stwierdza, że nikt nie sprawdzał zbytnio jej średniej:
- Nikt nie zaglądał mi do indeksu, nie sprawdzał średniej. Myślę, że wystarczyło podanie, w którym wyjaśniłam swoją sytuację. Napisałam, że chcę przenieść się w związku z pracą. Myślę, że trzeba to po prostu odpowiednio ująć.
Chociaż obwarowania naukowe wyglądają na największy problem, rzeczywiste zmagania wiążą się właśnie z procedurą - jej długością i skomplikowaniem. Pierwszy krok to uzyskanie zgody swojego dotychczasowego dziekana i napisanie podania do dziekana docelowego wydziału. Według regulaminów większości uczelni polskich to dziekan wydziału wyraża zgodę na przyjęcie nowego studenta.
Szkopuł w tym, że dokumenty i podania mogą być rozpatrywane do ostatniej chwili przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego. Tak długo na decyzję czekała Marysia i jej koleżanka z roku, Magda.
- Pierwszy rok politologii robiłam na Uniwersytecie Opolskim. Później postanowiłam przenieść się do Wrocławia. Najtrudniej i najdłużej załatwiałam dokumenty na Uniwersytecie Wrocławskim: na decyzję czekałam do 26 września! A gdy okazała się pozytywna, miałam tylko cztery dni na znalezienie mieszkania i przeprowadzkę - oburza się Magda.
Jak twierdzi Magda, samo przyjęcie na studia to drobiazg w porównaniu z późniejszym zaliczaniem różnic programowych. Student, który zmienił uczelnię, bardzo często musi zaliczyć te przedmioty, których nie realizował wcześniej. Podstawą wyznaczania różnic programowych są standardy określone dla danego kierunku.
Oprócz tego, niektóre uczelnie wyznaczają opłaty za wyrównywanie różnic programowych. Przykładowo, na Uniwersytecie Szczecińskim wynosi ona 300 zł za przedmiot. Dziekan powinien też wyznaczyć termin zaliczenia danego przedmiotu.
- Mogę zaliczyć zaległe przedmioty do IX semestru, czyli praktycznie do końca studiów i nie musiałam za nic płacić. Różnice załatwiałam indywidualnie: z indeksem i listą przedmiotów sprawdzałam, czego mi brakuje i potem zapisałam się na zajęcia z kolejnymi latami. Chodzę na historię literatury polskiej z II i III rokiem i na logikę - opisuje Ania, która przeniosła się do Wrocławia z Uniwersytetu Zielonogórskiego dopiero na IV rok filologii polskiej.
Wszystkie zaległe przedmioty Ania skończy już w tym semestrze normalnymi egzaminami, a zaliczenie nauki języka mogła przepisać sobie z poprzedniej uczelni. Chociaż zgoda na przepisanie zdobytych wcześniej ocen ułatwia życie studentowi, trzeba jednak pamiętać, że zazwyczaj oznacza to rezygnację ze stypendium naukowego:
- Polonistyka w Opolu to naprawdę dobry poziom nauczania i duże wymagania. Oceny z wielu egzaminów tam zdawanych przepisano mi w Krakowie. Wykładowcy byli tutaj życzliwi. Problem w tym, że przepisując oceny z egzaminów, uniemożliwiłam sobie otrzymanie stypendium. Widzę jednak i plusy tego faktu... jestem całkowicie poza walką o oceny - podsumowuje Natalia.
Oczywiście, przenosiny na inną uczelnię to nie tylko stosy papierów i stres. Przede wszystkim, trzeba od początku urządzić się w często nieznanym miejscu i nawiązać nowe znajomości.
- Właśnie przez znajomych zdobywałam część wiadomości na temat zmiany uniwersytetu. Poznałam kilka osób, które tak jak ja przenosiły się do Wrocławia i wzajemnie wymienialiśmy informacje - opisuje Ania.
Natalia również przyznaje, że poznała sporo ludzi, stojąc w niekończących się kolejkach pod sekretariatem. Zwraca też uwagę na aklimatyzację w nowych warunkach. Trudną, bo przychodzi się w miejsce, gdzie wszyscy już się poznali i przyzwyczaili do trybu nauki.
- Czasem ciężko jest się zaadaptować wśród ludzi, którzy znają już to, co ciebie dziwi i trochę przeraża. Chyba największym minusem moich przenosin było poczucie niższości wobec innych studentów UJ. Oni uczyli się tam przecież już rok! Teraz brzmi to zabawnie, ale wtedy zdawało się rokiem nie do przekroczenia - wspomina Natalia.
Nie da się ukryć - przenosiny to kilkumiesięczny wysiłek, który mocno nadweręża nerwy. Wbrew kłopotom, trzeba zawsze pamiętać, po co się to robi i działać konsekwentnie. Dla studentów, którzy myślą o zmianie uczelni, zamieszczamy poniżej krótki poradnik, czyli przenosiny krok po kroku.
"Dekalog" przenosin - na co zwrócić uwagę?
1. Przenosiny to bardzo indywidualna sprawa - każdy wydział ma swoje własne warunki. Dlatego dokładnie przejrzyj wszystkie wymogi. Koniecznie sprawdź: wymaganą średnią ocen, możliwość posiadania poprawek, terminy składania dokumentów i ich rodzaje.
2. Niemal we wszystkich przypadkach przenosić można się tylko od początku nowego roku akademickiego.
3. Chociaż coraz więcej wydziałów zamieszcza wymogi na stronach internetowych, dla pewności zawsze lepiej zadzwonić do dziekanatu i sprawdzić, czy wciąż są aktualne. W szczególnych przypadkach przygotuj się też na to, że trzeba będzie przyjechać na miejsce osobiście.
4. W razie wątpliwości lub nieuzasadnionych kłopotów ze strony dziekanatu docelowej uczelni, warto zajrzeć do jej regulaminu (dostępny na stronach internetowych największych polskich szkół wyższych). Tam zwykle wymienione są podstawowe warunki przyjęcia studenta, który przenosi się z innej uczelni.
5. Jeśli uczysz się na prywatnej uczelni - uważaj. Niektóre polskie szkoły wyższe przymują tylko studentów, którzy przenoszą się z uczelni publicznych.
6. Uzbrój się w cierpliwość - decyzja o przyjęciu może zapaść tuż przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego.
7. Zanim zdecydujesz się na zmianę uczelni, porównaj plan przyszłych studiów z rozkładem zajęć na obecnych. Oceń, w jakim stopniu przedmioty pokrywają się ze sobą - te, których nie masz, dziekan potraktuje jako różnice programowe.
8. Jeśli decyzja w sprawie przenosin jest odmowna, możesz się odwoływać do władz uczelni. Dobra argumentacja i upór potrafią zdziałać cuda.
9. Jeśli decyzja jest pozytywna, zwróć uwagę na liczbę różnic programowych i terminy ich zaliczania. Uwaga! Niektóre uczelnie, np. SGH albo Uniwersytet Szczeciński pobierają opłaty za nadrabianie różnic programowych.
10. Sprawdź, czy wciąż możesz ubiegać się o stypendium naukowe, jeśli przepisano ci oceny z poprzedniej uczelni. Często jest to niemożliwe.
Joanna Bolanowska , Ala Turek

























































