REKLAMA

Co kiepska dynamika PKB oznacza dla giełdy?

2016-11-29 10:18
publikacja
2016-11-29 10:18
fot. Maciej Figurski / FORUM

Tak słabego wzrostu gospodarczego jak w III kwartale nie było od trzech lat. Sprawdzamy co w przeszłości oznaczało dla inwestorów zejście dynamiki PKB poniżej progu 3 proc. Wnioski okazują się zaskakujące.

Najnowsze, wstępne dane na temat zmian polskiego PKB w III kwartale wywołały lawinę komentarzy. Nic dziwnego, bo roczna dynamika na poziomie 2,5 proc. jest mało imponująca – przecież na początku roku spora część ekonomistów snuła wizje dużo szybszego wzrostu dzięki wspomaganej przez „sterydy” (500+) konsumpcji. 2,5 proc. to wynik najsłabszy od trzech lat.
Wobec takiego odczytu nie sposób przejść obojętnie. Jedną z bezpośrednich konsekwencji może być szybszy wzrost wskaźnika dług/PKB, który już w poprzednim, II kwartale podskoczył do 53,8 proc. (poziom najwyższy od 2,5 roku, kiedy to znacjonalizowano połowę oszczędności emerytalnych zgromadzonych w OFE). Perspektywa coraz wyższych wydatków w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym to kombinacja, która nieuchronnie oznaczać musi pogarszanie się wskaźników zadłużenia, choć do unijnego progu 60 proc. PKB jeszcze na szczęście sporo brakuje.

Pomijając już te (ważne) kwestie, najnowsze dane przeanalizujemy z czysto inwestycyjnego, strategicznego punktu widzenia – co oznaczają dla inwestora na polskiej giełdzie? Czy jest to powód do załamywania rąk i wyprzedaży akcji?

Źródło: Qnews.pl na podst. GUS

Nieuchronnie musimy odwołać się do historii. GUS według obecnej metodologii podaje dane sięgające I kw. 2003 r. – prześledźmy je w całości. Konieczne jest tylko znalezienie odpowiedniego punktu odniesienia. Sprawdźmy kiedy w przeszłości dynamika PKB spadła poniżej 3 proc. (tu od razu uwaga – obecne dane GUS są zrewidowane, więc pierwotne dane mogły wyglądać nieco inaczej).

Źródło: Qnews.pl na podst. GUS

Znaleźliśmy cztery takie historyczne przypadki: II kw. 2012, I kw. 2010, IV kw. 2008, I kw. 2005. Najpierw dla porządku sprawdźmy co potem działo się z dynamiką PKB. Odpowiedź jest mało jednoznaczna: w dwóch przypadkach dynamika od razu po spadku poniżej 3 proc. przestała się pogarszać (2005, 2010), w jednym pogarszała się jeszcze przez jeden kwartał (2009), a w ostatnim (2012) czekały ją jeszcze kolejne trzy kwartały „zjazdu” – aż w okolicę zera.

Zachowanie cen akcji nie jest jednak prostą wypadkową trendów PKB. Na kolejnym wykresie nieco bardziej szczegółowo prezentujemy co działo się z WIG zarówno po, jak i przed wyhamowaniem wzrostu gospodarczego poniżej progu 3 proc.

Źródło: Qnews.pl na podst. GUS

Zachowanie indeksu przed omawianym sygnałem było niejednorodne. W dwóch przypadkach miał za sobą poważne „przejścia” (2008, 2012), które oznaczały, że inwestorzy dyskontowali nadchodzące spowolnienie. Dość specyficzny przypadek to rok 2010, kiedy owe spowolnienie miało bardziej charakter „techniczny”, dosłownie chwilowy, więc nie za bardzo było co dyskontować (co ciekawe o ile nas pamięć nie myli pierwotne dane GUS przed rewizjami za ten okres wyglądały znacząco inaczej).

Ciekawsze jest to, co działo się później. Zachowanie WIG było pod tym względem już dużo bardziej jednorodne. Nawet jeśli w pierwszych paru miesiącach słabość się jeszcze utrzymała, to jednak po upływie dwunastu miesięcy za każdym razem WIG był wyraźnie wyżej, niż w punkcie startu. Wygląda więc na to, że publikacja danych o wzroście PKB słabszym niż 3 proc. była paradoksalnie w każdym przypadku okazją do … akumulacji polskich akcji.

Wykonajmy jeszcze jedno ćwiczenie – uśrednijmy zachowanie WIG z tych wszystkich przypadków. Kolejny wykres pokazuje, że obecne zmiany indeksu są w miarę spójne z taką historyczną średnią. Wnioski wydają się optymistyczne.

Źródło: Qnews.pl

Oczywiście istnieje pewne ryzyko dla tego toku rozumowania. Polska gospodarka średnio rzecz biorąc nie rozwija się już tak szybko jak kiedyś. Skoro obecnie dojście do progu 4 proc. jest już takim wyzwaniem (kiedyś wzrost sięgał nawet 7 proc.), to zejście poniżej 3 proc. może nie być tak doniosłym sygnałem jak w przeszłości.

Problem ten można próbować rozwiązać, analizując wyłącznie sam „odfiltrowany” aspekt czasowy i pomijając zupełnie poziom dynamiki. Na kolejnym wykresie podejmujemy próbę nakreślenia teoretycznego cyklu w postaci charakterystycznej sinusoidy.

Źródło: Qnews.pl na podst. GUS

Owemu cyklowi sporo niestety brakuje do ideału i trudno go traktować jako chirurgicznie precyzyjne narzędzie, niemniej można założyć, że sam cykl istnieje i od lat się powtarza. Obecnie jesteśmy w fazie spowolnienia. III kwartał prawdopodobnie jeszcze nie stanowił jej końca. Przykładowo ekonomiści mBanku prognozują, że w IV kwartale dynamika PKB osłabnie jeszcze bardziej – do 2 proc. lub jeszcze niżej. Ale jeśli koncepcja cyklu jest trafna, to nie jest to przysłowiowy koniec świata, lecz normalne zjawisko, po którego zakończeniu powinna nadejść faza ożywienia.

Jak widać analiza cyklu jest w miarę spójna z wcześniejszymi wnioskami. Tegoroczne osłabienie wzrostu gospodarczego – dla wielu niemiła niespodzianka – zostało zdyskontowane dużo wcześniej w postaci wielomiesięcznej słabości krajowego rynku akcji. Nasza analiza pokazuje, że w perspektywie dwunastomiesięcznej może to być paradoksalnie pozytywny, a nie negatywny sygnał dla inwestorów. Oczywiście wiele zależy od tego czy politycy nie będą zasypywali rynku zaskakującymi pomysłami.

Tomasz Hońdo, CFA, starszy analityk Quercus TFI S.A.

Najnowsze, wstępne dane na temat zmian polskiego PKB w III kwartale wywołały lawinę komentarzy. Nic dziwnego, bo roczna dynamika na poziomie 2,5 proc. jest mało imponująca – przecież na początku roku spora część ekonomistów snuła wizje dużo szybszego wzrostu dzięki wspomaganej przez „sterydy” (500+) konsumpcji. 2,5 proc. to wynik najsłabszy od trzech lat.

Wobec takiego odczytu nie sposób przejść obojętnie. Jedną z bezpośrednich konsekwencji może być szybszy wzrost wskaźnika dług/PKB, który już w poprzednim, II kwartale podskoczył do 53,8 proc. (poziom najwyższy od 2,5 roku, kiedy to znacjonalizowano połowę oszczędności emerytalnych zgromadzonych w OFE). Perspektywa coraz wyższych wydatków w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym to kombinacja, która nieuchronnie oznaczać musi pogarszanie się wskaźników zadłużenia, choć do unijnego progu 60 proc. PKB jeszcze na szczęście sporo brakuje.

Pomijając już te (ważne) kwestie, najnowsze dane przeanalizujemy z czysto inwestycyjnego, strategicznego punktu widzenia – co oznaczają dla inwestora na polskiej giełdzie? Czy jest to powód do załamywania rąk i wyprzedaży akcji?

Źródło:Qnews.pl
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~Igła
GPW to taki rodzaj kasyna. W zasadzie nikomu ona nie jest potrzebna prócz maklerom i grupce hazardzistów.
Kto gasi światło ?
~poldek
Jak się nie znam to nie zabieram głosu. Dzięki giełdzie masz takie polskie marki jak LPP, CCC, CD Projekt, Amica, Alior Bank, Comarch, Cyfrowy Polsat, Groclin, Mabion, Próchnik, Selvita, Sygnity, Wielton i kilkadziesiąt innych ciekawych.
~lewak
Szkoda sie męczyc nad analizami jaka gielda jest kazdy widzi ja światelka w tunelu nie widzę a szkoda bo bym coś zarobił

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki