Rynek kapitałowy w Polsce pozostaje w fazie silnego wzrostu, na giełdę wracają oferty publiczne spółek, a wartość transakcji po trzech kwartałach przekroczyła 20 mld zł, czyli poziom zbliżony do całego 2025 r. W 2026 roku wartość transakcji może sięgnąć 30 mld zł - oceniają przedstawiciele Ipopemy Securities.


Krisztina Bende i Artur Iwański z Ipopemy Securities w rozmowie z PAP Biznes oceniają, że na polskim rynku kapitałowym utrzymuje się wysoka aktywność inwestorów, a napływ kapitału z wielu źródeł sprawia, że hossa na GPW ma solidne fundamenty.
Ich zdaniem rosnąca liczba wezwań do sprzedaży akcji, duże programy skupu akcji własnych oraz zwiększające się zainteresowanie debiutami giełdowymi wskazują, że rynek nadal znajduje się w fazie rozwoju.
„Po trzech kwartałach wartość transakcji przekroczyła już 20 mld zł, czyli jesteśmy mniej więcej na poziomie całego 2025 roku. Prognozowaliśmy około 30 mld zł na ten rok i ten wynik nadal jest w zasięgu, jeśli dojdzie do realizacji jednej lub dwóch większych transakcji” - powiedział PAP Biznes Artur Iwański, szef syndykatu Ipopema Securities.
Jak ocenia, już dziś można zakładać, że bieżący rok będzie lepszy od poprzedniego pod względem aktywności rynku.

„Na pewno będzie to rok lepszy niż 2025, ponieważ już osiągnęliśmy poziom porównywalny z wynikiem całego ubiegłego roku” - powiedział Artur Iwański.
Według przedstawicieli Ipopemy Securities za utrzymującą się siłę rynku odpowiada kilka źródeł kapitału.
Pierwszym są wysokie wypłaty dywidend i programy skupu akcji własnych realizowane przez największe spółki.
„Mamy ponad 50 mld zł przeznaczone na dywidendy. Do tego dochodzą spektakularne buybacki, między innymi realizowane przez takie spółki jak Allegro czy Pepco. To jest kapitał, który wraca na rynek i bardzo wyraźnie to widać” - powiedziała Krisztina Bende, szefowa zespołu rynków kapitałowych Ipopema Securities.
Drugim źródłem są regularne napływy środków do krajowych funduszy i produktów inwestycyjnych. Największym zaskoczeniem pozostaje jednak wzrost liczby wezwań.
„To właśnie wezwania są tym elementem, na który można patrzeć pozytywnie. W ostatnim czasie pojawia się ich bardzo dużo. To pokazuje, że inwestorzy strategiczni wracają do Polski i chcą przejmować atrakcyjne aktywa” - oceniła Krisztina Bende.
Jej zdaniem wezwania nie powinny być interpretowane jako sygnał przewartościowania rynku.
„Skoro inwestorzy są gotowi płacić premię za spółki, których wyceny już wcześniej mocno wzrosły, to oznacza, że nadal widzą potencjał dalszego wzrostu. To jest argument za tym, że nie znajdujemy się jeszcze na końcu hossy” - powiedziała.
Eksperci Ipopema Securities nie zgadzają się z opinią, że wycofywanie spółek z giełdy świadczy o słabości rynku.
„Jeżeli mamy rekordowe obroty, aktywny rynek IPO, ABB i SPO oraz jednocześnie wezwania, to jest oznaka zdrowego rynku. Problem pojawia się wtedy, gdy są tylko zejścia z giełdy i nic nie dzieje się po drugiej stronie” - powiedział Artur Iwański.
Jak dodał, istotą sprawnie funkcjonującego rynku jest ciągła rotacja kapitału.
„Giełda rozwija się wtedy, gdy spółki wchodzą, pozyskują kapitał, przejmują inne podmioty, emitują akcje, a inwestorzy realizują zyski i angażują środki w kolejne projekty” - wskazał szef syndykatu Ipopema Securities.
Zdaniem Krisztiny Bende dodatkowym potwierdzeniem dobrej kondycji rynku jest aktywność funduszy private equity oraz inwestorów strategicznych wykorzystujących giełdę jako narzędzie wyjścia z inwestycji.
„Przez kilka lat pojawiały się głosy, że fundusze private equity nie są w stanie efektywnie wychodzić z inwestycji przez giełdę. Dziś widzimy, że giełda może być zarówno miejscem pełnego wyjścia z inwestycji, jak i etapem prowadzącym do sprzedaży strategicznemu inwestorowi” - powiedziała szefowa zespołu rynków kapitałowych Ipopema Securities.
Wśród nowych źródeł kapitału Artur Iwański wymienił rosnącą aktywność fundacji rodzinnych oraz family office.
„Robimy transakcje, w których pojedyncze osoby fizyczne inwestują ponad 100 mln zł. Widzimy fundacje rodzinne deklarujące zainteresowanie liczone w setkach milionów złotych. To jest nowa jakość na polskim rynku” - powiedział.
Jak podkreślił, rola krajowego kapitału w finansowaniu transakcji jest coraz większa.
„Jeszcze kilka lat temu duże IPO były w dużej mierze zależne od inwestorów zagranicznych. Dzisiaj przy ofertach o wartości 500 mln czy 1 mld zł udział inwestorów zagranicznych potrafi wynosić zaledwie kilka lub kilkanaście procent popytu” - ocenił.
Przedstawiciele Ipopemy Securities spodziewają się wyraźnego przyspieszenia aktywności na rynku pierwotnym w kolejnych kwartałach. Ich zdaniem obecnie obserwowane zainteresowanie debiutami jest efektem hossy utrzymującej się od kilkunastu miesięcy.
„Przygotowanie spółki do IPO trwa zwykle od sześciu do dziewięciu miesięcy. Właściciele najpierw muszą uwierzyć, że poprawa sytuacji na rynku jest trwała. Dopiero potem rozpoczynają przygotowania. Dziś jesteśmy właśnie w momencie, w którym wiele firm podjęło taką decyzję” – powiedziała Krisztina Bende.
Jak ocenia, w ciągu najbliższych 12 miesięcy można oczekiwać od ośmiu do dziesięciu prób przeprowadzenia ofert publicznych.
„Myślę, że osiem do dziesięciu IPO jest bardzo realnych. Nie wszystkie muszą zakończyć się sukcesem, ale liczba projektów przygotowywanych do wejścia na giełdę jest bardzo duża” - powiedziała.
Łączna wartość planowanych ofert może wynieść około 5 mld zł.
„Na tle ostatnich lat to byłby bardzo dobry wynik. Jednocześnie patrząc na ilość kapitału obecnego na rynku, nie jest to skala, której rynek nie byłby w stanie zaabsorbować” - ocenił Artur Iwański.
Zdaniem Iwańskiego zmienia się także podejście przedsiębiorców do samej obecności na giełdzie.
„Jeszcze kilka lat temu giełda była przez wielu właścicieli postrzegana głównie jako źródło obowiązków i regulacji. Dzisiaj jest coraz częściej traktowana jako narzędzie rozwoju, budowania wiarygodności oraz pozyskiwania kapitału” - powiedział.
Szczególnie widoczne jest to wśród młodszych przedsiębiorców i założycieli spółek technologicznych.
„Coraz częściej słyszymy od przedsiębiorców, że bycie spółką publiczną jest czymś atrakcyjnym. To także efekt zmiany pokoleniowej i sukcesów firm, które wykorzystały rynek kapitałowy do rozwoju” - ocenił szef syndykatu Ipopemy Securities.
Krisztina Bende zwróciła uwagę, że większa różnorodność źródeł finansowania pozwala dziś na przeprowadzanie ofert mniejszych spółek, które kilka lat temu miałyby problem ze znalezieniem inwestorów.
„Nie trzeba już mieć miliarda złotych kapitalizacji, aby myśleć o giełdzie. Coraz częściej kapitał pozyskują także mniejsze i bardziej technologiczne firmy, nawet będące stosunkowo wcześnie na ścieżce komercjalizacji” - powiedziała szefowa zespołu rynków kapitałowych Ipopema Securities.
Zdaniem ekspertów Ipopemy Securities, Polska pozostaje atrakcyjnym rynkiem również dla zagranicznych inwestorów.
„Połączenie wysokiego wzrostu gospodarczego i relatywnie niskiego ryzyka sprawia, że Polska jest dziś jednym z najlepiej postrzeganych rynków w regionie. Wielu inwestorów strategicznych zbyt długo czekało z decyzjami inwestycyjnymi i teraz wraca na polski rynek” - ocenił Artur Iwański.
Pytany o ryzyka dla dalszego rozwoju rynku kapitałowego wskazał przede wszystkim na rozbieżność oczekiwań pomiędzy sprzedającymi a kupującymi.
„Po długim okresie wzrostów część właścicieli spółek oczekuje bardzo wysokich wycen, podczas gdy inwestorzy zaczynają ostrożniej podchodzić do płacenia premii. To może utrudniać zamykanie części transakcji” - powiedział.
W ocenie Krisztiny Bende nie oznacza to jednak niedoboru kapitału.
„Pieniędzy jest bardzo dużo, ale inwestorzy nadal zwracają uwagę na wartość. Nie oznacza to, że kupią każdą spółkę po dowolnej cenie” - podsumowała szefowa zespołu rynków kapitałowych Ipopema Securities.
Piotr Rożek (PAP Biznes)
pr/































































