Hiszpania zmaga się z poważnym kryzysem gospodarczym. W ostatnim kwartale 2011 roku stopa bezrobocia wyniosła 22,9 proc. a produkt krajowy brutto zmniejszył się o 0,3 proc. Jednocześnie indeksy koniunktury w przemyśle i usługach pokazują głębokie problemy przedsiębiorstw, gdyż wskaźniki znajdują się zdecydowanie poniżej bariery 50 p., która oddziela okresy rozwoju od recesji.
Nieudolne łatanie budżetu
Hiszpański rząd nie potrafi opanować rosnących problemów budżetowych. Zgodnie z szacunkami Banku Hiszpanii dług publiczny na koniec 2011 roku wzrósł do 68,5 proc. PKB wobec 66 proc. PKB w trzecim kwartale i 61,2 proc. na koniec 2010 roku. Rządowe prognozy zakładały dług na poziomie 67,3 proc. PKB.
Dane dotyczące początku 2012 roku również nie napawają optymizmem. Przez pierwsze dwa miesiące roku dług wzrósł o dodatkowe 1,93 proc. PKB, czyli znacznie szybciej niż w analogicznym okresie minionego roku, kiedy zwiększył się o 1,29 proc.
W tym roku rząd premiera Mariano Rajoya planuje ograniczyć deficyt do 5,3 proc. PKB z 8,5 proc. PKB w minionym roku. Niestety kryzys głęboki kryzys gospodarczy zagraża możliwości realizacji takiego planu. Pod koniec tygodnia Mariano Rajoy przedstawi plan budżetu, który pozwoli lepiej ocenić sposób, w jaki hiszpański rząd zamierza odpowiedzieć na kryzys.
Hiszpania nową Grecją?
Rosnące problemy finansowe Hiszpanii rodzą obawy, że kraj podzieli los Grecji. Tym samym na rynki finansowe po krótkotrwałym uspokojeniu atmosfery w pierwszym kwartale może powrócić napięta atmosfera. Hiszpańska gospodarka jest prawie pięciokrotnie większa od greckiej, dlatego skala problemu jest nieporównywalnie większa. Jednak złe przeczucia wydają się przesadzone, gdyż sytuacja jest zdecydowanie inna niż na początku europejskiego kryzysu.
Kryzysowe doświadczenie
Europejscy politycy są bogatsi w doświadczenie w kwestii walki z kryzysem fiskalnym. Przykład Grecji pokazał, że restrukturyzacja zadłużenia była mniej bolesna dla systemu finansowego niż przedłużające się kwartały niepewności. Grecja wciąż jest krajem z olbrzymi zadłużeniem, jednak każde euro oszczędzone na obsłudze długu publicznego przybliża Helladę do powrotu na ścieżkę wzrostu.
Ewentualna restrukturyzacja hiszpańskich długów byłaby wstrząsem, ale teraz wszyscy mają świadomość, że jest to jedyne rozwiązanie, które jest rzeczywiście skuteczną metodą walki z kryzysem finansowym. Jeżeli sytuacja będzie rozwijać się w niepożądanym kierunku, to redukcja zadłużenia powinna być jak najszybsza.
EBC czuwa
Także Europejski Bank Centralny dysponuje arsenałem odpowiednim do stabilizacji sytuacji. Dwie operacje długoterminowego refinansowania wartości przekraczającej bilion euro uspokoiły europejski rynek długu. Ostatnio frankfurcka instytucja przestała skupować obligacje na rynku, jednak w sytuacji wzrostu niepewności zawsze może wznowić takie działania, aby rozładować napięcie.
Ważnym czynnikiem jest także zgoda niemieckiego rządu na równoczesne funkcjonowanie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego i Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej. Połączone zasoby funduszu zostaną prawdopodobnie zwiększone do 800 mld euro, co daje rządzącym dodatkowe możliwości do stabilizowania sytuacji.
Ofiary strefy euro
Hiszpania podobnie jak pozostałe kraje zagrożone załamaniem finansów publicznych to ofiary strefy euro. Kraje po przystąpieniu do unii monetarnej zachłysnęły się niskimi stopami procentowymi i tanim kredytem, który przyniósł kilka lat dynamicznego wzrostu gospodarczego. Konsekwencją sztucznego ożywienia jest obecny kryzys gospodarczy, załamania rynku nieruchomości i zdewastowane finanse publiczne.
Rentowność hiszpańskich obligacji rośnie od początku marca, jednak jest daleka od poziomu zagrażającego stabilności finansowej kraju. Nawet jeżeli kraj popadnie w większe tarapaty, otrzyma pomoc szybciej i sprawniej, niż to było w przypadku Grecji. Dlatego Hiszpania nie powinna przynieść wstrząsów w takiej skali, jaką obserwowano podczas greckiego kryzysu.

























































