Choroby psychiczne. Wstydliwy problem polskich biurowców

redaktor Bankier.pl

Można chorować na zapalenie płuc, można mieć nowotwór, wrastające ósemki, guza na śledzionie albo anginę. Nie można mieć depresji czy schizofrenii, bo wystarczy „wziąć się w garść”. Psycholodzy mówią, że na 10 pracowników statystycznie 1-2 ma jakieś zaburzenia psychiczne. Ilu z nich zdecyduje się na terapię? Ilu pójdzie na zwolnienie lekarskie?

– Praca miała dla mnie działanie odwrotne do terapeutycznego. Byłam nieustannie zestresowana każdą drobnostką, choć dawałam z siebie 200 proc. i nadal nie byłam zadowolona, wyręczałam innych, czy dawałam się z niemożliwą lekkością, czasem z własnej inicjatywy, wykorzystywać ponad to, co należało do moich obowiązków, co wykańczało mnie psychicznie i fizycznie. Uważałam, że i tak jestem do niczego – mówi Dominika, 32-letnia mieszkanka Warszawy.

Szacuje się, że około 25 proc. Polaków cierpi na zaburzenia psychiczne, a według statystyk Zakładu Ubezpieczeń Społecznych reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne są na piątym miejscu pod względem jednostek chorobowych powodujących najdłuższą absencję.

(fot. Peter O'Toole / Shutterstock)

Zwolnienia od psychiatry

Psychologowie i psychiatrzy są zdania, że nadal nie jesteśmy w stanie traktować zaburzeń psychicznych na równi z innymi chorobami. – Jako społeczeństwo nie jesteśmy przyzwyczajeni do dbania o zdrowie psychiczne, nikt nas tego nie uczy. Często nie zauważamy, że cierpimy. Mamy problemy, ale kończy się na „muszę to wytrzymać”, „praca nie musi być przyjemna” czy w końcu „to normalne”. A kiedy człowiek doświadcza silnego stresu w pracy, nie może spać, denerwuje się, nie może się skupić, praca przestaje mu dawać satysfakcję, z powodu braku cierpliwości zaczyna to rzutować na relacje z rodziną – mówi w rozmowie z Bankier.pl dr Agnieszka Mościcka-Teske, psycholożka i psychoterapeutka z Uniwersytetu SWPS.

– Kiedy było naprawdę źle, brałam urlop. Zabawne było słyszeć po powrocie pytanie, gdzie wyjechałam – mówi Monika, 30-letnia wrocławianka, która pracuje na etacie i choruje na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne.

ZUS podaje, że zwolnienia z tytułu chorób psychicznych należą do tych, które generowały najwyższe wydatki – stanowiły 15,8 proc. ogółu wydatków. Na kolejnych miejscach znalazły się choroby układu kostno-stawowego, mięśniowego i tkanki łącznej (14,3 proc.), choroby związane z okresem ciąży, porodu i połogu (13,2 proc.) oraz zatrucia – 12,2 proc.

Najwyższe przeciętne wydatki na 1 osobę w odniesieniu do grup chorobowych w 2018 roku

Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania

236,68 zł

Choroby układu kostno-stawowego, mięśniowego i tkanki łącznej

213,59 zł

Urazy, zatrucia i inne określone skutki działania czynników zewnętrznych

182,16 zł

Choroby układu krążenia

149,67 zł

Choroby układu nerwowego

121,38 zł

Źródło: oprac. własne, dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych

Jak wynika z rozmów z psychiatrą i psychologiem, tak duże wydatki mogą wynikać właśnie z tego, że pracownicy nie potrafią o siebie zadbać i po pomoc sięgają, kiedy jest już naprawdę źle. Wtedy zwykle wymagają długotrwałego leczenia łącznie z hospitalizacją.

Korzystanie z opieki psychiatrycznej w Polsce wciąż wiąże się z poczuciem wstydu, stereotypowego postrzegania chorób psychicznych. Często zdarzają się pacjenci przyprowadzani przez rodzinę na siłę lub tacy, którzy odwlekają wizytę u psychiatry, próbując racjonalizować to, co się z nimi dzieje. Skutkuje to tym, że trafią do lekarza za późno, częściej wymagają hospitalizacji. W Polsce powinny być realizowane na większą skalę działania profilaktyczne oraz promocyjne dotyczące zdrowia psychicznego w celu zwiększenia świadomości społecznej –  przekonuje rezydentka psychiatrii w jednym z polskich szpitali psychiatrycznych.

Przeciętna kwota wydatków ogółem na świadczenia związane z niezdolnością do pracy w przeliczeniu na jedną osobę objętą ubezpieczeniem zdrowotnym dla wybranych grup chorobowych według województw
Przeciętna kwota wydatków ogółem na świadczenia związane z niezdolnością do pracy w przeliczeniu na jedną osobę objętą ubezpieczeniem zdrowotnym dla wybranych grup chorobowych według województw (ZUS)

– Któregoś dnia pękłam i przeżyłam dodatkowo coś, co można byłoby określić mianem reakcji na ciężki stres. Psychiatra zaproponował dwa tygodnie urlopu i powiedział, żebym przyszła na kontrolę i wtedy w zależności od mojego stanu przedłuży mi zwolnienie. Nie brałam nigdy L4 z takich powodów mimo obycia z psychiatrami i historii leczenia na oddziale dziennym, bo wstydziłabym się o to poprosić. Cały czas mam z tyłu głowy, że to tylko nerwy, że wezmę się w garść i jakoś dam radę. Że zaplanuję sobie w kalendarzu kolejny tydzień i nie będzie tyle powodów do stresu, bo jasno określę swoje plany i oczekiwania – mówi Monika.

Kiedy psychiatra może wystawić zwolnienie lekarskie? – Tutaj nie ma ścisłych kryteriów. Przed wypisaniem zwolnienia należy ocenić, czy w aktualnym stanie psychicznym pacjent będzie mógł wykonywać swoje obowiązki oraz czy to negatywnie wpłynie na jego zdrowie. W uproszczeniu – bazuje się na tym, co mówi pacjent – że na przykład nie śpi, odczuwa lęk, ma myśli rezygnacyjne, ale również polega się na swojej obserwacji. U nas w ramach oddziału szpitalnego grupą pacjentów, którzy korzystają ze zwolnień lekarskich, są osoby ze schizofrenią, chorobą afektywną dwubiegunową, depresją, ale też pojawiają się coraz więcej pacjentów z psychozą ponarkotykową, którzy też wymagają hospitalizacji i przebywania na zwolnieniu – mówi rezydentka psychiatrii.

Praca jako terapia

Czy pracodawca powinien wiedzieć o chorobie psychicznej podwładnego – takie pytanie zadaję Agnieszce Mościckiej-Teske. – Pracę etatową może wykonywać praktycznie każda osoba z zaburzeniami psychicznymi. Według mnie pracodawca nie powinien mieć wiedzy na temat choroby psychicznej podwładnego, ponieważ stan zdrowia to bardzo osobista kwestia. To dane wrażliwie i pracodawca nie ma powodów, aby oczekiwać wyjawienia takich informacji. Taka wiedza jest już wiedzą bardzo mocno wkraczającą w prywatność pacjenta – mówi w rozmowie.

Praca, zdaniem ekspertów, ma działanie terapeutyczne. – Praca leczy przez kontakt z ludźmi, przez danie poczucia wpływu na to, co się dzieje wokół nas, stabilizację. Wykonywanie obowiązków zawodowych wiąże się z powtarzalnością, a ta z kolei daje poczucie bezpieczeństwa – wyjaśnia Mościcka-Teske.

Powrót do pracy jest również celem leczenia. – Możliwość podjęcia pracy zależy od przebiegu choroby, głębokości deficytów chorobowych, skutków ubocznych przyjmowanych leków. Tak naprawdę powrót do aktywności zawodowej jest najbardziej pożądanym efektem leczenia, praca ma pozytywne oddziaływanie terapeutyczne na pacjentów, poprawia ich poziom funkcjonowania społecznego i zaspokaja wiele potrzeb jednostki – wyjaśnia psychiatra. Ale też przestrzega: – Nie każdy pacjent będzie w stanie powrócić do aktywności zawodowej sprzed zachorowania przez wiele czynników, np. niepełną remisję objawów chorobowych, problemy z koncentracją oraz komunikacją ze współpracownikami. Dlatego konieczne są programy aktywizacji zawodowej, uwzględniające indywidualne potrzeby i możliwości jednostki.

... ale nie zawsze

Teoria jednak czasami rozmija się z praktyką. Nie dla każdego praca będzie terapią. Na Dominikę, która cierpi na nerwicę lękową i zaburzenia osobowości, miała odwrotny wpływ. – Dostałam pracę jako lektor języka angielskiego w przedszkolu, potem stamtąd w szkole językowej oraz w innych przedszkolach, ale w ciągu około czterech lat były to umowy-zlecenie. W otoczeniu pracowniczym przyjęło się, że jestem bardzo chorowita (bo u mnie problemy psychiczne przyjęły postać psychosomatyczną – miałam ropne zapalenia zatok, omdlenia, krwotoki z nosa i wahania hormonów tarczycy) i po prostu często brałam wolne. Ale jako że i pracodawcy, i rodzice dzieci byli bardzo zadowoleni z mojej pracy, a same zajęcia językowe nie są aż tak pilne, to pozwalano mi na więcej nieobecności bez konsekwencji (poza oczywiście niższym wynagrodzeniem) – opowiada.

Jak mówi, skutki okazały się odwrotne do zamierzonych. – Byłam nieustannie zestresowana każdą drobnostką, pracowałam na 200 proc. i nadal nie byłam zadowolona. Wyręczałam innych i dawałam się z niemożliwą lekkością, czasem z własnej inicjatywy, wykorzystywać ponad to, co należało do moich obowiązków, co wykańczało mnie psychicznie i fizycznie. I na koniec uważałam, że i tak jestem do niczego – opowiada. Z powodu skierowania na oddział dzienny w końcu musiała przerwać karierę. – Kiedy zdecydowałam się na terapię, musiałam zrezygnować z pracy w przedszkolach, ale nadal pracowałam w szkole językowej. Tam dużo trudniej było o wolne. Trzeba było zorganizować zastępstwo. W ostateczności zajęcia musiały być odwoływane, ale czułam wtedy ogromne wyrzuty sumienia. Z czasem presja była na tyle duża, a ja tak rozchwiana i zmęczona, że chciałam po prostu doczekać do końca semestru i złożyć wypowiedzenie, co też zrobiłam – mówi Dominika.

Jak wyjaśnia psycholog, problemy w pracy mocniej odbijają się na osobach z zaburzeniami psychicznymi. – Kiedy mowa o dodatkowym stresie związanym z wykonywaną pracą lub przepracowaniem, to w przypadku osób chorych psychicznie dochodzi do przeciążenia. Sama choroba powodująca zmiany w przeżywaniu emocji, poziomie motywacji, jest już obciążająca dla człowieka. A do tego mogą nałożyć się kwestie związane z samą pracą, które dla zdrowego człowieka będą do wytrzymania, a dla chorego będą powodowały przeciążenie. Wówczas takim podstawowym ruchem osoby chorej powinno być odstawienie bodźca szkodzącego, czyli w tym przypadku wykonywania pracy zawodowej. Dobrym sposobem jest pójście na zwolnienie, odizolowanie się od szkodliwego środowiska. Bardzo często przychodzą do mnie osoby, u których stres w pracy jest wręcz na poziomie dramatycznym. Nie są to odosobnione przypadki. Załamanie zdrowia z powodu pracy może dotyczyć od 10 do 20 proc. pracowników – mówi Mościcka-Teske.

Czy idą zmiany?

O ile niektóre zaburzenia psychiczne przestają być tematem tabu, o tyle dostęp do opieki zdrowotnej wciąż jest na niskim poziomie. – Z psychiatrią nie jest najgorzej, około miesiąc oczekiwania na wizytę, a w szczególnych przypadkach można się dostać między pacjentami. Ale psycholodzy i terapie, szczególnie indywidualne, to dramat. Po niepowodzeniu w terapii grupowej zostałam skierowana na indywidualną. Wtedy szacowany okres oczekiwania wynosił rok i wydawało mi się to tak abstrakcyjnie długo, że zupełnie zrezygnowałam i próbowałam „wziąć się w garść”. Teraz jestem w kolejce od lipca 2019 roku i nie wiem, kiedy zadzwonią, może za miesiąc, może za trzy, a może za sześć – mówi Dominika.

Można oczywiście próbować pomocy poza NFZ, ale wtedy trzeba liczyć się ze sporymi kosztami. Dla przykładu, we Wrocławiu konsultacja lekarza psychiatry kosztuje od 130 do 150 zł, jednorazowa wizyta u psychologa od 100 do 150 zł. Terapia polegająca na spotkaniach raz w tygodniu pociągnie z domowego budżetu nawet 600 zł miesięcznie. Należy dodać również, że część leków nie jest refundowana.

Czas oczekiwania na najbliższą konsultację lekarza psychiatry w ramach NFZ. Stan na 5 listopada 2019 roku.
Czas oczekiwania na najbliższą konsultację lekarza psychiatry w ramach NFZ. Stan na 5 listopada 2019 roku. (NFZ)

– Mam za sobą 3-miesięczny pobyt na oddziale dziennym leczenia nerwic we Wrocławiu, ale było to za czasów studenckich, kiedy mogłam sobie na to pozwolić. Chciałam leczyć się w ramach NFZ – zapisałam się do psychiatry, na wizytę nie czekałam długo. Jak przebiegła? Dramat. W zimnej sali przyjęła mnie wyraźnie przepracowana lekarka, która podczas mojej „spowiedzi” uzupełniała dokumentację. Po streszczeniu swojego chorobowego życiorysu zapisała mi leki i kazała przyjść za trzy miesiące, a w międzyczasie ustawić się w kolejce na terapię indywidualną. W recepcji powiedziano mi, że muszę poczekać około pół roku i że jak już się dostanę, będą to godziny poranne – co dla mnie nie było opcją, ponieważ pracuję codziennie od 8:00 do 16:00. Od tamtej pory leczę się prywatnie. Za wizytę u psychiatry płacę 150 zł, ale nikt nie patrzy na zegarek w jej trakcie. Lekarz słucha, wypytuje i stara się pomóc. Ostatnio zaproponowano mi dodatkowo lek, który kosztuje ok. 160 zł miesięcznie, bo nie jest w Polsce refundowany – opowiada Monika.

– W pracy choroba zupełnie mi nie przeszkadza, po prostu nauczyłam się z nią żyć. Podczas terapii dowiedziałam się, jak hamować kompulsje i nie przeszkadzają mi w życiu codziennym, choć podczas każdej kontroli u psychiatry słyszę pytanie, czy jestem w stanie pracować – dodaje wrocławianka.

W Polsce utarło się mówić, że depresja jest łatwym sposobem na otrzymanie zwolnienia lekarskiego albo że podczas takiego wolnego zamiast odpoczywać, na przykład remontuje się domy. – Próby oszustw się zdarzają, jednak jest to niewielki ułamek wszystkich wizyt w gabinetach, poza tym jest to ryzykowne również dla lekarza. Nawet jeśli ktoś ma delikatne objawy depresji, to lepiej, żeby wziął zwolnienie lekarskie niż za trzy tygodnie popełnił samobójstwo – podsumowuje Agnieszka Mościcka-Teske.

Weronika Szkwarek

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 luckow

Pociesz się chociaż tym,że boso nie będziesz chodzić ,bo w sklepie z używaną odzieżą
kupisz buty za 1 zł. Tylko trzeba częściej odwiedzać sklep aby trafić na swój rozmiar.

! Odpowiedz
5 7 myslcie_samodzielnie

Traumy, stres, leki są dziedziczone przez pokolenia, np po dziadkach, są to dosyć nowe badania, także przechodzą na nas nie tylko geny ale także przeżycia przodków. Polacy nie mieli tu łatwo.

https://podyplomie.pl/psychiatria/30766,trauma-dziedziczona

! Odpowiedz
2 18 zimeq

Trzeba być trochę szalonym, żeby tak żyć.
2500 netto w korpo.
A wynajęcie pokoju z opłatami to 1000zł.
Strach się rozchorować bo jak dojdą leki to nie będzie na nowe buty :)

! Odpowiedz
2 23 marianpazdzioch

Z jakiegoś badania wynikało, że Polacy są najbardziej neurotycznym narodem w Europie, bijąc tym nawet ruskich i Skandynawów. Widać to zresztą na codzień. Jeśli ktoś się do Polaka uśmiecha i nie jest to rodzina, to musi być jakiś świr albo homoseksualista. Ja mam na to taką teorię, że geny niosą informację. Wieki życia pod czyimś butem (watażków feudalnych czy obcych) wytworzyły nie tylko specyficzną kulturę, ale i także wryły się w geny.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 marianpazdzioch

... stres mamy wbudowany.

! Odpowiedz
2 31 innowierca

Ile kredytu hipotecznego moze dac bank , pracujacej parze przy lacznym dochodzie 4000 NETTO na 30 lat na 2-pokojowa cele -Sprawdz ::))

No to potem sa choroby psychiczne.

! Odpowiedz
4 1 zops

American Idol of tuesdays and wednesdays on FOX. ... ... ...
Dobranocka z dreszczykiem dla amatorów mocnych wrażeń: SAMI TEGO CHCIELIŚCIE. Oto Wells publikuje drastyczne teksty TYLKO DLA DOROSŁYCH, w wieku nie tylko powyżej 18-tu lat lecz więcej niż 18: www.microsoftconversation21.xlx.pl

! Odpowiedz
3 31 159120br

Dlatego korporacje zamienią ludzi na roboty i sztuczną inteligencję

! Odpowiedz
24 17 silvio_gesell

Ludzie muszą żyć na krawędzi ryzyka, aby odczuwać łaskę każdego dnia, który został im dany. Nasze mózgi nie są przystosowane do życia w bezpieczeństwie.

! Odpowiedz
1 17 pan_stanislaw_bezdomny

O dzięki ojcze Silvio. Bóg zapłać.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.