Obyło się bez niespodzianki i Narodowy Bank Czech na majowym posiedzeniu zdecydował się na kolejną redukcję stóp procentowych. Czesi mogli sobie na to pozwolić, ponieważ inflacja w kwietniu nieoczekiwanie spadła i znów znalazła się w ramach 2-procentowego celu.


Rada Narodowego Banku Czech zdecydowała się w środę obniżyć o 25 pb. oprocentowanie dwutygodniowych operacji repo do poziomu 3,50 proc. To druga obniżka stóp w tym roku i już dziesiąte cięcie w ramach cyklu rozpoczętego jesienią 2023 roku. W rezultacie koszt kredytu nad Wełtawą spadł do najniższego poziomu od listopada 2021 roku.
Majowa decyzja była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów. Rynkowy konsensus zakładał redukcję stóp o 25 pb. po cięciu także o 25 pb. dokonanym w lutym. Natomiast w marcu i kwietniu Czesi nie zdecydowali się na obniżkę.
Majową decyzję ułatwiły opublikowane niedawno dane o inflacji CPI, która dość nieoczekiwanie spadła z 2,7% w marcu do zaledwie 1,8% w kwietniu. W ten sposób po raz pierwszy od czerwca ubiegłego roku czeska inflacja znalazła się w ramach 2-procentowego celu CNB.
W Czechach pomiędzy grudniem 2023 a listopadem 2024 stopa procentowa banku centralnego została obniżona z 7 proc. do 4 proc., ale w grudniu Czeski Bank Narodowy już wstrzymał się z kolejną obniżką, po ośmiu z rzędu obniżkach. Wcześniej przez półtora roku cena pieniądza w CNB była utrzymywana na niezmienionym poziomie 7 proc.
Czesi czekali z rozpoczęciem luzowania polityki pieniężnej do czasu, aż inflacja CPI znajdzie się w pobliżu 2-procentowego celu. Ale gdy już zaczęli, to cięli bardzo dynamicznie.
Gdy CNB ogłaszał swoją decyzję, w Polsce czekaliśmy na komunikat z Rady Polityki Pieniężnej. Ekonomiści spodziewali się po nim obniżki stóp procentowych NBP o 50 pb., do poziomu 5,25% w przypadku stopy referencyjnej. Dla porównania, główna stopa banku centralnego Węgier od kilku miesięcy utrzymywana jest na poziomie 6,50%. Natomiast w Rumunii wynosi 6,75%.


























































