Według niemieckiego tygodnika "Der Spiegel" właściciel BRE Banku - trzeciego największego banku w Polsce - może zostać znacjonalizowany. Niemiecki rząd dał zarządowi Commerzbanku czas do końca czerwca 2012 roku, by ten znalazł inwestora, w przeciwnym wypadku możliwe jest, że państwo przejmie nad nim kontrolę.
Już teraz do państwa niemieckiego należy 25% plus jedna akcja Commerzbanku. Gdy ten w 2008 roku stracił płynność finansową i pilnie potrzebował zastrzyku kapitału, rząd RFN zakupił akcje, dofinansowując w ten sposób bank kwotą 10 mld euro. Mimo, że szef Commerzbanku Martin Blessing chciał możliwie najszybciej powrócić do stanu niezależności od ingerencji państwa, wygląda na to, że rząd niemiecki jeszcze nie wykluczył całkowicie możliwości nacjonalizacji.
Jeśli do najbliższego lata Commerzbank nie pozyska wystarczająco dużo kapitału, Berlin reaktywuje specjalny fundusz stabilizacyjny banków niemieckich SoFFin (Sonderfonds Finanzmarktstabilisierung) i przejmie kolejną pulę akcji koncernu finansowego. W efekcie w rękach niemieckiego rządu może znaleźć się większość akcji banku.
Commerzbank, podobnie jak inne banki, musi według wytycznych EBA podwyższyć swój kapitał własny do 9%. W nadchodzących dniach EBA zakomunikuje, jak wiele kapitału muszą jeszcze pozyskać instytucje kapitałowe, by ten cel osiągnąć. W przypadku Commerzbanku mówi się o kwocie rzędu 5 mld euro. Prezes banku Martin Blessing zapewniał w piątek, że chce ten cel osiągnąć bez pomocy ze strony państwa niemieckiego.
Wraz z kupnem Dresdener Banku Commerzbank stał się drugą największą instytucją finansową w Niemczech. Kłopoty przyszły razem z kryzysem, a konkretnie mają źródło w greckich obligacjach, na których Commerzbank stracił w III kwartale br 678 milionów euro.
Dziś akcje Commerzbanku spadły o prawie 5%. Od początku roku kurs spadł o 70%. Akcje, za które płacono po 27 euro w 2007 roku, obecnie kosztują 1,40 euro.
/SS, Der Spiegel






























































