- Mail z przedsądowym wezwaniem otrzymałem w piątek o godzinie 14:35. Na usunięcie filmów lub ustosunkowanie się dostałem 72 godziny - mówi Paweł Kędzierski, autor profilu “Zawód Inwestor”. Jego przypadek nie jest odosobniony. Pomimo że Freedom24 oficjalnie zadeklarował naszej redakcji, że w Polsce skierował jedynie dwa takie pisma, Bankier.pl dotarł do trzech niezależnych analityków i edukatorów finansowych, którym zagrożono krokami prawnymi za publikacje dotyczące brokera.


15 sierpnia 2023 roku amerykańska wywiadownia gospodarcza Hindenburg Research opublikowała raport zatytułowany: “Freedom Holding Corp: bezczelne unikanie sankcji, znamiona sfałszowanych przychodów i ryzykowne zakłady z wykorzystaniem funduszy klientów”.
Należy mieć świadomość co do natury źródła. Hindenburg Research był znanym na globalnym rynku short-sellerem - funduszem śledczym, który zarabiał na spadkach akcji opisywanych przez siebie spółek. W Polsce dał się poznać m.in. za sprawą uderzenia w LPP.
W raporcie dotyczącym Freedom Holding Corp. - spółki-matki brokera Freedom24 - Hindenburg podniósł zarzuty dotyczące m.in. omijania sankcji nałożonych na Rosję, kreatywnej księgowości i uchybień w polityce AML/KYC.
Co znalazło się w raporcie Hindenburg Research?
W raporcie dotyczącym Freedom Holding Corp Hindenburg podniósł zarzuty dotyczące przede wszystkim:
- omijania międzynarodowych sankcji nałożonych na Rosję po inwazji na Ukrainę (m.in. poprzez wykorzystanie podmiotu w Belize oraz ułatwianie transferów klientom sankcjonowanych banków),
- generowania fikcyjnych przychodów w ramach zamkniętego obiegu transakcji z podmiotami powiązanymi z głównym akcjonariuszem,
- mieszania środków klientów z majątkiem spółki oraz angażowania ich w wysoce lewarowane, ryzykowne pozycje na rynku obligacji,
- uchybień w procedurach przeciwdziałania praniu pieniędzy (AML/KYC),
- potencjalnej manipulacji kursem własnych akcji notowanych na Nasdaq.
Obrona spółki i wizerunkowe porządki
Freedom Holding Corp. od początku kategorycznie odpierał zarzuty Hindenburga. Spółka wskazywała, że brak nieprawidłowości potwierdziły badania przeprowadzone przez niezależne podmioty zewnętrzne - kancelarię Morgan, Lewis & Bockius LLP oraz firmę doradczą Forensic Risk Alliance. W oficjalnych komunikatach powoływano się również na coroczne audyty sprawozdań finansowych prowadzone przez Deloitte oraz fakt, że amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) nie nałożyła na spółkę sankcji w tej sprawie.

Doniesienia z 2023 roku stały się również przedmiotem działań wizerunkowych na polskim rynku. W listopadzie 2025 r. do redakcji Bankier.pl zgłosiła się agencja PR reprezentująca Freedom24 z prośbą w sprawie materiału z października 2023 r. Był to przegląd ofert zagranicznych brokerów.
Prośba dotyczyła aktualizacji danych spółki - oraz fragmentu poświęconego raportowi Hindenburg Research.
- (...) z naszej perspektywy optymalnie byłoby go usunąć. Sam Hindenburg Research zakończył działalność, a gdy jeszcze istniał, słynął z grania na spadkach. Zarzuty podniesione w jego raporcie zostały od 2023 r. obalone, m.in. przez niezależne firmy audytowe - brzmiała wiadomość od przedstawiciela agencji.
Hindenburg Research rzeczywiście zakończył działalność w styczniu 2025 roku. Jego założyciel, Nate Anderson, tłumaczył decyzję realizacją zaplanowanych projektów. Do tego czasu Freedom Holding Corp. nie zdecydował się pozwać funduszu o zniesławienie. Raport na temat brokera jest przez cały czas dostępny na jego stronie.
Jednocześnie prawnicy reprezentujący Freedom24 zagrozili podjęciem kroków przeciwko internetowym twórcom z Polski, którzy wspomnieli w swoich materiałach o raporcie Hindenburga.
Publikacje z 2024 roku i pismo w piątkowe popołudnie
Jednym z twórców, do których trafiło przedsądowe wezwanie, jest Paweł Kędzierski, prowadzący profil “Zawód Inwestor”. Pismo dotyczyło publikacji, które ukazały się na jego kanałach w 2024 roku.
W swoich materiałach Kędzierski analizował ofertę Freedom24, odnosząc się m.in. do doniesień Hindenburg Research, cypryjskiej licencji brokera oraz wpisania spółki na ukraińską listę sankcyjną. Autor zestawiał przy tym poziom ochrony inwestorów w różnych jurysdykcjach, wskazując, że mimo iż uznaje podmiot za legalnie działającego brokera, dostrzega w jego strukturze określone czynniki ryzyka.
Reakcja prawników spółki nadeszła w lipcu 2026 roku.
- Mail z przedsądowym wezwaniem do usunięcia treści otrzymałem w piątek o godzinie 14:35. Na ustosunkowanie się lub usunięcie postów i filmów zostawiono mi 72 godziny - relacjonuje Paweł Kędzierski w rozmowie z Bankier.pl. - Wiadomość wysłana tuż przed weekendem i krótki czas na odpowiedź to zagrywka mająca na celu wzbudzenie paniki oraz uniemożliwienie sprawnej konsultacji z prawnikiem. Dla korporacji dysponującej własnym działem prawnym to po prostu kolejne pismo; dla zwykłego człowieka - stres, niepokój i konieczność nagłego reorganizowania czasu. Korporacja ma w takim układzie ogromną przewagę psychologiczną i celowo próbuje ją wykorzystać.
“Nie usunę tych materiałów”
Paweł Kędzierski nie wycofał wskazanych treści. 18 lipca 2026 r. zamieścił na platformie X wpis, w którym poinformował o otrzymaniu pisma od kancelarii reprezentującej Freedom24 i wyjaśnił motywy swojej decyzji.
DOSTAŁEM GROŹBY POZWU XD
Jakieś 2 lata temu informowałem, o moich wątpliwościach wokół brokera giełdowego Freedom24. To firma z Kazachstanu działająca w Polsce na bazie licencji cypryjskiej.
Long story short:
Mój wpis i film o firmie zostały wrzucone jakiś czas po tym jak Hindenburg Research (taki podmiot tropiący nieprawidłowości w firmach i grający na ich spadki na giełdzie) wypuścił raport o tytule, który translator tłumaczy na polski jako: "Freedom Holding Corp: bezczelne unikanie sankcji, znamiona sfałszowanych przychodów i ryzykowne zakłady z wykorzystaniem funduszy klientów" (link zostawię w komentarzu).
Generalnie widziałem tam sporo rzeczy, które mnie niepokoiły. Sam nie mam zaufania do cypryjskiego nadzoru i jako że mam zasięgi, to chciałem zwrócić https://t.co/CPyzvGbVTD. uwagę na to, że wybierając firmę, do której wpłacamy ciężko zarobione pieniądze warto w pierwszej kolejności patrzeć na bezpieczeństwo (wysoki poziom regulacji to Niemcy, Dania, Polska, USA, generalnie zachód Europy).
Wiadomość od działu prawnego zdziwiła mnie o tyle, że świadomie korzystałem z zewnętrznych źródeł informacji i referowałem to, co było dostępne w internecie zachowując obiektywizm. (https://t.co/CPyzvGbVTD. informując, że to jest najprawdopodobniej legit broker, ale są moim zdaniem dużo lepsze i bardziej bezpieczne firmy).Tutaj zaczyna się robić ciekawie. Z moich informacji wynika, że wielu innych twórców lub ludzi z rynku wypowiadało się o Freedom w podobnym tonie i również otrzymywało wezwania prawne. To celowa strategia mająca na celu uciszenie debaty publicznej i krytyki.
W terminologii prawnej nazywa się to SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation). Celem takich działań niekoniecznie jest wygrana w sądzie, ale zastraszenie mniejszych podmiotów, wyczerpanie ich finansowo i zmuszenie do autocenzury. Myślę, że część mniejszych twórców realnie uległa tej presji i usunęła swoje w pełni uprawnione opinie.
Warto jednak, aby dział prawny Freedom Holding odrobił lekcje - 8 lipca 2026 r. weszły w życie polskie przepisy anty-SLAPP, które mają chronić dziennikarzy i twórców przed dokładnie takimi praktykami.
Czy jako społeczność inwestycyjna chcemy pozwolić na to, aby zagraniczne podmioty blokowały merytoryczną dyskusję i oceny ryzyka na naszym rynku kapitałowym? Czy mamy bać się wzajemnie ostrzegać i wyrażać wątpliwości co do tego, gdzie lokujemy oszczędności?
Nie usunę tych materiałów, bo zbyt mocno szanuję prawo do wyrażania opinii i wolność słowa (od początku istnienia kanału nie usunąłem manualnie żadnego komentarza od człowieka - boty to wiadomo).
W opisie oczywiście wrzucam wpis z YT i filmik, który chcą ocenzurować. Sami zweryfikujcie czy to jakaś nagonka.
Oznaczam @SiecObywatelska (Watchdog Polska), bo wiem, że aktywnie monitorujecie i zwalczacie próby cenzurowania debaty publicznej za pomocą SLAPP.
— Zawód Inwestor (@Zawodinwestor) July 18, 2026
- Wiadomość od działu prawnego zdziwiła mnie o tyle, że świadomie korzystałem z zewnętrznych źródeł informacji i referowałem to, co było dostępne w internecie zachowując obiektywizm (...). Nie usunę tych materiałów, bo zbyt mocno szanuję prawo do wyrażania opinii i wolność słowa - napisał twórca profilu “Zawód Inwestor”.
W swoim stanowisku Kędzierski ocenił, że wysyłanie przedsądowych wezwań za cytowanie publicznych doniesień wpisuje się w taktykę określaną w prawie jako SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation). Oznacza ona wykorzystywanie przewagi finansowej i organizacyjnej korporacji do wywoływania tzw. efektu mrożącego i zmuszania słabszych uczestników debaty do autocenzury.
Twórca przypomniał również, że 8 lipca 2026 r. - czyli zaledwie 10 dni przed publikacją posta - weszły w życie polskie przepisy implementujące unijną dyrektywę anti-SLAPP. Ich celem jest ochrona dziennikarzy, analityków i niezależnych edukatorów przed nieuzasadnionymi powództwami zmierzającymi do dławienia dyskusji publicznej.
Spółka mówi o dwóch pismach. Wiemy o trzech
W odpowiedzi na pytania przesłane przez Bankier.pl przedstawiciele Freedom24 przekonywali, że skala działań prawnych podejmowanych w Polsce jest incydentalna. Broker przekazał naszej redakcji, że na polskim rynku skierował formalne przedsądowe wezwania do usunięcia treści jedynie do dwóch podmiotów (zgodnie z zasadą rzetelności oraz na wniosek spółki, jej pełne stanowisko publikujemy pod artykułem).
Bankier.pl dotarł tymczasem do trzech niezależnych autorów i analityków finansowych, których wezwano do usunięcia treści w związku z publikacjami dotyczącymi Freedom24.
Oprócz Pawła Kędzierskiego, który jako jedyny zdecydował się na publiczne wystąpienie pod własnym nazwiskiem, redakcja potwierdziła dwa inne przypadki. W obu autorzy poprosili o zachowanie anonimowości.
Brak pozwu i głos twórcy
W przypadku Pawła Kędzierskiego Freedom24 ograniczył się do wezwania przedsądowego. Autor profilu “Zawód Inwestor” podkreśla jednak, że sam mechanizm wysyłania takich pism wpływa na lokalny rynek kapitałowy.
- SLAPP ma za zadanie nie tylko zmusić do usunięcia konkretnych treści, ale także wywołać efekt mrożący u kolejnych krytyków - komentuje Paweł Kędzierski - Obawiam się, że brak swobody w wyliczaniu wad i zalet produktów szybko doprowadziłby do powstania otoczenia znacznie bardziej przyjaznego dla piramid finansowych czy podmiotów obarczonych wysokim ryzykiem.
Pytany o motywy decyzji o nieusunięciu materiałów wskazanych przez Freedom24, twórca odwołał się do odpowiedzialności wobec widzów.
- Staję się w pewnym sensie głosem 200 tysięcy subskrybentów mojego kanału. Próba uciszenia moich w pełni uprawnionych opinii to przede wszystkim atak wymierzony właśnie w tę społeczność - mówi Kędzierski. - Nie mógłbym spojrzeć na siebie w lustrze, gdybym pozwolił podmiotowi będącemu na naszym rynku jedynie gościem dyktować mi, jakie opinie mogę wyrażać. Ustąpienie w takim momencie uważałbym za tchórzostwo.
Twórca krytycznie odnosi się również do postawy części branży edukacji finansowej.
- Po nagłośnieniu całej sprawy żaden z twórców na co dzień współpracujących z tą firmą nie podjął żadnych kroków, aby dać znać, że podobne praktyki są w naszej społeczności nieakceptowalne. Taka postawa jest dla mnie po prostu żenująca - podsumowuje Kędzierski.
Stanowisko Freedom24
Na wniosek Freedom24, poniżej publikujemy w całości stanowisko przesłane do redakcji Bankier.pl w odpowiedzi na pytania zadane spółce.
1. Jakie procedury stosuje Spółka w przypadku pojawienia się w przestrzeni publicznej (np. w social mediach lub na YouTube) materiałów odnoszących się do zewnętrznych doniesień na temat Freedom24? Ile przedsądowych wezwań prawnych (dotyczących m.in. usunięcia publikacji) zostało skierowanych do polskich twórców internetowych i analityków od momentu publikacji raportu Hindenburg Research?
Freedom24 od lat prowadzi działalność na polskim rynku i, jak każda instytucja finansowa, podlega ocenie. Szanujemy prawo do krytyki, otwartej debaty oraz wyrażania opinii dotyczących jej działalności, produktów i usług.
W przypadku pytań lub wątpliwości dotyczących działalności Freedom24, w pierwszej kolejności stawiamy na dialog, przedstawiamy wyjaśnienia oraz wskazujemy publicznie dostępne źródła informacji pozwalające zweryfikować przedstawiane kwestie.
Działania prawne rozważamy wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach o czym świadczy fakt, że przez ponad trzy lata od publikacji raportu Freedom24 jedynie dwukrotnie skierowała wezwania odnosząc się do konkretnych twierdzeń faktycznych, które w naszej ocenie były nieprawdziwe.
Celem takich działań nie jest ograniczanie prawa do krytyki ani udziału w debacie publicznej. Freedom24 pozostaje otwarta na dialog i preferuje wyjaśnianie wszelkich wątpliwości poprzez bezpośrednią komunikację.
2. Twórca profilu "Zawód Inwestor" publicznie poinformował o skierowaniu do niego pisma przedsądowego w związku z materiałami referującymi raport Hindenburg Research. Czy Spółka potwierdza skierowanie pisma do tego konkretnego autora? Jaka była przyczyna jego skierowania? Jak zakończyła się ta sprawa?
Potwierdzamy, że Freedom24 prowadziła korespondencję ze wskazanym twórcą.
Naszym celem było odniesienie się do tych konkretnych kwestii faktycznych, które uznaliśmy za istotnie nieprawdziwe, zakomunikowanie naszych zastrzeżeń i doprowadzenie do wyjaśnienia wątpliwości autora.
Nie było naszym zamiarem ograniczanie prawa twórcy do wyrażania opinii na temat Freedom24, jej produktów ani do przedstawiania własnych rekomendacji lub ich braku.
W związku z tą sprawą nie zostało wszczęte żadne postępowanie sądowe.
3. W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że kierowanie pism prawnych do autorów może negatywnie wpływać na swobodę wypowiedzi i ocenę ryzyka przez inwestorów. Jak Spółka odnosi się do tych uwag, w szczególności w kontekście przepisów mających na celu ochronę debaty publicznej przed nadmierną presją prawną (obowiązujących w Polsce od lipca 2026 r.)?
Freedom24 respektuje wolność wypowiedzi oraz znaczenie otwartej debaty publicznej. Prowadzimy swoją działalność z pełnym poszanowaniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa. Jednocześnie stoimy na stanowisku, że wolność wypowiedzi nie wyłącza prawa do reagowania na informacje nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd.
Samo skierowanie wezwania przedsądowego nie prowadzi do zablokowania materiału ani nie ogranicza możliwości dalszego wypowiadania się przez twórcę. Adresat pisma ma pełną swobodę decydowania o dalszej treści publikacji. Może uznać przedstawione zastrzeżenia lub pozostawić publikację bez jakichkolwiek zmian. Wezwanie jest jedynie sposobem zakomunikowania stanowiska przez podmiot, którego dotyczą określone treści. Wezwanie nie wszczyna żadnego postępowania sądowego.
Każdy ma prawo reagować na wypowiedzi dotyczące jego osoby lub działalności, w tym wskazywać informacje, które uważa za nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd, oraz domagać się ich wyjaśnienia lub sprostowania. Skorzystanie z takiego uprawnienia nie pozbawia nikogo prawa do dalszego publikowania treści ani udziału w debacie publicznej.
Trudno również dostrzec związek pomiędzy opisanymi okolicznościami a przywoływanymi w pytaniu regulacjami anty-SLAPP. Przepisy te mają przeciwdziałać nadużywaniu postępowań prawnych w celu wywierania presji na uczestników debaty publicznej. Skierowanie pozasądowo pojedynczego wezwania odnoszącego się do konkretnych nieprawdziwych twierdzeń faktycznych nie jest działaniem tego rodzaju i nie może być utożsamiane z praktykami, którym mają przeciwdziałać regulacje anty-SLAPP.
4. Czy Spółka podjęła bezpośrednie kroki prawne na drodze sądowej przeciwko podmiotowi Hindenburg Research w celu rozstrzygnięcia zarzutów stawianych w ich raporcie z 2023 r.?
Każdorazowo dobieramy reakcję uwzględniają okoliczności sprawy i nasz interes – naszym zasadniczym celem pozostaje prowadzenie i rozwijanie działalności operacyjnej, a brak pozwu nie oznacza akceptacji rozpowszechnianych informacji ani rezygnacji z ochrony renomy Freedom24.
Już w 2023 roku Freedom Holding Corp. odniosła się do zarzutów przedstawionych w raporcie Hindenburg Research, przedstawiając swoje stanowisko oraz informacje dotyczące działań podjętych w odpowiedzi na raport. Szczegółowe informacje, w tym wyniki niezależnego audytu przeprowadzonego po publikacji raportu, są od lat publicznie dostępne pod adresem: https://ir.freedomholdingcorp.com/press-releases/detail/51/freedom-holding-corp-announces-completion-of-external.
Należy zaznaczyć, że Hindenburg Research nie był niezależnym instytutem badawczym, a jego model działalności opierał się na publikowaniu krytycznych raportów dotyczących spółek przy jednoczesnym zajmowaniu pozycji inwestycyjnych pozwalających osiągać korzyści finansowe w przypadku spadku ceny ich akcji. Z tego względu publikacje Hindenburg Research powinny być oceniane z uwzględnieniem interesu ekonomicznego Hindenburg Research. Działalność takich podmiotów od lat budzi kontrowersje dotyczące przejrzystości i konfliktu interesów.
Po publikacji raportu Hindenburg Research odnieśliśmy się do postawionych w nim zarzutów publicznie i szczegółowo, a nasza odpowiedź pozostaje ogólnodostępna. Podjęliśmy także szereg dalszych kroków, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się nie wszczynać postępowania sądowego przeciwko Hindenburg Research. Łącznie z publiczną odpowiedzią, te działania obrazują szerszy kontekst naszej reakcji na zarzuty przedstawione w raporcie. W naszej ocenie to właśnie te publicznie dostępne informacje stanowią najbardziej miarodajne źródło wiedzy na temat okoliczności związanych z raportem Hindenburg Research.
5. Jaką rolę w strategii rynkowej Freedom24 w Polsce odgrywa współpraca marketingowa z twórcami internetowymi oraz czy Spółka kierowała pisma prawne również do podmiotów, z którymi wcześniej prowadziła rozmowy na temat płatnej promocji?
Współpraca z twórcami internetowymi stanowi jeden z elementów działań marketingowych Freedom24 oraz inicjatyw związanych z edukacją finansową.
Fakt prowadzenia wcześniejszych rozmów handlowych nie wyklucza możliwości naszej reakcji w sytuacji, gdy uznamy, że określone twierdzenia faktyczne opublikowane później na temat Freedom24 są istotnie nieprawdziwe. Jak wskazano, zdecydowaliśmy się na punktową reakcję jedynie w pojedynczych przypadkach.


























































