Znając realia rynkowe trudno się tej tendencji dziwić. Ograniczenia w udzielaniu kredytów hipotecznych wpłynęły na akceptowane przez sprzedających ceny – część z nich już zrozumiała, że o kupców będzie teraz znacznie trudniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Ale wciąż można się spodziewać, że właściwa korekta cen nadejdzie w I półroczu przyszłego roku.
Zgodnie z oczekiwaniami ograniczenia w dostępie do kredytu wywołały także inny efekt niż sam spadek cen – chodzi także o liczbę zawieranych transakcji. Ta zmniejszyła się – warto mieć to na uwadze analizując sytuację na rynku mieszkań. Bardziej miarodajne w tej sprawie będą jednak dane o sprzedaży kredytów hipotecznych w IV kwartale przez banki (te dane zaprezentujemy w połowie lutego).
W tym miesiącu wykreśliliśmy z listy Gdynię, Katowice, Lublin i Olsztyn – liczba przeprowadzonych transakcji jest w naszej ocenie zbyt mała, by na ich podstawie wyznaczać średnie ceny rynkowe. Wymienione miasta wrócą na listę obserwacyjną, kiedy liczba transakcji wzrośnie do miarodajnego poziomu.
Komentarz
Sytuacja na rynku mieszkaniowym pogarsza się z każdym miesiącem. Co prawda oczekiwaliśmy spadku liczby transakcji w listopadzie (i dalej w kolejnych miesiącach), ale dalsze prognozowanie cen staje się coraz bardziej jałowym wysiłkiem. Spodziewamy się tendencji spadkowej w najbliższych miesiącach przede wszystkim ze względu na pogarszające się perspektywy gospodarcze Polski. Rok 2009 nawet się nie rozpoczął, a kolejne ośrodki rewidują w dół przewidywania dotyczące wzrostu gospodarczego i sytuacji na rynku pracy – kluczowej dla rozwoju sytuacji na rynku kredytów hipotecznych, a przez to rynku nieruchomości.
Wyhamowanie spadków cen mieszkań będzie możliwe dopiero po ograniczeniu podaży, a tego spodziewamy się w II połowie przyszłego roku, kiedy lepsze od obecnych powinny być także warunki dla kredytobiorców. Ale na powrót do tendencji wzrostowej trzeba będzie poczekać znacznie dłużej, bo aż do odwrócenia negatywnych tendencji w gospodarce.

{Emil Szweda | Bernard Waszczyk} Open Finance
Źródło:Noble Bank





























































