W poniedziałek po północy w Portugalii rozpoczął się 24-godzinny strajk pracowników sektora publicznego. Protestujący domagają się od rządu przede wszystkim poprawy warunków zatrudnienia, w tym usprawnienia systemu awansów.


Jako pierwsi przystąpili do strajku pracownicy firm oczyszczania miast, a także personel szpitali.
Organizatorzy strajku spodziewają się także paraliżu szkół, uczelni wyższych, sądów, a także urzędów administracji rządowej i samorządowej.
Jak powiedział PAP sekretarz generalny reprezentującego pracowników sektora publicznego syndykatu Fesinap Mario Rui, do wtorku największy odsetek uczestników protestu spodziewany jest w szpitalach i ośrodkach zdrowia. Przypomniał, że pomimo licznych protestów w listopadzie i grudniu, w tym przeprowadzonego 11 grudnia strajku generalnego, rząd „pozostał głuchy na postulaty pracowników”.
Odnotował, że jednym z powodów poniedziałkowego strajku jest też „próba skonfliktowania środowiska związkowców” poprzez wybieranie do negocjacji jednych syndykatów i lekceważenie innych. Dodał, że Fesinap znalazł się poza rozmowami z gabinetem Montenegro.
Zdaniem szefa syndykatu Fesinap wśród głównych postulatów strajkujących jest powstrzymanie rządu przed nowelizacją kodeksu pracy i planowanym wdrożeniem zmian ułatwiających rozwiązywanie umów o pracę.
Inną planowaną przez rząd zmianą w kodeksie pracy mocno kontestowaną przez syndykaty są planowane ograniczenia dla pracowników organizujących strajki.
Z Lizbony Marcin Zatyka (PAP)
zat/wr/


























































