Prawdziwe zamieszanie zagościło na rynkach w poniedziałek. Mocno traciło na wartości euro. Zyskiwał naturalnie dolar, ale również i jen japoński. Brak znaczących danych nie przeszkodził inwestorom, gdyż w centrum uwagi były i tak włoskie wybory.
Pierwsze zawirowania pojawiły się w momencie pojawienia się wstępnych szacunków, z których wynikało, iż niespodziewanie dobry wynik w senacie uzyska partia Silvio Berlusconiego. Euro momentalnie traciło na wartości. Prawdziwym zaskoczeniem były jednak ruchy na jenie, który w pewnym momencie umocnił się do wspólnej waluty o 3%. Długi trend spadkowy na jenie musiał w pewnym momencie wywołać taką reakcję – gdy wszyscy chcą opuścić statek, nie dla każdego starcza miejsca. Zmienność mocno więc wzrosła.
Dziś wcale nie musi być spokojniej. W godzinach popołudniowych przemawiać będzie Ben Bernanke, który przedstawi raport dotyczący polityki monetarnej Fed. Oprócz tego będziemy mieli kilka publikacji makroekonomicznych, w tym odczyt S&P/Case-Shiller oraz indeks zaufania konsumentów.
Wczorajsza przecena jest pierwszą poważną korektą na rynku EUR/JPY. Choć spadki próbują się wybronić, poważne wsparcie znajduje się dopiero w obszarze 116-117. Tam też biegnie linia kanału wzrostowego. Ewentualne wzrosty napotkają na opór tuż przed 123 oraz w obszarze 126-127. Długoterminowy trend jest oczywiście cały czas wzrostowy i nie widać jeszcze oznak jego końca.(wykres)
Sylwester Majewski
Forex-Desk
























































