Ostatnio opisaliśmy kilka sposobów na oszczędzanie z Revolutem. Sposobów niezgodnych z regulaminem tej usługi. Postanowiliśmy sprawdzić, czy regulamin Revoluta jest zgodny z polskim prawem. Zapytaliśmy o to prawnika, ale też sam fintech.
Oszczędzanie z Revolutem jest możliwe, ponieważ doładowywanie konta za pomocą karty kredytowej nie przez wszystkie banki rozpoznawane jest jako transakcja quasi-gotówkowa. A wszelkie takie transakcje (czyli np. wpłaty w zakładach bukmacherskich, na konto kasyna, kupno waluty, transakcje u brokerów ubezpieczeniowych) podlegają zapłacie prowizji, które sięgają kilku procent wartości transakcji. Po doładowaniu konta w Revolucie z karty kredytowej, wpłaconą kwotę można wypłacić w bankomacie (choć są tutaj pewne ograniczenia) lub zrobić przelew na swój rachunek w banku, omijając w ten sposób wysoką bankową prowizję. Tak otrzymujemy darmowy kredyt.
Revolut w swoim regulaminie wprowadził punkt, który zabrania wykorzystywania w ten sposób swojego konta. Zapytaliśmy o tę sprawę firmę i otrzymaliśmy z biura prasowego następujące wyjaśnienie: „>>Zaliczki gotówkowe<< (czyli wypłaty z karty kredytowej – przyp. red.) są niezgodne z regulaminem korzystania z usług Revolut (Ts&Cs). Nie jest naszą intencją by karta pre-paid Revolut była wykorzystywana do rozszerzania kredytu na kartach innych instytucji finansowych. Doładowywanie karty Revolut z pomocą karty kredytowej i wypłacanie tych środków z bankomatu będzie technicznie naruszeniem wspomnianego punktu regulaminu”.
Chociaż Revolut zaleca doładowywanie konta z kart debetowych, to jednak nie zabrania doładowywania z kart kredytowych. „Jeśli doładowujemy konto z karty kredytowej, potem robimy typowe transakcje, wydajemy środki w normalny sposób, wszystko jest w porządku. Jednak gdy historia rachunku wygląda tak, że pojawiają się w niej aktywności bardzo odbiegające od normy lub schematy transakcji, które przypominają wzorem fraudy lub nadużycia, wtedy mogą być one analizowane przez zespoły compliance” – wyjaśnia biuro prasowe Revolut.
Powołuje się przy tym na konieczność dostosowania swoich zasad działania do przepisów przeciwdziałających praniu brudnych pieniędzy (Anti-Money Laundering, w skrócie AML – przyp. red.). „Jako instytucja finansowa regulowana w Wielkiej Brytanii, Revolut podlega szczególnie ostrym wymogom regulacyjnym. Dostosowaliśmy nasze polityki AML i compliance by były zgodne z najnowszymi wytycznymi regulatora i w ich duchu napisany został regulamin korzystania z usług Revolut” – zaznacza biuro prasowe.
Revolut – wielowalutowe konto i karta dla podróżników [Recenzja Bankier.pl]
Płatność kartą za granicą w obcej walucie przypomina nieco grę w ruletkę – niemal nigdy nie wiemy, jaka kwota będzie ostatecznie widnieć w historii rachunku. Produkt oferowany przez Revolut stawia sobie za cel zlikwidowanie tej niepewności. To zadanie spełnia doskonale, ale ma także kilka ograniczeń, do których muszą przyzwyczaić się klienci, którzy do tej pory korzystali wyłącznie z usług banków.
Przedstawiciele brytyjskiego fintechu potwierdzają, że „jeśli ktoś chce korzystać z Revoluta, przykładowo, w celu nabijania sobie punktów w programie Miles & More lub innego usługodawcy, widzimy, że doładowuje sobie Revoluta i przelewa środki z powrotem na konto, generując sztuczną cyrkulację pieniądza, też musi się liczyć z tym, że w ostateczności zablokujemy lub zamkniemy mu konto. O sposobie interwencji decyduje nasz compliance (m.in. zespół w Krakowie), może to być zwrócenie uwagi, prośba o zaniechanie jakichś aktywności, blokada i zwrócenie uwagi lub zwrot środków i zamknięcie konta” – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.
O punkt regulaminu Revoluta dotyczący wypłat z kart kredytowych zapytaliśmy adwokata Michała Kaczmarskiego z kancelarii Kaczmarski, Żurowski, Pieczka Adwokaci. Według niego ten przypadek jest o tyle skomplikowany, że mamy do czynienia z firmą, która ma siedzibę w Wielkiej Brytanii, a klientami są m.in. obywatele Polski. Kaczmarski zwraca jednak uwagę, że „w takim przypadku mają zastosowanie postanowienia konwencji rzymskiej z 19 czerwca 1980 r. o prawie właściwym dla zobowiązań umownych, w związku z czym konsumenci korzystający z tej usługi mają co najmniej takie same prawa, jak w przypadku, gdyby zawierali umowę w Polsce z polską spółką”.
Przeczytaj także
Adwokat przypomina, że w polskim prawie istnieje zasada swobody umów. Zasada ta wyrażona w artykule 353 kodeksu cywilnego przewiduje, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.
Wątpliwości Kaczmarskiego wzbudza jednak fakt, że Revolut może zablokować konto za wykonanie razem czynności, które osobno (doładowanie konta z karty kredytowej oraz przelew/wypłata w bankomacie) są dozwolone. „Revolut zastrzega sobie wyłączne prawo do uznania, kiedy zasilenie z karty kredytowej i wypłata gotówki stanowią naruszenie regulaminu, a kiedy już nie. Można sobie przecież wyobrazić sytuację, kiedy ktoś zasilił w części konto kartą kredytową oraz w części przelewem z rachunku, a następnie wypłaca część środków z bankomatu. Pytanie zatem, czy postanowienia te nie są niedozwolone z tego względu, że są nieprecyzyjne (niejednoznaczne) i w zasadzie przyznają uprawnienie jednej ze stron (usługodawcy), do interpretacji zapisów regulaminu w konkretnym analizowanym przypadku. W rzeczywistości bowiem Revolut zastrzega sobie wyłączne prawo do uznania, czy konkretna sytuacja stanowi naruszenie regulaminu, czy też jednak jego naruszenia nie stanowi” – komentuje Michał Kaczmarski.
Adwokat zwraca również uwagę na to, że regulamin Revoluta nie został udostępniony w języku polskim. „Zgodnie z przepisami ustawy o prawach konsumenta wszelkie informacje winny być zaprezentowane w sposób jasny i zrozumiały. W przypadku informowania klienta na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej informacje te winny być zatem w mojej ocenie zaprezentowane w języku polskim. Zgodnie bowiem z dyspozycją art. 7 ust. 1 pkt 1 ustawy o języku polskim, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w obrocie z udziałem konsumentów używa się języka polskiego, jeżeli konsument ma miejsce zamieszkania na terytorium RP. Jeżeli przedsiębiorca nie dopełni tych obowiązków, konsument ma prawo odstąpić od umowy w każdym czasie bez konieczności ponoszenia kosztów należnych przedsiębiorcy” – zaznacza Kaczmarski.
Adwokat przypomina także, że niedozwolonym postanowieniem umownym jest takie postanowienie, z którym konsument nie ma możliwości się zapoznać. A bariera językowa niewątpliwie może sprzyjać takiej sytuacji. „Jeżeli dana klauzula jest niedozwolona, to nie wiąże ona konsumenta (umowę/regulamin powinniśmy czytać z pominięciem danego postanowienia)” – podsumowuje Kaczmarski.
Revolut nie kryje oczywiście, że nie jest usługą w pełni zlokalizowaną. Zapowiada jednak, że bariera ta będzie stopniowo usuwana. Jak dowiedzieliśmy się w biurze prasowym, projekt obejmujący uproszczenie i zlokalizowanie tekstu regulaminu dla poszczególnych krajów został już uruchomiony i uwzględnia przetłumaczenie regulaminu na język polski.


























































