REKLAMA
TYLKO U NAS

Czy rolnicy naprawdę są bogaci?

Łukasz Piechowiak2014-06-18 08:16główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-06-18 08:16
Czy rolnicy naprawdę są bogaci?
Czy rolnicy naprawdę są bogaci?
fot. Digital Vision / Thinkstock / / Thinkstock

Rolnicy statystycznie nie mają źle, ale to wcale nie oznacza, że mają bardzo dobrze. Z danych GUS wynika, że ich sytuacja materialna w ostatnich latach uległa znacznej poprawie. Dochody i jakość życia tej grupy społecznej wzrosły wyraźnie. Ale czy rzeczywiście są aż tak bogaci?

Ostatnio media obiegła wiadomość, że rolnicy to jedna z najbogatszych grup społecznych w Polsce, a przez ostatnie 10 lat w UE – ich sytuacja materialna uległa znacznej poprawie. Takie stwierdzenie buduje obraz rolników jako grupy jednolitej, której dochody są bardzo wysokie w porównaniu do innych. Nie da się ukryć, że polska wieś dzięki dopłatom i inwestycjom UE zmieniła się raczej na lepsze. Niemniej, wcale nie jest tak różowo jak się wydaje i w pewnym sensie – rolnicy sami są sobie winni.

Ile mają rolnicy?

Z danych GUS-u wynika, że dochód rozporządzalny rolników na jedną osobę w gospodarstwie domowym w 2013 roku wyniósł 1156,13 zł. Na pięć wyszczególnionych przez GUS grup społecznych – jest to drugi wynik od końca. Najniższym dochodem rozporządzalnym (1006 zł) dysponują renciści. Z kolei najwyższym – gospodarstwa pracujące na własny rachunek (1581 zł). Równocześnie rolnicy w teorii wydają najmniej w przeliczeniu na 1 osobę w gospodarstwie domowym, bo tylko 784 zł. Kwota ta stanowi 67,9% ich dochodów. Przeciętna stanowi 81,7%.

Dochód rozporządzalny ogółem na jedno gospodarstwo domowe w grupie rolników wynosi aż 5044 zł. Kłopot w tym, że przeciętnym gospodarstwie domowym liczba osób wynosi 2,82, a w przeciętnym gospodarstwie domowym rolników – 4,08. Słowem, rolnicy w teorii mają więcej osób do wyżywienia. To obniża im dochód rozporządzalny, ale także wpływa na zmniejszenie wydatków w przeliczeniu na 1 osobę (w większym gospodarstwie domowym wydatki w przeliczeniu na 1 osobę maleją. Wpływ na to mają zwyczaje zakupowe, styl życia, rozkład wydatków na nośniki energii, itp.)

Jednak to, że ogółem dochody są wysokie wcale nie uprawnia do stwierdzenia, że rolnicy należą do najbogatszych grup społecznych. Wbrew pozorom rolnicy są bardzo mocno zróżnicowaną grupą pod względem rozkładu dochodów. Obrazujący ten rozkład współczynnik Giniego dla całego kraju wynosi ok. 30%.W Niemczech wynosi on ok. 24%. Oznacza to, że w Polsce mamy w teorii dużo większy odsetek biednych niż w innych krajach UE. Niemniej dla grupy rolników współczynnik ten przyjmuje wartość powyżej 55%.

Rozwarstwienie dochodów rolników jest podobne do tego jakie panuje w oligarchicznej Rosji

Wpływ na to ma pewnego rodzaju niekonsekwencja statystyczna w ocenie tej grupy społecznej. Jeśli przyjrzymy się gospodarstwom wielkopowierzchniowym, które z tytułu samych dopłat unijnych dostają kilkaset tysięcy złotych rocznie, to rysuje nam się obraz bogatej wsi. Jednak średnia wielkość gospodarstwa rolnego wynosi ok. 10 ha – średnio na jedno 100 ha może przypadać tysiąc o powierzchni 1 ha. Tyle z zabawy statystyką.

Rolnikom przeciętnie dochody wzrosły o 154% w ciągu 10 lat. Mimo tego średnie zarobki na wsi kształtują się na poziomie 80% średniej krajowej – rocznie daje to ok. 20 tys. zł brutto na głowę. W miastach powyżej 500 tys. mieszkańców jest to 140% średniej, a roczny dochód wynosi ok. 35 tys. brutto na głowę. Te dwie skrajne wartości nawet, gdy przedstawia się na zasadzie kontrastu – wciąż są nikczemnie niskie. Innymi słowy – nieprawdą jest, że polska wieś ocieka bogactwem, a rolnicy to najbogatsza grupa społeczna.

Prawdziwym będzie stwierdzenie, że w grupie rolników znajdziemy spory odsetek gospodarczy osiągających dochody znacznie większe od pozostałych. Naturalnie w większości przypadków dzieje się tak dzięki ich zaradności, przedsiębiorczości i pracowitości. Nie zapominajmy przy tym o specyfice rolnictwa, które jest mocno kapitałochłonne i bez odpowiedniego zaplecza, efektu skali oraz technologii jest bardzo ryzykowne. Skończony jest również zasób ziemi, która także różni się jakościowo. Zatem statystycznie średnio wszystkim jest dobrze, ale większości dalej jest bardzo ciężko. Kłamstwem też będzie stwierdzenie, że jest to jednolita i solidarna grupa – myli się ten, kto sądzi, że na tym rynku nie ma wielkiej konkurencji.

Dużo w tym winy samych rolników

Od lat paląca kwestią skutecznie dzielącą społeczeństwo jest KRUS. Do jego utrzymania dokładamy 15 mld zł rocznie. To co prawda trzykrotnie mniej niż musimy dopłacać do ZUS-u, ale patrząc na procentowy udział dotacji z budżetu państwa do wielkości budżetów FUS i KRUS – to dla ZUS-u wynosi ona 20%, a dla KRUS-u ok. 85%. Upraszczając – emerytury z ZUS-u finansowane są (nie licząc składek) w 20% z podatków, a rolników (również nie licząc składek) – w 85%.

Naturalnie świadczenia z KRUS-u są prawie dwukrotnie niższe od tych wypłacanych z ZUS-u, ale paradoks stanowi wielkość składki, która w żaden sposób nie pokrywa się z wielkością nawet tych niskich świadczeń. Dodatkowym absurdem jest fakt, że rolnik posiadający 100 ha ziemi, który z tytułu samych dopłat UE otrzymuje kilkaset tysięcy złotych rocznie – wpłaca do KRUS-u mniej niż przeciętny ekspedient z supermarketu. Z drugiej strony mamy skrajnie biedne gospodarstwa, które mają problem nawet z opłacaniem KRUS-u. W tym wypadku niesprawiedliwość „społeczna” wręcz kuje w oczy.

Polscy rolnicy wykonali duże postępy w rozwoju materialnym i nie będzie kłamstwem, że sporo udało się osiągnąć dzięki UE. Sporej części gospodarstw rolniczych żyje się już bardzo dobrze. Niemniej twierdzenie, że są prawie najbogatszą grupą to więcej niż uproszczenie – i chociaż zasadne są reformy w prawie dotyczącym tego sektora gospodarki, to mimo wszystko muszą one mieć charakter progresywny.

Włączenie części rolników do ZUS-u jest nie tyle co pożądane, ale wręcz konieczne. Nie może to jednak odbyć się na zasadzie całkowitej likwidacji pewnego rodzaju przywilejów całej grupy społecznej, które w dużym stopniu wynikają z ich trudnej sytuacji materialnej i specyfiki pracy np. braku ciągłości dochodów, częstego braku alternatywy na rynku pracy, itp. Prosta ocena niejednorodnej grupy społecznej tylko przez pryzmat otrzymywanych dotacji i przywilejów jest bardzo pociągająca. Niestety bardzo często prowadzi do nieprawidłowych wniosków.

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~mieszkaniecwsi
Największe podatki powinni płacić świniarze bo szkodzą otoczeniu
~kath
Radzę się dowiedzieć jak jest naprawdę. Rolnik który przekracza dochód 200 tys rocznie z tytułu wpływów jest zobowiązany do założenia działalności gospodarczej i płacenia ZUS. W praktyce nie jest to wcale dużo, na tą kwotę składają się: dopłaty, dochody z sprzedaży płodów rolnych i mięsa, mleka itd, a także wartość szacowana dochodu Radzę się dowiedzieć jak jest naprawdę. Rolnik który przekracza dochód 200 tys rocznie z tytułu wpływów jest zobowiązany do założenia działalności gospodarczej i płacenia ZUS. W praktyce nie jest to wcale dużo, na tą kwotę składają się: dopłaty, dochody z sprzedaży płodów rolnych i mięsa, mleka itd, a także wartość szacowana dochodu z całego areału. Tak więc przekroczyć tą kwotę można już posiadając 40ha i ok 30-40 krów mlecznych. I faktycznie mój wujo przekracza tą kwotę mają ok 50 krów mlecznych i areał ok 40ha.
~olśniony
Mimo wszystko gdy idzie o gospodarstwa wielkoobszarowe to chyba przynajmniej w części z nich (te od kilku tys.ha ) trudno mówić o zaradności, przedsiębiorczości czy też pracowitości ich właścicieli chyba, że nazwiemy tak kumoterstwo, naginanie prawa, itd. Można by bez większego trudu znaleźć wiele przykładów gdzie już po wejściu Mimo wszystko gdy idzie o gospodarstwa wielkoobszarowe to chyba przynajmniej w części z nich (te od kilku tys.ha ) trudno mówić o zaradności, przedsiębiorczości czy też pracowitości ich właścicieli chyba, że nazwiemy tak kumoterstwo, naginanie prawa, itd. Można by bez większego trudu znaleźć wiele przykładów gdzie już po wejściu w życie przepisu o limitach ha zróżnicowanych w zależności od regionu, przepis ten był i jest martwym. Dodać też można, iż wielu z tych tak zwanych rolników w zasadzie niema pojęcia o uprawie ziemi, ot po prostu zakup ziemi służy jako "pralnia" lub lokata wysokoprocentowa z racji dopłat i ewentualnej odsprzedaży. Bywa, że ta tak zwana gospodarność to nic innego jak walenie chemii i wyjaławianie ziemi. Nie jestem rolnikiem, wychowałem się na wsi i wiem jaka jest tam praca, ale jak słyszę co teraz robią ci nowi nabywcy ziemi uprawnej (trudno ich nazwać rolnikami w wielu przypadkach), to krew może człowieka zalać
~endi
Jest rozwarstwienie dochodów zależne od posiadanej powierzchni ziemi , dlatego moim zdaniem należy wprowadzić podatek katastralny obejmujący wszystkie gospodarstwa o CAŁKOWITEJ powierzchni ponad 10 hektarów tak aby suma dopłat unijnych , środowiskowych i innych łącznie była niższa od podatku gruntowego . Uzyskane w ten sposób środki Jest rozwarstwienie dochodów zależne od posiadanej powierzchni ziemi , dlatego moim zdaniem należy wprowadzić podatek katastralny obejmujący wszystkie gospodarstwa o CAŁKOWITEJ powierzchni ponad 10 hektarów tak aby suma dopłat unijnych , środowiskowych i innych łącznie była niższa od podatku gruntowego . Uzyskane w ten sposób środki należy przeznaczyć na opłacenie wyższych składek społecznych wszystkich rolników , oraz na dopłaty do małych kilku hektarowych gospodarstw rodzinnych , które zdecydują się przestawić na produkcję ekologiczną . Jakie byłyby ostateczne efekty takich działań : koniec spekulacyjnego obrotu ziemią , znaczące odciążenie budżetu z tytułu ciągłych dopłat do rent i emerytur rolniczych , wzrost produkcji żywności szczególnie ekologicznej więc spadek cen żywności w sklepach , wzrost dochodu państwa z tytułu większego eksportu zdrowej żywności , możliwość powiększenia gospodarstw przez małych rolników - obszarnicy mający po 200 -300 ha tylko dla dopłat musieliby pozbyć się swojej ziemi . Te zmiany w prawie należy wprowadzić jak najszybciej , przed wejściem w życie przepisów pozwalających na zakup ziemi przez cudzoziemcówhttp://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sposob-wiceministra-na-orzechowy-biznes,117973.html
~DDDD
"Jednak średnia wielkość gospodarstwa rolnego wynosi ok. 10 ha – zatem średnio na jedno 100 ha przypada aż tysiąc o powierzchni 1 ha. Tyle z zabawy statystyką." Nie tysiąc tylko 10. Polecam pobawić się z matematyką.
~SM
Na 100ha przypada 100 mających 1 haPolecam czytanie ze zrozumieniem.
~DDDD odpowiada ~SM
Wg tego co piszesz wychodzi: (1*100ha + 100*1ha)/101=200ha/101=1.98ha (około)dzielisz przez 101 bo masz jedno gospodarstwo o rozmiarze 100ha i 100 o rozmiarze 1ha.Więc jak widać, wg Twojego opisu, wychodzi średnio niecałe 2ha na gospodarstwo, a nie 10ha.Polecam również Tobie zapoznanie się z podstawami matematyki.Dodatkowo na poparcie Wg tego co piszesz wychodzi: (1*100ha + 100*1ha)/101=200ha/101=1.98ha (około)dzielisz przez 101 bo masz jedno gospodarstwo o rozmiarze 100ha i 100 o rozmiarze 1ha.Więc jak widać, wg Twojego opisu, wychodzi średnio niecałe 2ha na gospodarstwo, a nie 10ha.Polecam również Tobie zapoznanie się z podstawami matematyki.Dodatkowo na poparcie tego co pisałem wcześniej: 1*100ha + 10*1ha=110hato dzielisz przez 11 (bo jedno o rozmiarze 100ha i dziesięć o rozmiarze 1ha) i daje równo średnie 10ha na gospodarstwo.

Powiązane: Rolnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki