Dane z Polski i USA pokazują, że bezrobocie nie rośnie mimo wysokiej fali epidemii i ostrych restrykcji nakładanych na firmy. Rynek pracy okazuje się zaskakująco odporny na wstrząsy, w czym pomaga pomoc rządowa. Jeszcze ważniejsze od pomocy może być narastające przeświadczenie, że epidemia zostanie opanowana i wróci solidny popyt. Z tego powodu firmy chomikują pracowników, czyli ich zatrzymują nawet wtedy, gdy nie mają dla nich zajęcia.


Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej podało, że stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła w grudniu 6,2 proc. wobec 6,1 proc. w listopadzie. Po odjęciu jednak z danych efektów sezonowych stopa bezrobocia utrzymała się bez zmian na poziomie 6,2 proc. To właśnie dane odsezonowane pokazałem na wykresie. Są kluczowe, bo efekty sezonowe nie powinny nas w danych w ogóle interesować. Te dane oznaczają, że już od pół roku stopa bezrobocia utrzymuje się bez większych zmian. Firmy chomikują pracowników, oczekując poprawy sytuacji gospodarczej w tym roku.
Czy jeszcze długo wytrzymają? Na horyzoncie nie widać możliwości istotnego złagodzenia restrykcji przeciwepidemicznych, a program szczepień na SARS-CoV-2 idzie powoli. Większość firm w zamkniętych branżach może mieć trudności, by wytrzymać do marca lub kwietnia. Z drugiej strony rząd zaoferował poszkodowanym przedsiębiorstwom duży pakiet pomocy finansowej – firmy z największym spadkiem przychodów mogą m.in. otrzymać do 36 tys. zł na pracownika. Podejrzewam, że w sytuacji przedłużania restrykcji pomoc może być rozszerzona. Trwa więc walka z czasem.
Co ciekawe, wśród gospodarstw domowych w Polsce obawy przed bezrobociem są wysokie. Badania GUS pokazują, że tzw. indeks prognoz bezrobocia (który na wykresie nazwałem indeksem obaw przed bezrobociem) w listopadzie i grudniu wyraźnie się pogorszył względem miesięcy letnich. Oznacza to, że coraz więcej osób uważa, że sytuacja na rynku pracy będzie się pogarszać. Może to potwierdzać tezę, o której pisałem kilka dni temu w kontekście nastrojów – strach jest obecnie większy niż faktyczny rozmiar kryzysu w gospodarce. Pracownicy nie są masowo zwalniani, ale masowo się tych zwolnień wciąż boją.
Dobre dane z rynku pracy napłynęły w piątek również ze Stanów Zjednoczonych. Stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 6,7 proc. (uwaga, dane między Polską a USA nie są porównywalne – dla Polski podałem stopę bezrobocia rejestrowanego, nie mając na razie innych danych za grudzień, a dla USA stopę bezrobocia mierzoną badaniami ankietowymi). Może być to o tyle zaskakujące, że fala epidemii w Stanach była w grudniu bardzo wysoka. Richard Clarida, znany ekonomista i członek zarządu Rezerwy Federalnej, powiedział w piątek w wystąpieniu przygotowanym dla think-tanku Council of Foreign Relations, że gospodarka amerykańska jest bardziej odporna na wstrząsy epidemiczne, niż oczekiwano.
Obecna sytuacja w gospodarce, czy to polskiej, czy amerykańskiej, czy w innych krajach, jest paradoksalna. Bieżące warunki gospodarcze są fatalne, ale jednocześnie oczekiwania na przyszłość są bardzo dobre. Oby nie był to optymizm na wyrost.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.




























































