Głównym wygranym rozmów amerykańsko-rosyjskich w Arabii Saudyjskiej jest Rosja, która wyciągnięta z izolacji przez prezydenta USA Donalda Trump, wraca do gry w przestrzeni międzynarodowej – powiedziała we wtorek w rozmowie z PAP politolożka z Uniwersytetu Szczecińskiego dr Barbara Patlewicz.


„Rozmowy w Rijadzie dały wygraną Moskwie, gdyż przy stole negocjacyjnym nie usiadł żaden z przedstawicieli Ukrainy ani Europy. Jeden z uczestników spotkania, sekretarz stanu USA Marco Rubio mówi, że ustalenia pokojowe będą musiały spotkać się z akceptacją wszystkich stron, w tym Kijowa, ale dla mnie jest to język dyplomacji” – oceniła ekspertka.
Spotkanie nie przyniosło jednak żadnych konkretów, wciąż m.in. nie jest znany termin spotkania Trumpa z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem.
„Obserwujemy nową równowagę sił, odtworzenie zimnowojennego paradygmatu i stosowanie polityki faktów dokonanych. Według Trumpa taka równowaga, znana z systemu bipolarnego, ma przynieść stabilizację. Co ważne prezydent USA nie postrzega Rosji jako zagrożenia, ale na przykład Chiny” – wyjaśniła politolożka.
W jej opinii zaczynają dominować dwie doktryny: trumpizm i putinizm, które promują siłę i mocarstwowość; oto USA i Rosja mają stać w jednej linii mocarstw rozgrywających nie tylko swoją tzw. bliską zagranicę. Patlewicz dodała, że obok aspektów mocarstwowych pojawia się także nowy neokolonializm czego przykładem są np. zakusy Trumpa na Grenlandię.
„Patrząc szerzej na innych światowych graczy to Indie na ten czas się przyczaiły. Chiny zaś to sprawa otwarta. Obserwują amerykańską i rosyjską politykę grabieżczą, być może zechcą same wejść na taką ścieżkę wobec Tajwanu” – powiedziała rozmówczyni PAP.
Według politolożki na ważną personę wyrósł prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. "Obecna wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Ankarze, pokazuje, że Turcja nie chce być tylko graczem regionalnym, ale takim, który podejmuje decyzje o zasięgu światowym" – oznajmiła.
„Unia Europejska jest w trudnym momencie, który, moim zdaniem, może być czasem przebudzenia. Oczekiwałabym polityki większej konsolidacji, przede wszystkim w kwestii bezpieczeństwa, co może w dłużej perspektywie, przyczynić się do tego, że UE wyjdzie na tym silniejsza” – przewiduje Patlewicz.
Zapytana czy rozmowy w Arabii Saudyjskiej to pierwszy krok, który ma doprowadzić do zakończenia wojny w Ukrainie, ekspertka odpowiedziała, że „dobrym sygnałem jest budowanie narracji związanej z negocjacjami, ale źle, że do stołu zasiedli przedstawiciele dwóch mocarstw a nie kraje, które są o wiele bardziej zaangażowane w konflikt czyli Ukraina i państwa Europy”.
„Nie wyobrażam sobie, z czysto ludzkiego punktu widzenia, że Ukraińcy mają teraz sobie powiedzieć: śmierć żołnierzy i cywilów, to co wydarzyło się w Buczy i Mariupolu, nie ma żadnego znaczenia. Bo oto nad ich głowami ktoś postanowi w taki a nie w inny sposób rozwiązać ten konflikt, gdyż zależy mu by dostać Pokojową Nagrodę Nobla albo pokazać swoją siłę” – stwierdziła Patlewicz.
Jak podkreśliła, „nie można zbudować trwałego pokoju nad głową państwa, które od trzech lat walczy o swoje stanowienie i jednocześnie broni pokoju w całej Europie”.
Marta Zabłocka (PAP)
mzb/ ap/

























































