REKLAMA

Cieśla, golibroda i szewc. Zamienili biurko na warsztat [Życie po etacie]

Weronika Szkwarek2016-08-19 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2016-08-19 06:00

Pracowali w dużych przedsiębiorstwach na kontraktach, aż w pewnym momencie każdego dopadło wypalenie zawodowe. Receptą okazała się praca rzemieślnika. Z Tomaszem Greniukiem, Rafałem Bernatowiczem i Adamem Kutym, którzy zamienili klawiaturę i Excela na młotek i nożyczki rozmawiamy o tym, czy było warto.

To jedni z tych, którzy postanowili wskrzesić polskie rzemieślnictwo i stanąć oko w oko z trudnym polskim klientem. „Cholernie wymagającym”, jak mówią. Z co najmniej ośmiogodzinnej pracy przy komputerze w biurowcach przenieśli się do warsztatów. Nie było łatwo. Wbrew bajkowym teoriom, fachu uczyli się sami, a nie z dziada pradziada. Walczyli o środki na nieinnowacyjne, a więc mniej nośne przy dotacjach firmy. Firmy, do których czasami trudno ściągnąć z rynku dobrego specjalistę – bo takich najzwyczajniej nie ma wielu.

/ fot. Kamil Zieliński / www.facebook.com/BurnonTable/

Dziś są właścicielami rozpoznawalnych marek, przetarli ścieżki dla innych i pokazali, że warto. Golibroda, cieśla i szewc opowiadają o tym, jak być rzemieślnikiem w świecie aplikacji, Facebooka i Apple’a.

Trudne początki

– W pewnym momencie stwierdziłem, że czuję się tylko ogniwem, trybem w wielkiej machinie. Zawsze chciałem iść swoją drogą, ale nigdy nie starczało mi na to ani odwagi, ani determinacji. Być może to wiek spowodował, że pewnego dnia wstałem z łóżka, założyłem swój roboczy garnitur, usiadłem z powrotem na łóżku i stwierdziłem „dzisiaj nie idę” – opowiada Greniuk, niegdyś kierownik w firmie telekomunikacyjnej, dzisiaj właściciel największego w Polsce barbershopu – Petit Pati.

Kuty przez 15 lat pracował na kontrakcie. – Zajmowałem się planowaniem i tworzeniem projektów marketingowych dla korporacji, czyli event marketingiem. Po latach nastąpiło przesilenie i długa refleksja nad tym, co chcę robić. Padło na buty. Na tworzenie czegoś namacalnego, fizycznego, czegoś tworzonego pracą rąk ludzkich, czegoś więcej niż prezentacja w Power Poincie czy kolejna wersja kosztorysu – wspomina Kuty. Pollacki, firma byłego marketingowca, to dzisiaj rozpoznawalna marka obuwia skórzanego.

Bernatowicz od 1997 był zależny od przedsiębiorstw państwowych i prywatnych, mimo że pracował na własny rachunek. Z dnia na dzień postanowił wraz z narzeczoną dokonać w życiu zmiany. – Z wykształcenia jestem technikiem przemysłu drzewnego, a moją prywatną pasją jest kuchnia. Decyzję o fuzji drewna z gastronomią podjąłem po kilku latach pracy w branży wyposażenia restauracji – wspomina Bernatowicz. Właściciel marki BernOnTable po raz pierwszy pokazał swoje prace (a co za tym idzie – ofertę) Wojciechowi Modestowi Amaro, ponieważ, jak mówi, strategia bazowała na maksymie „mierz wysoko”.

Pieniądze na nie-innowacyjny biznes

Jedynie Bernatowicz rozpoczął budowanie marki BernOnTable bez zaciągnięcia kredytu lub wydawania wcześniej zebranych oszczędności. – Nie ubiegałem się o dotację od państwa. Pomysł polegał na pracy rękodzielniczej, która wymaga minimum kosztownego sprzętu. Ryzykiem podjętym przez moją rodzinę była radykalna zmiana, bez gwarancji zleceń i zamówień na moje produkty. Agata, moja żona, wierząc w sukces przedsięwzięcia, wzięła na siebie utrzymanie naszej rodziny w tamtym czasie.

W innej sytuacji byli Greniuk i Kuty, bo obydwaj potrzebowali lokali, wyposażenia i narzędzi. Na pytanie jak udało się właścicielowi barbershopu pozyskać fundusze na założenie działalności, Greniuk odpowiedział: – Chcieliśmy otrzymać dotację z urzędu pracy. Jednak nas interesowała o wiele wyższa kwota niż 15 tys. zł. Nas interesowała pożyczka rzędu 100-150 tys., co w naszym obszarze działania było niezwykle trudne do zdobycia. Bo co to za innowacyjność, że golimy brzytwą? Że wracamy do tradycji? Dla urzędnika rozpatrującego wniosek nadal byliśmy zakładem fryzjerskim – opowiada właściciel barbershopu, który ostatecznie zdecydował się wziąć kredyt.   

(fot. Petit Pati Barber Shop / www.facebook.com/petitpatipl)

Kuty miał własne środki, które zainwestował w pomysł założenia pracowni obuwia. – Nigdy nie starałem się o wsparcie i pozyskanie środków zewnętrznych, pewnie spowodowane jest to niechęcią do rozwiniętej biurokracji, wypełniania tysiąca wniosków i zdobycia setek zaświadczeń – wyjaśnia właściciel marki Pollacki.

Trudny powrót do tradycji                                                                             

Wbrew powszechnym twierdzeniom, że zakłady rzemieślnicze dziedziczy się z dziada pradziada, Bernatowicz, Greniuk i Kuty nie nauczyli się fachu od swoich rodziców. – W mojej rodzinie stolarstwo artystycznie nie było tradycją. Narzędzia kupowałem stopniowo, opierając się możliwie najczęściej na pracy ręcznej – mówi właściciel marki BernOnTable. Greniuk natomiast nauczył się fachu od swojej partnerki Patrycji, która jest współwłaścicielem salonu. Na własną rękę nauki podjął się również Kuty. – Poza skojarzeniem z nazwiskiem nie miałem szewców w rodzinie. Niestety, bajkowa historia o wskrzeszeniu rodzinnej tradycji nie pasuje do mojego przypadku – opisuje.

– Trudnym etapem jest nauka, gromadzenie maksymalnej ilości wiedzy, która niestety jest głęboko skrywana. Kiedyś w procesie nauki rzemiosła pokonywało się wiele szczebli, by w końcu dostać tytuł mistrza. Teraz brakuje zarówno starych mistrzów, jak i wiedzy pochodzącej z książek. W moim przypadku wszystko zaczęło się od zrobienia pary butów pod okiem doświadczonego szewca. Udało mi się też trafić do wiekowego już modelarza i konstruktora obuwia w Krakowie, pana Ziajki, który otworzył mi oczy i nauczył jak robić buty. Dodatkowe szkolenie we Włoszech i wydawało mi się, że wiem już wszystko.

W Petit Pati barberzy przechodzą solidną weryfikację umiejętności, a potem właściciele salonu organizują dodatkowo obowiązkowe szkolenia. – To jest mała branża i jest niewiele osób, które potrafią to robić – tłumaczy Greniuk.

Wykonanie

Wykonanie produktu rzemieślniczego może trwać nawet kilka lat, gdy mówimy o pracy z drewnem, lub tydzień w przypadku wytworzenia buta szytego na indywidualne zamówienie.

– Moją podstawową formą działania jest produkcja butów na zamówienie – w tym wypadku proces trwa od 1 do 3 tygodni. Można również pasować buta na gotowym modelu kopyta, czyli po ściągnięciu miary kopyto jest dodatkowo zmieniane, a cholewka zostaje dopasowana do stopy klienta. W tym przypadku należy zrobić buta próbnego, najlepiej dwa razy i finalnie gotową parę. Czas realizacji to minimum miesiąc, a koszty są już znacznie wyższe – opowiada Kuty.

/ fot. Pollacki handmade shoes / www.facebook.com/Pollacki-handmade-shoes

Ile może trwać wykonanie jednej deski do krojenia? Od kilkunastu miesięcy do kilku lat. – Drewno po ścięciu trzeba sezonować, później suszyć w profesjonalnych suszarniach, a dopiero na koniec jest zabawa w sztukę. Staram się pozyskiwać drewno z wycinek lub wiatrołomów. Jeśli chodzi o selekcję i dobór surowca to sprawa jest o tyle skomplikowana, że musi w 100 proc. odpowiadać moim oczekiwaniom. Czasami jeżdżę od morza po góry w poszukiwaniu odpowiednich gatunków drzew i krzewów, co bywa kosztowne.

Greniuk razem z partnerką dwoją się i troją, aby ich barbershop przy placu Kościuszki we Wrocławiu świadczył usługi z najwyższej półki. – Organizujemy szkolenia, seminaria, przyjeżdżają do nas strzyc najlepsi barberzy w kraju i za granicą. We wrześniu otwieramy kolejny salon. Nie idziemy w żadną franczyzę, dla nas najważniejsza jest jakość i aby ją utrzymać, musimy mieć ten biznes pod kontrolą w stu procentach.

Polski klient

Czy polski klient docenia ten trud i rzemiosło na tyle, że jest w stanie zapłacić za te usługi więcej? Okazuje się, że tak. – Po kilku latach doświadczenia oceniam, że krajowy odbiorca jest bardzo dobry. Polscy klienci są wymagający, ale chętnie zapłacą adekwatną kwotę, lubią porozmawiać o produkcie, jego pochodzeniu i tak dalej. To świadomy konsument, ceniący jakość i pochodzenie towaru – potwierdza Bernatowicz z BernOnTable.

Podobnego zdania jest Greniuk. – Jaki jest polski klient? Cholernie wymagający. W Wielkiej Brytanii czy Irlandii mężczyźni chodzą do fryzjera co 2-3 tygodnie. Płacą za tę usługę 20 funtów, a barber wykonuje swoją pracę w około godzinę. Do nas przychodzi klient i płacąc  za strzyżenie męskie w okolicach 60-100 złotych, oczekuje trwałości fryzury na co najmniej półtora miesiąca. U nas strzyżenie trwa godzinę piętnaście, godzinę trzydzieści i bierzemy więcej niż pani na osiedlu, ponieważ pracujemy dłużej, na najlepszych kosmetykach i klient otrzymuje najlepszą usługę, jaką tylko się da

– W ostatnich latach obserwuje rozkwit polskiego rzemieślnictwa od kowalstwa po serowarstwo. Jest to budzący nadzieje trend – podsumowuje Bernatowicz. W miastach wspierane są całe dzielnice, gdzie  pierwszeństwo w wynajmie lokali daje się rzemieślnikom. Między innymi w ubiegłym roku na Grochowie fachowcy mogli skorzystać z pierwszeństwa i otrzymać preferencyjne stawki czynszu.

Stan polskiego rzemieślnictwa powoli budzi się z letargu.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (38)

dodaj komentarz
~zabi
dużo podobnych historii sukcesu widziałem na blogu biznesnaostro.pl Polecam
~ZORRO
JAK TO JEST . KTO NAS OKRADA TOTALNIE . Prowadzę działalność gospodarcza od 27 lat . Płace do ZUS CA 1123 PLN CO MIECH . Z tego odliczam od podatku [ jak wychodzi ] ca 245 pln . Zostaje 875 W TYM JEST 475 EMERYTALNEGO , 195 RENTOWEGO PLUS 59+44 + 59 .Skupmy się na 475 i 195 . 475*12=5700 oraz 195*12=2340 JAK TO JEST . KTO NAS OKRADA TOTALNIE . Prowadzę działalność gospodarcza od 27 lat . Płace do ZUS CA 1123 PLN CO MIECH . Z tego odliczam od podatku [ jak wychodzi ] ca 245 pln . Zostaje 875 W TYM JEST 475 EMERYTALNEGO , 195 RENTOWEGO PLUS 59+44 + 59 .Skupmy się na 475 i 195 . 475*12=5700 oraz 195*12=2340 RAZEM 8040 DO TEGO NA TEJ SAMEJ ZASADZIE +1944 NO I MAMY ca 9500 pln rocznie . W tym samym czasie rolnik robiący to samo co ja płaci za rok 1000 pln a a mundurowy nie płaci nic . Zakładając constans to po 40 latach u mnie w kieszeni zero a u "rolnika " 8500*40=340000 czyli w miarę ładne mieszkanko a nawet 2 w małych miejscowościach . Teraz emeryturki . Ja mam tyrać do 67 i dostawać ca 1400 pln po 45 latach wpłaty 380000 pln rolnik jak rodzice płacili od niego od 15 roku życia dostanie w wieku 55 lat emeryturkę ca 1100 pln . ALE MUNDUROWY KTÓRY NIE PŁACIŁ ANI GROSIKA na swoją emeryturkę . DOSTAJE JUŻ PRZEZ 15 LAT CO MIECH CA 3000-5000 PLN . Pomijam tych wyższych szarżą bo tam jest ELDORADO . Podobnie rzecz ma się z tymi na etatach ca 2000-4000 brutto . Jesteśmy totalnie okradani przez kasty pasożytnicze i czas to zmienić . 3 MILIONY już to zrozumiały i opuściły ten kraj dobrobytu dla kast . Nic się nie stanie jak będzie można zadłużać się w nieskończoność ale jak nie to za jakiś czas będzie niezła jazda. Takich jak ja są tysiące niestety często są podzieleni ideologicznie i dopóty dopóki się to nie zmieni to ich dzieci czy wnuki będą miały przeje,,ne nie mówiąc o nich samych. Poza tym jest jeszcze jedna sprawa .Wielu płatników ZUS umiera przed "terminem" a kasa ginie . Pytam się kto ja zawłaszcza ?

No to zakładajcie firmy . Kontrolujący czekają na was bo oni muszą pokazać , że są potrzebni
~Antek
mogli też coś opowiedzieć jak trudno się przestawić ... z pracy z zespołem ludzi, z posiadania wielu znajomych i kolegów w pracy, z poczucia przynależności do grupy..... do życia w pojedynkę ... bo niestety własna firma często na początku wiąże się z tym, że praktycznie z wszystkim trzeba sobie radzić samemu, znajomi mogli też coś opowiedzieć jak trudno się przestawić ... z pracy z zespołem ludzi, z posiadania wielu znajomych i kolegów w pracy, z poczucia przynależności do grupy..... do życia w pojedynkę ... bo niestety własna firma często na początku wiąże się z tym, że praktycznie z wszystkim trzeba sobie radzić samemu, znajomi nie mają czasu bo przecież... w pracy go spędzają z innymi... mało wsparcia, samotność .... to są też ciemne strony "własnego biznesu"
~żart
Pomysł "dobry".
"Założyć" firmę i sprzedać.
Polak potrafi (rządzący ekonomiści).
Lista 74 firm, które kiedyś były polskie ale zostały sprzedane.
http://filing.pl/lista-74-firm-ktore-kiedys-byly-polskie-ale-zostaly-sprzedane/
~buc
"Można również pasować buta", "należy zrobić buta". "W ostatnich latach obserwuje rozkwit polskiego rzemieślnictwa od kowalstwa po serowarstwo." -- zdanie bez podmiotu.
Nie matura lecz chęć szczera zrobi z cibie "redaktóra"...
~żart
W Polsce coraz więcej "milionerów" (czyśćibutów), - muszą korzystać z lepszych "usług", aby ukazać swoje "bogactwo" (snoby).
Polacy nie takie firmy "zakładali" za granicą (poczytać historię).

~endi
Bardzo fajny pomysł , powrót do tradycji - golenie brzytwą , ha ! - bardzo mi się to spodobało , osobiście wpadłem właśnie na genialny pomysł , powrotu do tradycji i postanowiłem założyć szkołę ! tak szkołę , będę uczył tradycyjnego , pełnego pietyzmu i niezwykłej staranności podcierania się samym palcem Bardzo fajny pomysł , powrót do tradycji - golenie brzytwą , ha ! - bardzo mi się to spodobało , osobiście wpadłem właśnie na genialny pomysł , powrotu do tradycji i postanowiłem założyć szkołę ! tak szkołę , będę uczył tradycyjnego , pełnego pietyzmu i niezwykłej staranności podcierania się samym palcem tak jak to robili nasi pradziadowie :)
~Greg
Ale probowales sie golic brzytwa kiedys?

Bo ja sprobowalem, z 7 lat temu. Od tego czasu nie kupilem ani jednej jednorazowki, ani jednego kremu do golenia, pedzel mam ten ktory kupilem 7 lat temu. Malo tego, od jakichs 5 lat, nie korzystam tez z uslug fryzjera - brzytwa potrafie sobie opierdzielic glowe na calkiem ksztaltnego
Ale probowales sie golic brzytwa kiedys?

Bo ja sprobowalem, z 7 lat temu. Od tego czasu nie kupilem ani jednej jednorazowki, ani jednego kremu do golenia, pedzel mam ten ktory kupilem 7 lat temu. Malo tego, od jakichs 5 lat, nie korzystam tez z uslug fryzjera - brzytwa potrafie sobie opierdzielic glowe na calkiem ksztaltnego irokeza.

Wlasciwie nie wiem czy wyszlo ekonomiczniej i mam to w dupie - golenie brzytwa jest po prostu bardziej przyjemne i szybsze. Nie mam zamiaru Cie przekonywac, bo widze, ze masz inne priorytety.
~endi odpowiada ~Greg
no nie , nie próbowałem , przyznam szczerze to chyba niebezpieczna impreza ? no ale z czystej ciekawości spróbuję , mam brzytwę po pradziadku . Jak bym nagle zniknął z forum to będzie wiadomo co się ze mną stało :)
~łotake odpowiada ~endi
jak widać humorek dopisuje , pozdrawiam

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki