REKLAMA

Ceny aluminium raczej nie spadną. Prawdopodobnym scenariuszem stabilizacja [Analiza]

2021-09-15 11:56
publikacja
2021-09-15 11:56
Ceny aluminium raczej nie spadną. Prawdopodobnym scenariuszem stabilizacja [Analiza]
Ceny aluminium raczej nie spadną. Prawdopodobnym scenariuszem stabilizacja [Analiza]
fot. RUBEN M RAMOS / / Shutterstock

Ceny aluminium, które we wrześniu sięgnęły najwyższego poziomu od ponad dziesięciu lat, mogą w najbliższym czasie się ustabilizować. Spadki cen nie są raczej oczekiwane. Istotnym czynnikiem, mającym wpływ na wzrost notowań aluminium w ostatnim czasie jest m.in. obawa o podaż metalu w Chinach - wskazują analitycy. Oceniają, że notowane na GPW spółki, które korzystają z surowca, mogą mieć trudności z utrzymaniem marż, nawet przy podniesieniu cen swoich produktów.

"Analizując ryzyka podażowe oraz biorąc pod uwagę silny popyt branży budowlanej oraz elektroenergetycznej (OZE) na aluminium trudno doszukiwać się powodów, dla których mielibyśmy obserwować spadki notowań w perspektywie przynajmniej do końca roku” – powiedział PAP Biznes analityk Trigon DM Łukasz Rudnik.

"Notowania aluminium w ostatnim czasie dynamicznie zwyżkowały, a na początku bieżącego tygodnia sięgnęły poziomu 3 tys. USD za tonę po raz pierwszy od 2008 roku. Zwyżka ta wynikała przede wszystkim z obaw o podaż aluminium w Chinach" - oceniła analityk surowcowy DM BOŚ Dorota Sierakowska.

Jej zdaniem, reakcja inwestorów na doniesienia z Chin była nerwowa i chociaż na razie fundamenty rynkowe nie uzasadniają spadków cen, w kolejnych tygodniach ceny aluminium mogą już dążyć do stabilizacji.

"Potencjał do zwyżek jest coraz mniejszy, zważywszy na fakt, że jesteśmy już blisko historycznych maksimów z 2008 r." - dodała Sierakowska.

Notowania aluminium na LME są na poziomie najwyższym od ponad dziesięciu lat. W połowie września cena metalu wynosiła ok. 2,9 tys. USD za tonę, czyli od początku roku wzrosła o ok. 46 proc.

W raporcie z 13 września Moody’s ocenił, że ceny większości metali mogą przekroczyć historyczne poziomy, ale w 2022 r. prawdopodobne jest wygasanie tempa wzrostu cen surowców. Eksperci spodziewają się, że ceny aluminium pozostaną podwyższone co najmniej do połowy 2022 r.

Z kolei w opublikowanym pod koniec sierpnia raporcie Goldman Sachs podniósł cenę docelową w horyzoncie 3/6/12-miesięcznym dla aluminium do odpowiednio: 2,8 tys./3 tys./3,2 tys. USD za tonę.

Zdaniem analityka Trigon DM, można wyróżnić kilka kluczowych czynników zarówno podażowych, jak i popytowych, które wpływały w ostatnim czasie na notowania aluminium. Wśród podażowych – w jego ocenie - warto zwrócić uwagę na pucz wojskowy w Nowej Gwinei, ograniczenia dostaw prądu w Chinach oraz możliwe cięcia produkcji aluminium, czy cła eksportowe na metale produkowane w Rosji.

Istotny rozwój sytacji na rynku aluminium w Chinach

W ocenie analityków, jednym z głównych czynników, mających wpływ na niedawne wzrosty cen aluminium, są restrykcje związane z koniecznością ograniczenia zużycia energii w Chinach.

