W kwietniu premier Mateusz Morawiecki mówił, że to nie jest czas na nagrody, na premie, na bonusy na podwyżki, odnosząc się do administracji publicznej, w której, jak twierdził, należy zaszczepić gen oszczędności. Obecnie mowa o zwiększeniu waloryzacji pensji w budżetówce, jednak trwa spór, ile miałaby wynosić.


Podczas ostatniego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego nie wypracowano wspólnego stanowiska w sprawie minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz średniorocznego wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Rada Ministrów zaproponowała wspomniany wskaźnik w wysokości 100 proc. w ujęciu nominalnym, związkowcy i organizacje pracodawców postulują 9 lub 10 proc. wzrost.
O ile do niego ostatecznie dojdzie, zamrożenie wskaźnika obejmie około pół miliona pracowników budżetówki. Ostatnie podwyżki otrzymała administracja rządowa na poziomie 6 proc., nauczycielom natomiast zostanie wypłacona we wrześniu tegoroczna podwyżka.
9 czy 10 proc.
Podczas kwietniowej konferencji premier Mateusz Morawiecki powiedział, że w administracji publicznej rząd stara się zaszczepić gen oszczędności. – To nie jest dzisiaj czas na nagrody, na premie, na bonusy na podwyżki (…) Oczywiście w inny sposób podeszliśmy do służb medycznych i do służb mundurowych – to one są na pierwszej linii frontu, ale w odniesieniu do pozostałych pracowników administracji publicznej – i apeluję również o to, żeby podobne podejście zastosować w przypadku administracji samorządowej – będę za chwilę o tym również rozmawiał z prezydentami polskich miast – apeluję o to, żeby tam zachowywać się bardzo oszczędnie, ponieważ my tych pieniędzy dziś potrzebujemy na ratowanie miejsc pracy – powiedział Morawiecki. Na koniec lipca rząd przedstawił średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, który wyniósł 100 proc. w ujęciu nominalnym, co oznacza, że płace w budżetówce zostaną zamrożone.
W czasie dyskusji w RDS na temat płac w budżetówce zdaniem Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych wskaźnik wzrostu wynagrodzeń powinien wzrosnąć o 10 proc. Co ciekawe, takiej stawki nie poparła Solidarność, która zaproponowała 9 proc.
„Niestety obecny poziom płac w sferze budżetowej zmniejsza zainteresowanie pracą w sektorze publicznym, co prowadzi do postępującej erozji kadr i hamuje rozwój państwa. Wbrew politycznym deklaracjom państwo wciąż nie gwarantuje zasadniczej poprawy sytuacji płacowej osób zatrudnionych w instytucjach publicznych i nie wzmacnia swojej pozycji jako pracodawcy oferującego atrakcyjne miejsca pracy”, czytamy w komunikacie OPZZ, przygotowanym przez Norberta Kusiaka, dyrektora Wydziału Polityki Gospodarczej i Funduszy Strukturalnych.
OPZZ mówi również o tym, że rozwarstwienie płacowe pomiędzy poszczególnymi grupami zawodowymi pracującymi w instytucjach publicznych są od lat źródłem konfliktów, a w wielu jednostkach budżetowych wysokość przeciętnego wynagrodzenia jest niższa od średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.
Solidarność natomiast, jak czytamy w na stronie internetowej legnickiego oddziału „S”, domaga się wzrostu wskaźnika na poziomie nie mniejszym niż 109 proc. w ujęciu nominalnym. „Prezydium KK wskazuje przy tym, że proponowany wzrost rekompensuje jedynie skumulowany wzrost kosztów utrzymania spowodowany wzrostem inflacji”, podano na stronie Solidarności. Związkowcy również podnoszą, że zamrożenie wynagrodzeń pracowników budżetówki po raz kolejny osłabi poziom konkurencyjności etatów w sferze budżetowej w porównaniu do sektora prywatnego.
Pracodawcy za podniesieniem
Postulat podniesienia wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej o 10 proc. poparli Pracodawcy RP i Konfederacja Lewiatan. Business Center Club był za zamrożeniem wskaźnika, a Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Związek Rzemiosła Polskiego podały podczas spotkania, że przyłączą się do ewentualnego wspólnego stanowiska.
Na koniec lipca prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan mówił o wzroście wspomnianego wskaźnika o przewidywany wskaźnik, czyli inflację.
– Co do wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej uważamy, że punktem wyjścia, przy założeniu zamrożenia płac powinna być planowana inflacja, czyli wzrost o przewidywany wskaźnik - przewidywane 2,5 proc., przy czym wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w sektorze ochrony zdrowia z uwagi na wyzwania związane z COVID - 19 powinien być wyższy. Wyższy wskaźnik wzrostu warto też rozważyć dla inspekcji sanitarnej, nauczycieli i pracowników nauki. Taki wstępny pakiet negocjacyjny w sferze płac warto zaproponować, licząc, że strona związkowa rozumiejąc powagę sytuacji będzie skłonna do zawarcia kompromisu w ramach zarysowanego stanowiska negocjacyjnego proponowanego przez pracodawców – mówi prof. Jacek Męcina w wypowiedzi zamieszczonej na stronie Konfederacji Lewiatan.
Losy zarówno wzrostu płacy minimalnej jak i ewentualnego wyższego wzrostu wskaźnika wynagrodzeń w sferze budżetowej będą ważyły się w najbliższych dniach. Podczas ostatniego posiedzenia nie zawarto w tych kwestiach porozumienia w ramach Rady Dialogu Społecznego.
























































