REKLAMA

Do lady restauracja, za ladą dzierżawa partii. Gastronomia szuka pomysłu na przetrwanie

Weronika Szkwarek2021-01-28 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-01-28 06:00
fot. Marcin Szkodzinski / FORUM

Umowa o dzieło podpisywana na wejściu, wydawanie posiłków „na wynos” do ogródka, a w końcu – wydzielanie części restauracji na strefy do lady i poza nią. Przedsiębiorcy z gastronomii walczą o przetrwanie.

W orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego z grudnia 2020 roku w sprawie kary pieniężnej czytamy jasno, że żaden przepis upoważnień ustawowych nie zawiera umocowania do określania w rozporządzeniu zakazów prowadzenia działalności gospodarczej. „Rada Ministrów upoważniona była wyłącznie do wprowadzenia rozporządzeniem ograniczeń w zakresie korzystania z wolności działalności gospodarczej”, czytamy w jednym z uzasadnień w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej.

Lokale otwierają się coraz liczniej, dzięki „Interaktywnej mapie wolnego biznesu” można zauważyć, jak wiele nie tylko restauracji, ale również klubów fitness, hoteli, klubów muzycznych, siłowni postanowiło się wbrew obostrzeniom ponownie rozpocząć działalność. 

/ https://newsmap.pl/biznes/

Czy pieniądze z tarczy starczą

Podczas jednej z konferencji prasowych wicepremier Jarosław Gowin był pytany przez dziennikarzy o to, czy będą kary dla przedsiębiorców, którzy mimo restrykcji otworzą od działalność. "Myślę, że najdotkliwszą karą dla firm łamiących przepisy będzie wyłączenie z tarczy branżowej i tarczy finansowej”, wskazał Gowin. Jak się okazuje, dofinansowania z tarcz antykryzysowych nie są wystarczającą pomocą dla przedsiębiorców, którzy mają dość i postanawiają coraz liczniej otwierać swoje biznesy wbrew obostrzeniom. Niektórzy, jak Miska Katowice, podają na swojej stronie, że nie otrzymali żadnego wsparcia od rządu, bo otwarcie knajpy miało miejsce na początku pandemii.

„Jak wiecie dołączyliśmy do akcji #otwieraMy nie dlatego, że jesteśmy elementem wywrotowym, że chcemy być w konflikcie z prawem. Mieliśmy marzenie, długo ono w nas dojrzewało, w końcu uwierzyliśmy, iż to ten moment. Zrealizowało się ono 01.03.2020. Magiczna data. Nie należy się nam żadna pomoc ze strony państwa, musieliśmy rozstać się z starannie wybranym zespołem pracowników, właściciel lokalu również nie dostaje należytych pieniędzy z wynajmu. Nie mamy możliwości więcej dokładać. Zwyczajnie. Stąd #otwieraMy z obawą, lekkim strachem, ale i nadzieją”, podają właściciele kawiarni ze stolicy Śląska.

Dzien dobry, warunkiem dobrego dnia jest pyszny bajgel na śniadanie ❤️💪🌸 smakosze kawy znajda też coś dla siebie 🥯☕️❤️. ...

Opublikowany przez Miska Katowice Niedziela, 24 stycznia 2021

Innym rządowa pomoc starczyła na pokrycie zaledwie ułamka opłat.

My otrzymaliśmy pieniądze z pierwszej tarczy, a teraz czekamy, czy otrzymamy z drugiej. Pierwsza pomoc wystarczyła, aby zapłacić pracownikom za miesiące, na które ona była dedykowana, a nie wystarczyła na wszystko inne. Obecnie mamy spadek dochodów o około 90 proc., żeby w ogóle utrzymać nasz lokal musimy dokładać 40 tysięcy co miesiąc. Mamy do pokrycia opłaty za pas ruchu, który zajmuje ogródek, opłaty za utrzymanie lokalu, ponieważ mamy lokal od prywatnego najemcy, a nie mamy żadnego wsparcia chociażby od miasta, aby to opłacić. Do tego dochodzą wszystkie koszty stałe, jak prąd, woda, gaz, utrzymanie bieżące pracowników, utrzymanie urządzeń, dostawy. To wszystko płacimy obecnie z kieszeni właściciela, bo sami na to nie zarabiamy – mówi w rozmowie z Bankier.pl Magdalena, managerka z bytomskiej kawiarni.

Restauracje wyliczają w mediach społecznościowych koszty, jakie są zmuszeni pokrywać, choć, jak uważają, nie powinni. Mowa na przykład o tzw. koncesji.

„(…) od początku pandemii obciążani jesteśmy kosztami ZUS, wywozu śmieci, internetu, korzystania z aplikacji sprzedażowej... Zostaliśmy obciążeni kosztami wynajmu powierzchni pod letni ogródek choć w praktyce prawie nikt z niego nie korzystał, bo wszyscy wybrali miejsce, w którym nie obowiązywały pandemiczne obostrzenia - czyli knajpy w plenerze... I wreszcie czynsz. Nie wynajmujemy lokalu od miasta, zatem nawet po udzielonej nam bonifikacie płaciliśmy blisko 4 tysiące razy więcej niż inne szczęśliwsze lokale... (…)  Styczeń to czas na zapłatę „koncesji”, ponieważ nikt w Polsce nie zauważył zależności pomiędzy zamknięciem lokali gastronomicznych, a opłatą za sprzedaż alkoholu. No i na koniec to, co oczywiste... Konstytucja naszego kraju umożliwia nam swobodę jakiej nie można ograniczyć rozporządzeniem... To zdaje się najważniejsze, by próbując nam zabrać wszystko, robić to w zgodzie z obowiązującym prawem”, czytamy na stronie Kredensu przy rynku, restauracji z Katowic.

Z kolei restauracja serwująca śniadania i drugie śniadania Zakwas z Poznania w mediach społecznościowych przyznaje, że nie mogła liczyć nawet na umorzenie składek ZUS. „Odebrałam dziś list z ZUS zawierający oficjalną odmowę dot. przyznania nam postojowego i umorzenia świadczeń związanych ze składkami. Powód? Niewłaściwe PKD na 30.09.2020. Było to do przewidzenia, choć przez chwilę miałam nadzieję, że uda nam się system przechytrzyć, zmieniając dane Zakwasu w CEIDG. Tak, można to zupełnie legalnie zrobić z datą wstecz, co chyba najlepiej pokazuje jak mało znaczące są te wszystkie numery, przeważające czy nie. Zawsze myślałam, że to tylko statystyka. No, pomyliłam się. W skrócie oznacza to, że pomimo zakazu działania od listopada 2020 nikt z nas, tzn. ani żadna z dziewczyn, które na co dzień w Zakwasie pracują, ani ja jako właścicielka Zakwasu, nie dostaniemy od państwa żadnej pomocy. Ani złotówki. Choć odmowa ZUS-u nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, dokłada ostatni, decydujący kamyczek do mojej decyzji o zamknięciu Zakwasu”, czytamy na profilu restauracji na Facebooku.

Pytamy, czy nie boją się utraty środków z tzw. II tarczy antykryzysowej. – Od listopada podano w rozporządzeniu, że przedsiębiorca składając wniosek musi podpisać oświadczenie, że w okresie, za który się ubiega o dofinansowanie, nie działał wbrew obostrzeniom. Po konsultacji z prawnikiem dowiedzieliśmy się, że jeśli po otrzymaniu pieniędzy z tarczy otworzymy się, rząd nie ma prawa nam tych pieniędzy odebrać, bo według stanu rzeczy na dzień składania wniosku wszystko było zgodnie z rozporządzeniem. Jednak nie jest nam w stanie zagwarantować decyzji sądu, ponieważ w przypadku postępowania administracyjnego o odebranie nam środków z tarczy, sąd może stwierdzić, że narażaliśmy zdrowie i życie klientów. Cały czas żyjemy w niewiadomej, czasami się pocieszamy nawzajem, że zaraz nas otworzą, ale potem dochodzi do głosu rozsądek – przecież tak nam mówią od trzech miesięcy – uzupełnia Magdalena z bytomskiej kawiarni.