"W ostatnich tygodniach Chiny narzuciły ograniczenia na huty w prowincji Yunnan, odpowiadającej za około 10 proc. produkcji aluminium w Państwie Środka. Restrykcje są związane z koniecznością ograniczenia zużycia energii, bowiem huty we wspomnianej prowincji zużywały jej wyraźnie więcej niż średnia dla całego kraju. Według firmy Antaike, do sierpnia produkcja aluminium w Yunnanie została zmniejszona już o milion ton" - poinformowała Sierakowska.

Analityk Trigon DM zwrócił uwagę na koszty nośników energii elektrycznej (węgiel energetyczny, gaz) oraz ograniczenia w dostawach prądu w Chinach, które pojawiają się w ostatnich tygodniach na skutek niedoborów węgla energetycznego.

"Dla przykładu, do produkcji 1 tony aluminium pierwotnego zużywa się ok. 14 MWh energii elektrycznej. (...) W Chinach koszt energii elektrycznej dla przemysłu wynosi 0,635 CNY/kWh (ok. 100 USD/MWh), co implikuje koszt energii elektrycznej potrzebnej do wyprodukowania 1 tony aluminium pierwotnego na poziomie 1.400 USD/t" - powiedział analityk.

Ponadto - jak dodał - Chiny borykają się obecnie ze zmniejszoną podażą węgla, co wpływa na ograniczenia w dostawach prądu dla przemysłu w niektórych prowincjach, a branża obawia się potencjalnych inspekcji w hutach aluminium, które mogłyby wpływać na ograniczenie produkcji tak, jak ma to miejsce w przypadku sektora stalowego.

Rudnik wyjaśnił, że jest to związane z wysoką emisją CO2 na tonę - podczas gdy w przypadku stali poziom ten wynosi ok. 2 t CO2, w produkcji aluminium jest to ok. 12 t CO2.

"Jeżeli Chiny zdecydują się nałożyć na sektor aluminiowy ograniczenia produkcyjne, będziemy mieli do czynienia z dalszą zwyżką cen tego surowca, ponieważ niedobory wewnętrzne będą uzupełnione importem" - ocenił analityk Trigon DM.

"Na rynku aluminium mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Aluminium jest kluczowym surowcem, potrzebnym w transformacji energetycznej – ale jednocześnie, huty aluminium zużywają duże ilości energii. Istnieje tu więc pewne sprzężenie zwrotne, z którym Chiny próbują sobie obecnie poradzić. Chociaż na razie produkcja jest ograniczana, to warto pamiętać, że podaż aluminium jest łatwa do zwiększenia, gdyby pojawiła się taka potrzeba" - powiedziała analityk DM BOŚ.

Zdaniem Sierakowskiej, rozwój sytuacji na rynku aluminium w Chinach będzie miał nadal duże znaczenie.

"Rozwój sytuacji w Chinach pozostaje na pierwszym planie. Niemniej, oczywiście oprócz samych decyzji chińskich władz, istotne będą również poziomy zapasów aluminium, które w ostatnim czasie zniżkowały, oraz perspektywy dotyczące rozwoju gospodarczego na świecie" - dodała.

Na ceny wpływają czynniki podażowe, jak i popytowe

Wśród czynników podażowych – w ocenie Łukasza Rudnika z Trigon DM - warto zwrócić uwagę także m.in. na pucz wojskowy w Nowej Gwinei.

"W ubiegłym tygodniu na rynek dotarła informacja o dokonaniu puczu wojskowego w Nowej Gwinei, która jest drugim co do wielkości producentem boksytu, z którego produkuje się tlenek glinu, a następnie aluminium pierwotne” – powiedział analityk.

"Według doniesień medialnych produkcja w tamtejszych kopalniach oraz załadunki w porcie odbywają się normalnie i nie wpływa to obecnie na zakłócenia podażowe, jednak nie można wykluczyć takiego scenariusza w przyszłości, pod co mogą grać inwestorzy finansowi” – dodał.

Rudnik wskazał, że roczna produkcja boksytu w Nowej Gwinei wyniosła w ubiegłym roku ok. 82 mln ton, co przy globalnej produkcji 371 mln ton daje ok 22-proc. udział w rynku. Dodał, że szacuje się, że ok. 5 ton boksytu jest potrzebne do produkcji 1 tony aluminium pierwotnego, co oznacza, że surowiec pochodzący z Nowej Gwinei pozwala na produkcję ok. 13,5 mln ton aluminium pierwotnego. Chiny z kolei importują rocznie ok. 110 mln ton boksytu, z czego 47 proc. pochodziło w ubiegłym roku właśnie z Gwinei.

Innym czynnikiem podażowym, istotnym w rozpatrywaniu wzrostu cen, mają być wprowadzone przez Rosję w sierpniu i mające obowiązywać do końca 2021 r. cła na eksport metali. Dla aluminium cło eksportowe zostało ustalone na poziomie 15 proc., ale nie mniej niż 254 USD/t.

"Rosja produkuje rocznie ok. 3,9 mln ton aluminium pierwotnego, co - biorąc pod uwagę 65,3 mln ton światowej produkcji, w tym 37,3 mln ton produkcji w Chinach - stanowi 6 proc. udziału w światowej produkcji i 14 proc. w światowej produkcji poza Chinami. Prawdopodobnie tamtejsi producenci będą chcieli przerzucić cło eksportowe przynajmniej częściowo na swoich odbiorców" - powiedział Rudnik.

W jego ocenie, czynniki podażowe wspierały notowania aluminium na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, natomiast wzrosty notowań w pierwszym półroczu wynikały z rosnącego popytu branży budowlanej, motoryzacyjnej, czy przemysłu elektrycznego, które odpowiadają za 25 proc., 23 proc. i 12 proc. globalnego wykorzystania aluminium.

Poza tym, aluminium niekiedy bywa stosowane jako substytut przez producentów kabli i przewodów - i to właśnie dywergencję pomiędzy cenami metali analityk Trigon DM wskazał jako inny czynnik wpływający na ceny aluminium w pierwszym półroczu 2021 r.

"Cena miedzi na początku roku była czterokrotnie wyższa niż w przypadku aluminium, natomiast w latach 2015-2019 współczynnik ten wynosił pomiędzy 3-3,25x. Ok. 8 proc. aluminium sprzedawane jest w postaci kabli i przewodów, natomiast wyroby płaskie walcowane stanowią 33 proc., wyroby wyciskane 32 proc., odlewy 21 proc. Obecnie od strony popytowej w dalszym ciągu widzimy duże wsparcie z sektora budowlanego oraz branży elektroenergetycznej (OZE). Wartość inwestycji zapowiedzianych przez China State Grid (chiński odpowiednik naszego PSE) w ciągu pięciu najbliższych lat ma wynieść 900 mld USD, czyli o ok. 50 proc. więcej niż w poprzedniej 5-latce. Spółka podkreślała, że część inwestycji w przesył będzie bazować na przewodach aluminiowych" - powiedział Rudnik.

Analityk ocenił, że z dużym popytem mamy do czynienia również w przypadku branży automotive, ale producenci zmagają się jednocześnie z problemami z dostępnością komponentów.

"Pomimo dużego popytu i długich backlogów producentów, przeważają problemy z dostępnością głównie półprzewodników, dlatego w UE poziom produkcji motoryzacyjnej pozostaje o ok. 20-25 proc. niższy niż w 2018 r., czy 2019 r. O skali problemów w tym zakresie świadczy chociażby fakt, że w weekend Toyota zwiększyła skalę cięć wrześniowej produkcji do 430 tys. pojazdów wobec 360 tys. oczekiwanych jeszcze w połowie poprzedniego miesiąca" - dodał.

Marże Alumetalu i Grupy Kęty pod presją

Spółkami z GPW, których działalność związana jest z aluminium są m.in. Grupa Kęty i Alumetal.

"Mając obraz globalnej sytuacji i trendów na rynku aluminium można zastanowić się nad perspektywami dla polskich spółek przemysłowych z tego obszaru. Zarówno Grupa Kęty, jak również Alumetal, będą mieć do czynienia w najbliższym czasie z rosnącymi cenami energii elektrycznej oraz gazu" - ocenił Łukasz Rudnik.

Analityk przypomniał, że dla Grupy Kęty aluminium pierwotne stanowi koszt, jednak w przypadku segmentu wyrobów wyciskanych spółka ma możliwość przeniesienia wzrostu cen na klienta. Ryzyko spadku marży obejmuje natomiast portfel zamówień w segmencie systemów aluminiowych.

"W przypadku segmentu systemów aluminiowych portfel zamówień wynosi 3-6 miesięcy, w tym okresie portfel ten jest narażony na ryzyko spadku marży, zanim będzie możliwość przeniesienia rosnących ceny aluminium w nowych kontraktach. Na chwilę obecną klienci akceptowali wprowadzane przez spółkę podwyżki w związku z wysokim popytem na wyroby końcowe. Należy jednak pamiętać, że główny konkurent Grupa Norsk Hydro jest w pełni zintegrowany pionowo (produkcja boksytu, tlenku glinu, aluminium pierwotnego i wyrobu końcowego) i korzysta głównie z energii pochodzącej z elektrowni wodnych, co poprawia jego konkurencyjność na rynku" - powiedział.

Rudnik zauważył, że historycznie Grupa Kęty dokonywała zakupu wlewek aluminiowych w Rusalu, więc tutaj istnieje ryzyko wzrostu cen aluminium na skutek ceł eksportowych w Rosji.

"Zatem jeżeli lider rynkowy, jakim jest Norsk Hydro przestanie podwyższać ceny wyrobów finalnych, konkurenci również będą mieć ograniczone pole w tym zakresie" - dodał analityk.

Alumetal z kolei, którego odbiorcą są głównie klienci z branży automotive, nie kupuje aluminium pierwotnego, ale złom aluminiowy. Jego cena jest jednak w pewnym stopniu skorelowana z notowaniami giełdowymi - jeśli cena pierwotnego aluminium idzie w górę, to złom też sprzedawany jest drożej.

Jak ocenił analityk Trigon DM, wyższa cena złomu w kolejnych miesiącach oznacza, że spółka będzie musiała przerzucić ten wzrost w cenie na klienta, by utrzymać marże benchmarkowe. Ponadto, pomimo sygnalizowanego przez branżę motoryzacyjną dużego popytu, problemy produkcyjne związane z półprzewodnikami sprawiają, że realizowane odbiory stopów aluminiowych w danym kwartale mogą być niższe niż początkowo zakładano kwartał wcześniej, w związku z czym trudne może być osiągnięcie 60 tys. ton sprzedaży kwartalnej w perspektywie do końca roku.

"Pamiętajmy, że baza pierwszego półrocza 2021 r. jest bardzo wysoka - spółki miały na magazynie tańszy surowiec, odradzał się popyt, a nie wszyscy konkurenci zdążyli uruchomić w pełni moce produkcyjne, więc Alumetal, czy Grupa Kęty mogły realizować bardzo dobre marże. Nawet przy podniesieniu cen przez spółki nie uda się pewnie utrzymać ich w perspektywie drugiego półrocza" - dodał Rudnik.

Dominika Antoniak (PAP Biznes)

doa/ osz/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
 Ubezpieczenie NNW dla dzieci. Dla każdego dziecka od 4 miesiąca do 25 roku życia.

Ubezpieczenie NNW dla dzieci. Dla każdego dziecka od 4 miesiąca do 25 roku życia.

Komentarze (1)

dodaj komentarz
stefanw
Po co piszecie o cenach aluminium? Nikogo to nie obchodzi, bo nikt nie kupuje aluminium. Wyjątkiem są ludzie, którzy handlują aluminium i oni wszystko na ten temat widzą, więc bez sensu artykuł.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki