Internetowe wydanie niemieckiego "Der Spiegel" podało w piątek informację, jakoby pogrążona w kryzysie zadłużenia Grecja miała rozważać opuszczenie strefy euro i powrót do własnej waluty. Minister finansów Grecji zaprzeczył. Wcześniej zaprzeczył temu również przedstawiciel rządu niemieckiego.
Resort wydał oświadczenie, w którym napisano, że "doniesienie o rychłym wyjściu Grecji ze strefy euro jest nieprawdziwe, a jednocześnie zostało napisane z niezrozumiałym brakiem powagi, mimo że wielokrotnie zaprzeczał temu grecki rząd i rządy innych państw UE (...). Takie doniesienia są prowokacją, podważają wysiłki Grecji, (podważają) euro i służą spekulacyjnym rozgrywkom" - dodano.
Według informacji "Spiegla", ministrowie finansów strefy euro i przedstawiciele Komisji Europejskiej mieli się spotkać w piątek wieczorem w Luksemburgu na tajnym posiedzeniu, zaalarmowani tym zamierzeniem rządu premiera Jeorjosa Papandreu. Doniesieniom tym zaprzecza premier Luksemburga Jean-Claude Juncker.
Jeśli w ciągu najbliższych kilku tygodni i miesięcy pojawi się więcej wiadomości o możliwym wyjściu jednego lub kilku krajów z europejskiej unii monetarnej, to bez wątpienia będzie negatywny czynnik dla waluty, ponieważ uderzy w podstawy jej istnienia" - uważa Samarjit Shankar z Bank of New York Mellon cytowany przez agencję Bloomberga.
Komentarz eksperta
Coś jest na rzeczy
Błyskawiczne dementi zarówno ze strony greckiej jak i niemiecko-unijnej potwierdza, że coś jest na rzeczy. Fakty są znane od dawna: Grecja ma 140% długu w relacji do PKB i nigdy tego zadłużenia nie spłaci. Jest więc faktycznym bankrutem podłączonym do unijnej kroplówki sponsorowanej przez podatników ze strefy euro, którzy w ten sposób ratują interesy niemieckich i francuskich banków.
Rzecz w tym, że taki stan nie może trwać wiecznie. Prędzej czy później Ateny będą musiały wybrać pomiędzy ogłoszeniem formalnej niewypłacalności (zwanej eufemistycznie „restrukturyzacją zadłużenia”) lub jednostronnej deklaracji o powrocie drachmy i wyjściu w unii walutowej. To drugie rozwiązanie sprawiłoby, że greckie długi denominowane w euro stałyby się z miejsca niespłacalne, ale równocześnie szybko przywróciłoby konkurencyjność gospodarki, której sektor eksportowy praktycznie nie istnieje.
Problemy Grecji mogą doprowadzić do poważnego osłabienia euro i odwrócenia średnioterminowego trendu na parze euro-dolar.
/ kws na podstawie PAP, Reuters, Bloomberg



























































