REKLAMA

Glapiński o rynku nieruchomości: nie ma ryzyka bańki

2021-04-09 16:47
publikacja
2021-04-09 16:47
fot. Adam Chełstowski / FORUM

Sytuacja na rynku mieszkaniowym nie pokazuje napięć zagrażających nagłym załamaniem popytu i cen; nie ma dużego zjawiska zakupów spekulacyjnych - ocenił w piątek prezes NBP Adam Glapiński. Zauważył, że w Polsce nadal mieszkań bardzo brakuje.

Prezes NBP był pytany, czy utrzymujący się dynamiczny wzrost cen mieszkań i wzrost zainteresowania kredytem mieszkaniowym nie są niepokojącymi sygnałami, które mogą sugerować rosnącą bańkę na rynku nieruchomości. Zgodnie z danymi GUS w IV kw. 2020 r. ceny mieszkań wzrosły o prawie 9 proc. rdr, natomiast banki sygnalizują 35-proc. rdr wzrost zainteresowania kredytem mieszkaniowym w marcu br.

Glapiński powiedział, że w warunkach pandemii oczywisty jest spadek kredytów ogółem w gospodarce, natomiast jedyną kategorią, która dynamicznie rośnie, jest złotowy kredyt mieszkaniowy, który wzrasta o ok. 10 proc. rdr.

"Jest zasadnicze odbicie popytu na kredyt mieszkaniowy, ale kwoty udzielanych kredytów nie odbiegają od wartości udzielanych przed rokiem. Tu nie ma żadnej zmiany. My na bieżąco gromadzimy dane z rynku nieruchomości, wydajemy okresowe raporty w tych kwestiach (...), wydajemy znaczne środki na monitorowanie rynku nieruchomości, bo to jest ważny element. Dopóki zainteresowanie zakupem mieszkań, tych na kredyt, spotyka się z odpowiednim dostosowaniem po stronie podaży przez rozpoczynanie nowych budów, ryzyko bańki jest ograniczone. Według naszych ocen ono nie występuje" - powiedział Glapiński.

"Obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym, dynamicznie się rozwijającym, nie pokazuje napięć zagrażających nagłym, istotnym załamaniem popytu i cen, co by wynikało z sytuacji makroekonomicznej, pozytywnej przecież u nas - rosnących dochodów, rosnących płac, stabilnego bezrobocia, najniższego w Europie" - dodał.

Zwrócił uwagę na czynniki strukturalne. "W Polsce nadal, przykro to stwierdzić (...), bardzo brakuje mieszkań. Istnieją bardzo liczne rodziny, które nie posiadają własnego mieszkania" - stwierdził szef NBP. Zauważył, że mieszkań brakuje szczególnie w miastach, dużych miastach i tam mieszkania są budowane.

"Jak dotąd nie ma jakiegoś dużego zjawiska zakupów spekulacyjnych, nadmiernego finansowania zakupów kredytem, jakąś dźwignią kredytową - to napędza zwykle wzrost cen i to jest niebezpieczne. Monitorujemy to, na razie powodów do obaw nie ma" - zapewnił szef banku centralnego.

autor: Marcin Musiał

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Advertisement

Komentarze (28)

dodaj komentarz
isengreem
W 2008 też tak mówili.
Sytuacja wygląda teraz tak, że wszyscy masowo wyjmują pieniądze z banków, żeby ich inflacja nie zjadła na kontach, do tego śmiesznie tanie kredyty - każdy kupuje co popadnie, bez pojęcia, byle cokolwiek kupić, w kwartał ceny skoczyły z 6-8 tys za metr2 do 9-13 i więcej. I to w momencie gdy:
W 2008 też tak mówili.
Sytuacja wygląda teraz tak, że wszyscy masowo wyjmują pieniądze z banków, żeby ich inflacja nie zjadła na kontach, do tego śmiesznie tanie kredyty - każdy kupuje co popadnie, bez pojęcia, byle cokolwiek kupić, w kwartał ceny skoczyły z 6-8 tys za metr2 do 9-13 i więcej. I to w momencie gdy:
1) najem krótkoterminowy lezy od roku, bo ciągłe lokdowny ukróciły turystykę - przeniesiono więc nieruchomości do najmu długoterminowego
2) najem długoterminowy podupada, bo jest więcej pracy zdalnej i studiów zdalnych z miejsca zamieszkania
3) śmiertelność wśród staruszków jest największa od II Wojny Światowej, zwalnia się więc więcej mieszkań na rynku wtórnym, mało tego - i tak w okres odchodzenia z tego łez padołu wkracza powojenny wyż demograficzny, więc ten trend będzie w najbliższych latach stały.
To ja się pytam, kto w tych mieszkaniach będzie mieszkał? Popyt na nieruchomości musi się równoważyć z chętnymi do ich zasiedlania, a nie tylko posiadania. Jak się nagle spora grupa ludzi ocknie, że ma nieruchomość tylko po to, żeby za nią płacić czynsz, to się może zrobić nieprzyjemnie...
Nie mam takich narzędzi analitycznych i armii ekspertów jak Pan Prezes Glapiński, ale wydaje mi się, że ten balonik zrobił się nagle dość mocno napięty. No i do tego nie wiadomo, czy mówi nam prawdę, my to dowiemy się jak zwykle na samym końcu.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
jpelerj
Pełna zgoda @tysiak35: Załamanie tak napompowanego rynku grozi falą bankructw i kolejnymi problemami banków. Jak widać, Glapiński nie ma pojęcia co zrobić, więc uspokaja sytuację. Chce powoli spuścić powietrze: nowych kupujących będzie co prawda dużo mniej, ale może nie będzie masowych żądań znacznego doubezpieczenia Pełna zgoda @tysiak35: Załamanie tak napompowanego rynku grozi falą bankructw i kolejnymi problemami banków. Jak widać, Glapiński nie ma pojęcia co zrobić, więc uspokaja sytuację. Chce powoli spuścić powietrze: nowych kupujących będzie co prawda dużo mniej, ale może nie będzie masowych żądań znacznego doubezpieczenia już biegnących kredytów i sytuacja w ciągu paru lat się rozładuje bez masowych upadłości konsumenckich.
and00
Jaki napompowany rynek?
Nieruchomości zdrożały w 10 lat, 2010-20 o 30%, średnia krajowa o 60-70%
Mamy jedne z najniższych wzrostów cen nieruchomości w Europie, ceny też są niskie
Bez żadnego podkręcania może podrożeć o jakieś 30-50% w parę lat
jes odpowiada and00
A teraz przelicz to na zarobki.
P.S. Właśnie dzięki glapińskiemu nieruchomości nie spadną.
and00 odpowiada jes
No przeliczam i wychodzi na to że w ostatnie 10 lat staniały w stosunku do zarobków o jakieś 30%
W porównaniu do zachodu też nie są drogie, i podrożały znacznie mniej
marxs
"Jak dotąd nie ma jakiegoś dużego zjawiska zakupów spekulacyjnych, nadmiernego finansowania zakupów kredytem, jakąś dźwignią kredytową - to napędza zwykle wzrost cen i to jest niebezpieczne. Monitorujemy to, na razie powodów do obaw nie ma" - zapewnił szef banku centralnego."

może przetłumaczę
"Jak dotąd nie ma jakiegoś dużego zjawiska zakupów spekulacyjnych, nadmiernego finansowania zakupów kredytem, jakąś dźwignią kredytową - to napędza zwykle wzrost cen i to jest niebezpieczne. Monitorujemy to, na razie powodów do obaw nie ma" - zapewnił szef banku centralnego."

może przetłumaczę z języka PISo-glapińskiego na język polski

"Jest monstrualnie duże zjawisko zakupów spekulacyjnych oraz nadmierne finansowanie zakupów kredytem i gigantyczną dźwignią kredytową - to napędziło kosmiczny wzrost cen i to jest niebezpieczne. Monitorujemy to, na razie nie wiemy jak rozbroić tą superbanię na kredytowanych przez szaleńców po korek nieruchomościach" - zapewnił szef banku centralnego

rekin1986
Przyjdzie czas , że będą musieli podnieść stopy jak kapitał zacznie odpływać to będzie jak w Turcji stopa referencyjna na 15 procent by złotówka nie skończyła jak lira

My to jesteśmy tylko płotkami zagranica trzyma nas porządnie za pysk na GPW połowę obrotu to kapitał zagraniczny inwestycje w przemysł
Przyjdzie czas , że będą musieli podnieść stopy jak kapitał zacznie odpływać to będzie jak w Turcji stopa referencyjna na 15 procent by złotówka nie skończyła jak lira

My to jesteśmy tylko płotkami zagranica trzyma nas porządnie za pysk na GPW połowę obrotu to kapitał zagraniczny inwestycje w przemysł i handel wielkopowierzchniowy to też zagranica

Na samych usługach i rolnictwie to my za daleko nie zajedziemy możemy się tylko cieszyć , że z głodu nie umieramy
peluquero
yup, jak się zacznie ucieczka to nie będzie czego zbierać, dlatego jedynie można "uspokajać"
darek_znawca
Tylko wynajem. Kupię z trzy kawalerki 15m2. A niech jelenie spłacają za mnie kredyt i przynoszą w zębach hajs. A ja będę odpoczywał na Malediwach._

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki