Francja chce podatku od soli nakładanego na produkty żywnościowe zawierające jej przesadną ilość – pisze w dzisiejszym numerze „Le Figaro”. Ma to być kolejny krok w celu zadbania o zdrowie Francuzów, którzy już od 2013 roku płacą więcej za napoje z dużą zawartością cukru, ale mieszkańcy kraju już ochrzcili pomysł mianem Gabelle 2.0.
Po tym, jak od tego roku potrojono stawkę podatku od cukru w napojach, francuscy posłowie chcą przycisnąć tych producentów, którzy przesalają – według planów, nowy podatek miałby objąć zarówno wytwórców dań gotowych, jak i nawet prywatne piekarnie. Inicjatorem tej idei jest Loic Prud’homme z lewicowej partii La France insoumise.
Warto dodać, że Francuzi już ochrzcili ten pomysł w internecie mianem Gabelle 2.0. Tak potocznie nazywany jest kontrowersyjny podatek od soli wprowadzony we Francji jeszcze w XIII w. przez Ludwika IX (początkowo dotyczył większej grupy dóbr). Po wielu zmianach, oficjalnie zniesiony został dopiero po zakończeniu II wojny światowej. Ze względu na olbrzymi wpływ na życie Francuzów, jest on jedną z najbardziej znienawidzonych danin w historii kraju.
Według danych, Francuzi spożywają obecnie średnio od 10 do 12 gramów soli dziennie, co przekracza dwukrotność zalecanej przez WHO ilości. Według Michele Crouze z La Republique en Marche konsument nie ma dziś wyboru w tej kwestii. Spożycie gotowych posiłków drastycznie wzrosło, a zawartość soli w nich jest ustalana przez producenta.
Prud’homme podkreśla, że dobrowolne zobowiązania samych producentów na niewiele się tu zdadzą i potrzebne jest odpowiednie narzędzie. Nie określono jeszcze szczegółów, ale już mówi się, że podatek mógłby mieć formę tego, jaki nałożono w 2013 r. na napoje słodzone. Oznacza to tyle, że do pewnej granicy zawartości soli w produkcie będzie obowiązywało zwolnienie z podatku. Powyżej miałaby obowiązywać skala podatkowa uzależniona od poziomu zawartości soli.
Mateusz Gawin



























