Zgodne czy niezgodne z prawem

Podstawowym i zasadniczym argumentem podnoszonym w dyskusji na temat obostrzeń i przymusowego zamknięcia lokali gastronomicznych jest niezgodność przepisów rozporządzeń z Konstytucją. Zdanie to podzielają sądy administracyjne, które uchylają kary nakładane przez sanepid.

W jednym z uzasadnień (II SA/Sz 765/20) z 11 grudnia 2020 roku czytamy, że żaden przepis upoważnień ustawowych nie zawiera umocowania do określania w rozporządzeniu zakazów prowadzenia działalności gospodarczej.

„Uzależnienie dopuszczalności ograniczeń wolności i praw od ich ustanowienia ‘tylko w ustawie’ jest czymś więcej, niż tylko przypomnieniem ogólnej zasady wyłączności ustawy dla unormowania sytuacji prawnej jednostek, stanowiącej klasyczny element idei państwa prawnego. Jest to także sformułowanie wymogu odpowiedniej szczegółowości unormowania ustawowego. Skoro ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności mogą być ustanawiane "tylko" w ustawie, to oznacza nakaz kompletności unormowania ustawowego, które musi samodzielnie określać wszystkie podstawowe elementy ograniczenia danego prawa i wolności, tak aby już na podstawie lektury przepisów ustawy można było wyznaczyć kompletny zarys tego ograniczenia. Niedopuszczalne jest natomiast przyjmowanie w ustawie uregulowań blankietowych, pozostawiających organom władzy wykonawczej swobodę normowania ostatecznego kształtu owych ograniczeń, a w szczególności wyznaczania zakresu tych ograniczeń”, czytamy w orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. 

Mimo wszystko, właściciele gastronomii boją się nie tylko utraty pieniędzy z tarczy antykryzysowej, ale również konsekwencji, które może nieść zarażenie się na terenie lokalu. – Uważamy, że w przypadku, kiedy państwo decyduje o zamknięciu legalnie prowadzonych biznesów, powinno to również zrekompensować. Jeżeli nadal będą działać bezprawnie, jeżeli nadal nie ogłoszą stanu wyjątkowego, to my się otworzymy. Mieliśmy rozmowy z kilkoma prawnikami i powiedziano nam, że te działania są bezprawne, a z kolei drudzy, że w przypadku, kiedy ktoś nas odwiedzi i zachoruje na Covid, to pewnie będzie mógł nas pozwać. Jest tu wiele niewiadomych, których się boimy, bo mogą skutkować całkowitym zamknięciem biznesu przez sanepid – wyjaśnia Magdalena z kawiarni na Śląsku.

Restauracje podają w swoich oświadczeniach w mediach społecznościowych, że nie chcą być w konflikcie z prawem i proszą swoich klientów o nieutrudnianie policjantom i inspektorom sanepidu przeprowadzania kontroli.

Z pomocą dla przedsiębiorców wychodzą kolejne kancelarie prawnicze. Paprocki – Adwokaci wydali broszurę, która jest praktycznym poradnikiem dla przedsiębiorców z branży gastronomicznej otwierających lokale w trakcie obowiązujących obostrzeń w związku z pandemią Covid-19. W niej również znajduje się wyjaśnienie na przykład – co zrobić po nałożeniu kary przez sanepid. „Od decyzji należy złożyć odwołanie – informacja o takiej możliwości powinna znajdować się w pouczeniu zawartym w otrzymanej decyzji sanepidu. Odwołanie od decyzji powiatowej jednostki sanepidu składa się w takiej sprawie co do zasady do jednostki wojewódzkiej za pośrednictwem jednostki powiatowej. Trzeba pamiętać o zachowaniu stosownego terminu na złożenie odwołania, w przeciwnym wypadku będzie ono nieskuteczne”, podają prawnicy.

Sposobem na przetrwanie

Aby wybrnąć z ciężkiej sytuacji, restauratorzy chwytają się różnych sposób przetrwania. Jednym z tych, które cieszą się największą popularnością, jest zatrudnianie klientów jako testerów potraw. „Zapraszamy wszystkich do współpracy z nami, chętnie poznamy waszą opinię na temat naszych lunchy i dań z karty. Każdy z Was może zostać TESTEREM SMAKU”, podaje restauracja Qlturalni Qlinarni z Legionowa.

#otwieraMY Kochani już od dziś możecie zjeść na miejscu ❗Zapraszamy wszystkich do współpracy z nami, chętnie poznamy...

Opublikowany przez Qlturalni Qlinarni Q&Q Piątek, 22 stycznia 2021

Inni, po konsultacji z księgowymi, rezygnują z takiej formy otwarcia swojego biznesu. – Znamy restaurację z Katowic, która zdecydowała się otworzyć. Oni postanowili przyjmować gości jako pracowników w oparciu o umowę o dzieło i to są osoby, które testują ich potrawy. Przestrzegają wszystkich reżimów sanitarnych, codziennie są kontrolowani przez policję i sanepid, ale działają. Myśleliśmy o takiej formie, ale po konsultacji z księgową dostaliśmy informację, że umowa o dzieło to też umowa, trzeba założyć teczkę pracownika, trzeba przechowywać te dokumenty i na starcie każdy gość, który podpisze taką umowę z nami, kosztuje nas 35 zł. Musielibyśmy stworzyć jakiś regulamin, który zobowiązywałby daną osobę do zakupy karnetu np. na kwotę 150 zł, żeby to jakkolwiek nam się opłacało – mówi Magdalena. 

Jednak umowy na testerów smaków to nie jedyny pomysł, który pomaga obejść obostrzenia. –Zapytaliśmy sanepid czy możemy działać w restrykcjach, prowadząc sprzedaż na wynos do ogródka, ponieważ w obostrzeniach nie sprecyzowano wyrażenia „na wynos”. Tym bardziej, że nasz ogródek jest miejscem publicznym i każdy może z niego skorzystać. To nie jest nasze pomieszczenie, znajduje się na terenie dzierżawionym od miasta i jest to osobna konstrukcja, funkcjonująca stricte jako ogródek letni, sanepid miał się skonsultować z prawnikiem i ostatecznie dał nam odpowiedź negatywną – wyjaśnia managerka śląskiej kawiarni, Ostatecznie knajpę będą otwierać w poniedziałek, 1 lutego.

Otwieramy się na zasadzie „Strajku przedsiębiorców” i dzierżawy części sali. Lokal będzie należał do właściciela i obejmował przestrzeń do lady z barem i kuchnią, a sala i ogródek będą należały do obecnego dzierżawcy, czyli przedstawiciela Strajku przedsiębiorców. Będziemy działać na zasadach food courtów, tak, jak jest to w centrach handlowych, my mamy lokal do lady, a za ladą, co się dzieje, to już nas nie interesuje, my wydajemy na wynos, za ladę. Musimy podpisywać z klientami jedynie oświadczenie, że są świadomi ryzyka, że oświadczają, że są zdrowi, nie mieli kontaktu z osobą zakażoną i otrzymują deklarację przystąpienia do partii, której nam nie oddają, tylko zabierają ze sobą do domu – podaje Magdalena.

Wielu przenosi swój biznes do sieci, zachęcając klientów do zamówień na dowóz. Okazuje się, że nie w każdym przypadku jest to pomysł przynoszący szybko dodatkowe środki. – My do tej pory nie działaliśmy na zasadach dowozu, nie jesteśmy też z tego znani, nie jesteśmy na portalach, które oferują jedzenie na wynos. Teraz dostać się na taki portal jest bardzo ciężko, bo są setki zgłoszeń i my od października czekamy na weryfikację. Pyszne.pl zapowiedziało na rozmowie, że może to obecnie potrwać od 2 do 3 miesięcy. To też są dla nas dodatkowe koszty – samochód, kierowca, więc kolejna osoba do zatrudnienia – mówi Magdalena z bytomskiej kawiarni.

