Gdański o wyroku TSUE: szacunek 60 mld zł kosztów może być przesadzony

Banki rozpoczynają rozmowy z audytorami o ostatnich wyrokach TSUE. Szacunek 60 mld zł kosztów dla sektora po wyroku dotyczącym kredytów frankowych może być przesadzony - poinformował PAP Biznes prezes BNP Paribas Bank Polska Przemysław Gdański.

(fot. Marek Wiśniewski / Puls Biznesu)

"W ubiegłym tygodniu zaczęły się rozmowy z audytorami w sprawie +małego+ wyroku TSUE, brak tu na razie konkluzji. Rozpoczyna się też dialog z audytorami w sprawie wyroku TSUE dotyczącym kredytów frankowych" - powiedział Gdański.

Udział walutowych kredytów mieszkaniowych w całym portfelu kredytowym brutto banku wynosi 6,6 proc. Bank nie ma kredytów indeksowanych, prezes nie wykluczył jednak, że wyrok TSUE dotyczący kredytów indeksowanych może mieć wpływ także na linię orzeczniczą dla innych kredytów.

"Wyrok dotyczy kredytów indeksowanych, my w portfelu nie mamy takich kredytów, nasze są denominowane i walutowe. Gdyby ten wyrok był precyzyjnie traktowaną wykładnią dla sądów, to powinien on być wykorzystywany do interpretacji wyłącznie spraw dotyczących kredytów indeksowanych, a nie wszystkich pozostałych. Mam nadzieję, że tak będzie, chociaż nie można wykluczyć, że wyrok nada pewien ton myślenia również dla innych typów kredytów" - powiedział Gdański.

Pod koniec czerwca bank był pozwany w 146 sprawach sądowych dotyczących umowy kredytu hipotecznego.

"Nadal spraw jest niewiele, ich liczba nieznacznie wzrasta, jak dotąd o kilkanaście spraw w kwartale, a w rozstrzygniętych - w przeważającej większości bank wygrał" - powiedział Gdański.

Zdaniem prezesa obecnie bardzo trudno określić, jakie ten wyrok będzie miał konsekwencje. W jego opinii jednak kwota 60 mld zł kosztów dla sektora jest szacunkiem przesadzonym.

"Wyrok jest trudny jednoznacznie do zinterpretowania, odsyła on do polskiego sądu jako dokonującego oceny: po pierwsze czy jest abuzywność, po drugie co jest w interesie klienta. Wariant wcześniej sygnalizowany przez Rzecznika TSUE, czyli przewalutowanie po kursie historycznym i oprocentowanie go według stawki LIBOR, w tym wyroku właściwie nie występuje. Pojawia się kwestia ewentualnego unieważnienia umów i to rodzi znak zapytania dotyczący jego konsekwencji. Dopóki nie wykształci się orzecznictwo w tym zakresie, to bardzo trudno określić, jakie ten wyrok będzie miał konsekwencje" - powiedział Gdański.

"Dobrze, że TSUE odszedł od koncepcji +hybrydowej+. Koszty dla sektora będą zależały od tego, jak ukształtuje się linia orzecznicza, jednakże nie sposób zapomnieć o orzeczeniach Sądu Najwyższego już zapadłych, które takie rozwiązanie akceptowały. Intuicyjnie kwota 60 mld zł jako kosztu dla sektora wydaje się mi przesadzona" - dodał.

Jego zdaniem "intensywna" ochrona konsumenta może naruszać swobodę zawierania umów i doprowadzać do uprzywilejowania jednej grupy kredytobiorców.

"Trzeba pamiętać, że część kredytobiorców podeszła do kredytów konserwatywnie i wzięła kredyt w złotych. Na poziomie etyki rynkowej byłoby bardzo niewłaściwe, gdyby się okazało, że kredytobiorcy, którzy zaakceptowali wyższe ryzyko i w wyniku daleko posuniętej ochrony konsumenta skończą przygodę z kredytem hipotecznym w dużo korzystniejszej formule niż ci, którzy tego ryzyka nie podjęli" - powiedział Gdański.

W innym wyroku wydanym przez TSUE w połowie września uznano, że przy wcześniejszej spłacie kredytu konsumenckiego bank musi oddać wszystkie jego koszty proporcjonalnie obniżone. Kredytodawcy muszą rozliczyć się m.in. z prowizji, opłaty przygotowawczej oraz ubezpieczenia.

Prezes poinformował, że banki prowadzą obecnie rozmowy z UOKiK w celu ustalenia ostatecznej interpretacji i wypracowania wspólnego stanowiska w tej sprawie.

"Wyrok nie jest jednoznaczny. Banki prowadzą dialog z UOKiK w celu ustalenia ostatecznej interpretacji i wypracowania wspólnego stanowiska. Raczej nie ma wątpliwości, że banki będą automatycznie zwracać prowizję przygotowawczą (opłatę wstępną) od kredytów spłacanych po 11 września tego roku" - powiedział Gdański.

"Do ustalenia pozostaje formuła tego zwrotu – jedno podejście opiera zwrot o czynnik czasu, a drugie wiąże kwotę zwrotu ze spłatą kapitału. Logiczniejsze jest to drugie podejście – bank nie pobierał przecież opłaty wstępnej za czas, na który udzielony jest kredyt - opłata jest procentem kwoty kapitału pozostawionego do dyspozycji kredytobiorcy" - dodał.

Sebastian Karbarczyk (PAP Biznes)

seb/ osz/

Źródło: PAP Biznes
Firmy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 8 marekrz

"Wyrok dotyczy kredytów indeksowanych" Otóż nie, panie prezesie. Wyrok dotyczy stosowania przez banki klauzul niedozwolonych w umowach, a takie klauzule pana bank właśnie ma. Proszę zapytać swoich prawników.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIG 0,19% 56 729,11
2019-12-13 17:15:02
WIG20 0,21% 2 106,51
2019-12-13 17:15:00
WIG30 0,16% 2 415,03
2019-12-13 17:15:00
MWIG40 -0,11% 3 837,35
2019-12-13 17:15:01
DAX 0,46% 13 282,72
2019-12-13 17:37:00
NASDAQ 0,20% 8 734,88
2019-12-13 22:03:00
SP500 0,01% 3 168,80
2019-12-13 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.