Wojna handlowa przybiera na sile. Chińczycy kontratakowali, ogłaszając retorsje celne. Ale inwestorów porządnie przestraszył dopiero gniew prezydenta Trumpa, który ostro skrytykował szefa Fedu oraz bardzo niedyplomatycznie pogroził władzom w Pekinie.
To miał być emocjonujący dzień i taki też był. Ale nie w taki sposób, w jaki to sobie wyobrażała większość uczestników rynku. Zacznijmy od początku. Jeszcze przed rozpoczęciem sesji w Nowym Jorku władze Chin ogłosiły wprowadzenie ceł odwetowych (w wysokości 5% i 10%) na 75 mld dolarów amerykańskiego importu. Choć był to ruch w zasadzie oczekiwany i w sumie łagodny (jak na to, że Trump ocli 300 mld USD importu z Chin), to na rynkach wzbudził lekki popłoch.
Potem na scenę wkroczył Jerome Powell, którego przemówienie otwierające sympozjum w Jackson Hole miało być najważniejszym punktem całego tygodnia. Powell nie powiedział nic konkretnego. Owszem, zapewnił, że Fed będzie „działał odpowiednio, aby utrzymać ekspansję gospodarczą”, ale to przecież nic nowego. Nie powtórzył za to frazy o „korekcie w trakcie cyklu” (ang. mid-cycle adjustment), jakiej użył podczas lipcowej konferencji prasowej. Początkowo wystąpienie Powella potraktowano jako umiarkowanie „gołębie” i otwierające furtkę do oczekiwanych przez rynek cięć stóp procentowych.
ReklamaZobacz także
I wtedy pojawił się Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych przy użyciu Twittera zdemolował rynki finansowe. „Jak zwykle, Fed nie zrobił NIC!” – napisał Trump. „Moje jedyne pytanie to: kto jest naszym większym wrogiem? Jay Powell czy przewodniczący Xi?” – nie miał litości dla swojego nominata gospodarz Białego Domu.
As usual, the Fed did NOTHING! It is incredible that they can “speak” without knowing or asking what I am doing, which will be announced shortly. We have a very strong dollar and a very weak Fed. I will work “brilliantly” with both, and the U.S. will do great...
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 23 sierpnia 2019
Takich zagrywek nie uczą w podręcznikach inwestowania. Rynek momentalnie zanurkował. Nim się człowiek obejrzał, S&P500 tracił już 1,5%. I spadał dalej. Do końca dnia stracił 2,59%, schodząc do 2 847,14 pkt. Na interwale dziennym pojawiła się ostra jak brzytwa linia oporu. Dow Jones poszedł w dół ponad 600 punktów, zniżkując o 2,37%. Nasdaq zaliczył spadek o 3%.
A to nie było wszystko ze strony Donalda Trumpa. W serii tweetów wezwał on amerykańskie przedsiębiorstwa do opuszczenia Chin. „Nie potrzebujemy Chin. Szczerze mówiąc, lepiej byśmy sobie radzili bez nich. Ogromne ilości pieniędzy zostały ukradzione przez Chiny ze Stanów Zjednoczonych, rok po roku, przez dekady i to musi się SKOŃCZYĆ” - dodał Trump. Po takim dictum przewodniczący Xi musiał się poczuć jak gość, który przyszedł z nożem na strzelaninę.
„Naszym wielkim amerykańskim firmom poleca się niniejszym, by natychmiast rozejrzały się za alternatywą dla Chin, łącznie ze sprowadzaniem firm do KRAJU i wytwarzaniem produktów w USA” – napisał prezydent Donald Trump.
....better off without them. The vast amounts of money made and stolen by China from the United States, year after year, for decades, will and must STOP. Our great American companies are hereby ordered to immediately start looking for an alternative to China, including bringing..
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 23 sierpnia 2019
Akcjonariusze „wielkich amerykańskich przedsiębiorstw” byli mocno skonsternowani. Akcje Amazona przeceniono o 3,2%, Federal Express o 3,7%, a UPS o 3,6%. Wszystkie trzy zostały imiennie wspomniane przez prezydenta, co raczej nie wróży dobrze ich biznesom.
Kapitał uciekający z Wall Street szerokim strumieniem popłynął ku „bezpiecznym przystaniom”. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich spadła o blisko 9 pb., do zaledwie 1,52%, praktycznie zrównując się z dochodowością papierów 2-letnich. Złoto podrożało o 2%, notując najwyższy kurs zamknięcia od ponad 6 lat.
Krzysztof Kolany




























