"Wierzymy w odpowiedzialność, dyscyplinę i solidarność wszystkich Polaków; wierzymy też, że to ostatnia prosta, po której zacznie się powrót do normalnego życia" - powiedział szef KPRM Michał Dworczyk, pytany o zapowiedzi części przedsiębiorców, którzy chcą otworzyć swoje biznesy podczas jednej ze styczniowych konferencji. Mimo to codziennie do mapy opatrzonej hasztagiem #otwieraMY dopisują się kolejne lokale gastronomiczne. Jak mówią, nie na przekór. Z prostego wyboru: przetrwać albo zapłacić 30 tysięcy złotych.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1100 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1100 zł premii!

Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
pozhoga
Błędna droga: problemem nie są same ograniczenia / zakazy, które w Polsce są mniej drakońskie niż w wielu innych krajach, co do których mainstream pieje z zachwytu, jakie to one wolne i demokratyczne. Problemem nie jest to, czy dane rozporządzenie może czy nie może: to jest prawnicza kazuistyka. Problemem jest brak pomocy Błędna droga: problemem nie są same ograniczenia / zakazy, które w Polsce są mniej drakońskie niż w wielu innych krajach, co do których mainstream pieje z zachwytu, jakie to one wolne i demokratyczne. Problemem nie jest to, czy dane rozporządzenie może czy nie może: to jest prawnicza kazuistyka. Problemem jest brak pomocy dla przedsiębiorców.
luxferre
Nie da się pomóc przedsiębiorcom, bo to oni w interakcji z pracownikami i konsumentami wytwarzają wszelkie bogactwo w kraju.
Jeśli da się im pieniądze z budżetu, to albo im i ich pracownikom wcześniej te pieniądze zabrano, albo zostaną odebrane później na spłatę zadłużenia zaciągniętego na tę "pomoc".
Nie da się pomóc przedsiębiorcom, bo to oni w interakcji z pracownikami i konsumentami wytwarzają wszelkie bogactwo w kraju.
Jeśli da się im pieniądze z budżetu, to albo im i ich pracownikom wcześniej te pieniądze zabrano, albo zostaną odebrane później na spłatę zadłużenia zaciągniętego na tę "pomoc".
Można dorabiać różne teorie ekonomiczne, ale u podstaw zawsze rozbijają się o prostą matematykę:
Pieniądze są coś warte, bo można je wymienić na dobra.
Zamknięte przedsiębiorstwa = mniej dóbr.
Mniej dóbr i tyle samo lub nawet więcej pieniędzy w obiegu = realna strata społeczeństwa.

Można redystrybuować środki, ale efekt musi być jeden - stracą uczciwi, zarobią cwaniaki. Nie da się inaczej.
meryt
"Miska Katowice, podają na swojej stronie, że nie otrzymali żadnego wsparcia od rządu, bo otwarcie knajpy miało miejsce na początku pandemii"

"20 grudnia 2019 o 08:37
Pierwszy raz z dziewczyną udałem się do Michy"
fb miskakatowice
prs
Przedsiebiorcy sa dowodem na niewystarczajace srodki z tarczy jak rowniez katastrofalne zarzadzanie kryzysem przez politykow..

Polakom nigdy nie zabraknie pomyslowosci - to nasz "sport narodowy"..
bankster-kreator
Trzeba było zrobić porządki z komunistami tak jak w średniowieczu się robiło porządki to by dzisiaj problem z ograniczaniem wolności tak szybko nie wrócił.
demeryt_69
W średniowieczu się robiło porządki z komunistami?
meryt odpowiada demeryt_69
"When autonomy was won through violent uprising and overthrow, the commune was often called conspiratio (a conspiracy) (Italian: cospirazione)."

https://en.wikipedia.org/wiki/Medieval_commune
abcx
Smutne że stara "komuna" wróciła gdzie nic nie było wolno i trzeba było jakieś fikołki robić żeby "normalnie" funkcjonować. Ech krótko trwała ta wolność :(
demeryt_69
Sądzisz, że pod pretekstem tego chińskiego wirusa mini-prezes wprowadzi komunę w PRL-bis? Oby był to ten chiński model z Szanghaju :)

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki