Około 25 tysięcy osób należących do kadry kierowniczej Deutsche Banku nie otrzyma w tym roku premii rocznych. Jak donoszą zagraniczne media, cięcia kosztów są wynikiem grzywny nałożonej przez Stany Zjednoczone w wysokości 7,2 mld dol. z tytułu sprzedawania przez niemiecki bank toksycznych aktywów.
Cięcia premii dotkną zatrudnionych na całym świecie - donosi brytyjski "Telegraph". Deutsche Bank przekazał informację pracownikom za pomocą e-maili, które poprzedzone były kilkoma dniami plotek i doniesień w mediach. "Teraz, kiedy mamy większą wiedzę na temat skutków finansowych wynikających z rozliczeń między bankiem a amerykańskim departamentem sprawiedliwości i naszych wyników za miniony rok, czujemy, że poczynienie takich kroków jest nieuniknione. Jest to szczególnie ważne w czasie, gdy mamy do czynienia z redukcją tysięcy miejsc pracy, a nasi akcjonariusze nie otrzymują rocznych dywidend" - czytamy w wiadomości przekazanej pracownikom.
Deutsche Bank w ten sposób stara się zmniejszyć swoje koszty po ugodzie w wysokości 7,2 mld dol. z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości za sprzedawanie inwestorom toksycznych papierów powiązanych z kredytami hipotecznymi. Chodzi o transakcje dokonane przed kryzysem finansowym w 2008 roku.
Pracownicy na stanowiskach wiceprezesów, dyrektorów oraz dyrektorów zarządzających nie otrzymają premii za 2016 rok, ale zostanie im zaoferowany "pakiet zatrzymania". Pakiety będą składały się z nagród z odroczonych akcji dla dyrektorów i dyrektorów zarządzających. Wiceprezesi będą otrzymywać połowę odroczonych akcji i połowę odroczonych płatności gotówkowych - donosi agencja Reutera, powołując się na osoby blisko związane ze sprawą.
Jeśli akcje Deutsche Banku nie odzyskają 30 proc. w ciągu najbliższych 3 do 4 lat, nagrody zostaną anulowane.
Weronika Szkwarek


























































