REKLAMA

Inflacja uderzy na początku 2017 roku

Michał Żuławiński2016-12-16 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2016-12-16 06:00

Pierwszy w najnowszej historii epizod deflacyjny polska gospodarka ma już za sobą. Teraz musimy przygotować się na powrót inflacji, która na początku 2017 r. może mocno dać o sobie znać.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w listopadzie nie mieliśmy w Polsce ani deflacji, ani inflacji. Wyjątkowo rzadko notowana zerowa roczna dynamika wskaźnika cen dóbr i usług konsumpcyjnych skłania do spojrzenia w przyszłość. Nie ma wątpliwości – musimy ponownie przywyknąć nie tylko do samej inflacji, ale i do jej raptownego wzrostu.

Statystyka przy dystrybutorze

Według wielu osób deflacja w Polsce miała "charakter statystyczny", bowiem w codziennych zakupach nie dało się zauważyć większych obniżek. Owszem, w czasie 28 miesięcy trwania deflacji cenowej sporo towarów podrożało (więcej na ten temat w tym artykule), jednak niepodważalne jest przynajmniej to, że na stacjach benzynowych było taniej.

fot. cherezoff / / YAY Foto

Paliwa to tylko część „ważącej” 8,72% w koszyku inflacyjnym kategorii „Transport”, jednak nikogo nie trzeba przekonywać, że od ich cen w gospodarce zależą także ceny innych towarów i usług. To właśnie raptowna przecena na stacjach była głównym źródłem notowanej w Polsce deflacji. Skoro jednak ceny paliw znów wyraźnie rosną, to ze względu na efekt bazy w nadchodzących miesiącach będziemy obserwować mocno dodatni wpływ tej kategorii na główny wskaźnik inflacji.

Zakładając, że ceny benzyny Pb 95 do końca 2017 r. pozostałyby na obecnym poziomie, to w pierwszych miesiącach przyszłego roku byłyby one o blisko 20% wyższe niż 12 miesięcy wcześniej.

Jeszcze większy skok, bo dochodzący do 45%, odnotujemy w scenariuszu „zamrożenia cen” LPG na obecnym poziomie. Warto też dodać, że za litr gazu na polskich stacjach płacimy obecnie blisko 50% ceny litra benzyny Pb95, podczas gdy jeszcze w te wakacje relacja wynosiła 35%.

Jeżeli okazałoby się, że paliwa nadal drożeją – a wobec rozwoju sytuacji na rynku ropy naftowej i zachowania złotego nie można tego wykluczyć – to będą jeszcze mocniej ciągnąć roczną dynamikę inflacji w górę. Słabnący złoty przełoży się też na wzrost cen szeregu innych towarów importowanych.

W ostatnich tygodniach zmorą dla kierowców jest nie tylko droższe tankowanie, ale i znacznie droższe ubezpieczenie samochodu. Składki OC, które wliczane są przez GUS do kategorii „Inne towary i usługi” (5,78% udziału w koszyku), już w listopadzie przyczyniły się do wyraźnego wzrostu w tej kategorii (3% r/r), co miało oczywiście wpływ na ogólny wskaźnik inflacji.

Do listy tej śmiało doliczyć można także planowany wzrost cen energii elektrycznej. Już teraz wiadomo, że wyższa niż w tym roku będzie tzw. opłata przejściowa (z 3,87 zł do 8 zł). Szczegółowe dane o samych taryfach Urząd Regulacji Energetyki ma przedstawić w połowie grudnia.

Na powrót inflacji wskazuje też Wskaźnik Przyszłej Inflacji opracowywany przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC).

- Po blisko dwu i pół rocznym okresie deflacji cen dóbr i usług konsumpcyjnych wyrażonych wskaźnikiem CPI, gospodarka weszła w fazę inflacji, co wskaźnik sygnalizował od wielu miesięcy – czytamy w ostatnim opracowaniu. Jego autorzy wśród czynników generujących inflację wymieniają nie tylko ceny paliw, ale także oczekiwania konsumentów, ceny producentów i rosnące koszty pracy. Ostatni element tłumaczyć można przede wszystkim wzrostem płacy minimalnej (z 1850 zł do 2000 zł brutto) oraz stawki godzinowej (z 12 zł do 13 zł).

Większość ekonomistów prognozuje, że w pierwszym kwartale tego roku inflacja w Polsce zmieści się w przedziale 1,2%-1,8%. Jeżeli taki scenariusz się zrealizuje, wówczas po raz pierwszy od początku 2013 r. inflacja znajdzie się w rejonach dolnego przedziału odchyleń celu inflacyjnego NBP (2,5% ± 1%).

To oczywiście za mało, aby z automatu mówić o podwyżkach stóp – banki centralne raczej nie reagują na pojedyncze odczyty, tylko oceniają sytuację w dłuższym okresie, patrząc również na inflację bazową (pomijającą najbardziej zmienne ceny, w tym paliwo i żywność), która na plus dopiero wyjdzie w najbliższych miesiącach. Dodatkowo członkowie RPP z samym prezesem Glapińskim na czele konsekwentnie podkreślają, że 2017 r., choć będzie pierwszym od trzech lat pełnym rokiem inflacji, raczej nie przyniesie zmian podstawowych parametrów polityki pieniężnej.

Źródło:
Tematy
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

 Ubezpieczenie NNW dla dzieci. Dla każdego dziecka od 4 miesiąca do 25 roku życia.

Ubezpieczenie NNW dla dzieci. Dla każdego dziecka od 4 miesiąca do 25 roku życia.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Komentarze (109)

dodaj komentarz
~Leo
Inflacja była do przewidzenia. Tylko cudowne rozmnożenie złotówki pozwoli na realizację wszystkich sztandarowych pomysłów PIS. Za kilka lat (za 3 lata) siła nabywcza 500 zł będzie warta 400 zł.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~glos_rozsadku
Mało ludzi się orientuje, że to, że w Polsce nie wybuchła jeszcze inflacja to zasługa taniej siły roboczej - Ukraińców.
~marek
po co te podwyżki na 2000 brutto skoro więcej tracimy niż zyskujemy
~glos_rozsadku
żeby Ukraińcy chętniej przyjeżdżali.
~xxx
To jak wróci INFLACJA po nowym roku do Polski to paliwo będzie droższe niż w Niemczech o cenach żywności,chemii nie wspominając.Widać że ZACHÓD już trzyma łapę na całej Polsce,zagraniczni właściciele chcą na POLAKACH zarabiać i jak najmniej płacić im za pracę.Bankier.pl też należy do zagranicy.INFLACJĘ w Polsce To jak wróci INFLACJA po nowym roku do Polski to paliwo będzie droższe niż w Niemczech o cenach żywności,chemii nie wspominając.Widać że ZACHÓD już trzyma łapę na całej Polsce,zagraniczni właściciele chcą na POLAKACH zarabiać i jak najmniej płacić im za pracę.Bankier.pl też należy do zagranicy.INFLACJĘ w Polsce to mamy od wejścia do UE cały czas.
~staratekla
Póki co to nasze własne Państwo i władze nas najwięcej łupią, w zamian niewiele oferując.
~realista
Według mnie deflacja tj spadek cen jest dobra dla Konsumentów, a inflacja jest zła i jest dodatkowym podatkiem, który chcą wygenerować politycy. Aktualnie w dobie przeinwestowania i nadprodukcji jak Konsumenci będą wybierać najtańsze produkty i usługi i Konsumenci nie będą kupować niepotrzebnych produktów i usług Według mnie deflacja tj spadek cen jest dobra dla Konsumentów, a inflacja jest zła i jest dodatkowym podatkiem, który chcą wygenerować politycy. Aktualnie w dobie przeinwestowania i nadprodukcji jak Konsumenci będą wybierać najtańsze produkty i usługi i Konsumenci nie będą kupować niepotrzebnych produktów i usług to będzie dalej dobra deflacja lub w okolicach zera.
~Siasty
Inflacja - sztuczny wskaźnik ze zmienianym koszykiem w zależności od zapotrzebowania. Inflacja pojawila sie kiedy banki centralne przeszly w prywatne rece jednej rodziny i sa odsetkami za pozyczane przez rzad pieniadze do zasypywania dlugu pozyczanego od bankow dla ktorych im wyzsza inflacja tym wiecej moga pobierac odsetek

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki