Festiwalu rekordów na Wall Street ciąg dalszy. Średnia przemysłowa Dow Jonesa ma już na wyciągnięcie ręki do niedawna pozostający w sferze fantastyki poziom 20.000 punktów. Pozostałe indeksy rzecz jasna także poprawiły historyczne szczyty.


19.953,75 punktów. To nowy śródsesyjny rekord Dow Jonesa. Zabrakło niecałej pięćdziesiątki i niespełna setki względem wartości z zamknięcia wtorkowej sesji. Ale zapewne jeszcze przed Bożym Narodzeniem zobaczymy próbę ataku na poziom 20.000 punktów.
Od dnia wyborów prezydenckich DJIA urósł o dwa tysiące punktów, z czego ponad 20% zawdzięczamy rosnącym jak na drożdżach notowaniom akcji Goldman Sachsa. Dwaj pracownicy tego banku (były i obecny) obejmą kluczowe stanowiska w administracji Donalda Trumpa.
S&P500 po zwyżce o 0,65% także zameldował się z nowym rekordem – 2277,50 pkt. w trakcie dnia i 2.271,72 pkt. na zamknięciu. Drugi dzień z rzędu Nasdaq rósł najszybciej, zyskując 0,95% i także poprawiając historyczne maksimum.
Po forsownych wzrostach z poprzedniego miesiąca amerykański rynek akcji jest skrajnie wykupiony – wskaźnik RSI dla średniej przemysłowej Dow Jonesa osiągnął najwyższą wartość od 20 lat. Wyceny spółek tworzących indeks S&P500 są najwyższe od czasów pęknięcia bańki internetowej na początku XXI wieku.
I co? I nic! Rynek nadal prze w górę w oparach optymistycznej jednomyślności. W środę wydarzeniem dnia będzie komunikat z Rezerwy Federalnej. W zgodnej opinii analityków i uczestników rynku FOMC zdecyduje się na drugą od dekady podwyżkę stóp procentowych. Taki ruch jest już wliczony w ceny. Niewiadomą pozostaje, ile podwyżek Fed zapowie na rok 2017. Rok temu zapowiedział trzy lub cztery podwyżki, a zrealizuje co najwyżej jedną.



























































