REKLAMA

Bank centralny tańczy na linie w sprawie złotego

Ignacy Morawski2021-04-12 08:55założyciel SpotData.pl
publikacja
2021-04-12 08:55
fot. Konektus Photo / Shutterstock

Narodowy Bank Polski chciałby, żeby złoty był trochę słaby, ale nie za słaby. Ten trochę słaby ma pomóc eksportowi i dzięki temu wesprzeć wzrost gospodarczy, ale jednocześnie nie powinien być zbyt słaby, by nie doprowadzić do nadmiernej inflacji.

Taka polityka zaczęła się pod koniec zeszłego roku i ostatnie wypowiedzi prezesa NBP wskazują, że trwa nadal. O ile jednak w grudniu NBP starał się przekonać inwestorów, by nie kupowali polskiej waluty, teraz stara się im zasugerować, by jej nie sprzedawali. Czy to może być skuteczne? Zakładam, że może. Czy jest optymalne, w sensie dobre dla gospodarki? Na pewno jest to eksperyment.

Adam Glapiński , prezes NBP, powiedział w piątek: „Kurs złotego obecnie znajduje się w >>strefie komfortu<< NBP i Rady Polityki Pieniężnej, a bank centralny dostosował kurs do tego, co chciał osiągnąć polityką pieniężną” (cytat za PAP). Czyli ta strefa komfortu to 4,50-4,60 zł za euro, choć prezes zastrzegał, że o żadnych konkretnych poziomach nie ma mowy. Przypomnę tylko, że w grudniu NBP dokonywał dużych interwencji walutowych w celu osłabienia złotego.

/ Puls Biznesu

Banki centralne krajów, które mają płynny kurs walutowy, zwykle starają się nie wpływać na konkretny poziom kursu, bo mogą łatwo przegrać walkę z rynkiem i utracić część wiarygodności. Choć z oczywistych powodów sytuacja nie jest symetryczna w przypadku umocnienia czy osłabienia waluty – znacznie łatwiej jest walczyć bankowi o osłabienie waluty, bo ma do tego duże możliwości (może wytworzyć dowolną ilość waluty krajowej i ją sprzedać, ograniczeniem jest ryzyko inflacji), niż o umocnienie (to może robić tylko w granicach, na jakie pozwala wielkość rezerw walutowych — ograniczenie jest twarde).

W polityce NBP zaskakujący jest jednak nie sam fakt interweniowania, bo przecież banki czasami to robią, ale próba utrzymania kursu na słabym poziomie względem średniej historycznej. Nie jest to przypadek szwajcarskiego banku centralnego, który w minionej dekadzie masowo sprzedawał franki, by zatrzymać znaczącą aprecjację waluty. Złoty był już dość słaby, zanim nasz bank centralny zaczął interweniować. Polski bank próbuje wyjątkowo trudnego tańca na linie — złoty ma być trochę słaby, ale nie za słaby.

Istnieje niemała szansa, że NBP będzie skuteczny w osiąganiu swojego celu. Wielkość możliwych interwencji sprawia, że kupowanie złotego przez inwestorów, gdy cena euro spada w pobliże 4,40, wiąże się z dość dużym ryzykiem. To musiałby być naprawdę mocny ruch, wywołany globalnym silnym wzrostem apetytu na ryzyko wśród inwestorów, by NBP „odpuścił’’. Z drugiej strony nie ma chyba na razie powodów, by złoty gwałtownie się osłabiał. Polska jest dość solidną i zrównoważoną gospodarką, posiadającą wszystkie istotne parametry ryzyka w granicach bezpieczeństwa.

Wobec polityki NBP można jednak mieć dwa zastrzeżenia. Pierwsze zastrzeżenie jest strukturalne i dotyczy tego, czy polityka słabego kursu sprzyja rozwojowi w długim okresie. Na pewno pomaga eksporterom, ale jednocześnie może być czynnikiem niesprzyjającym innowacjom i postępowi technologicznemu. Eksporterzy nie mają presji na podnoszenie marż poprzez innowacje, bo wyższe marże zapewnia im słaby kurs. Jednocześnie większe ryzyko dla zagranicznych inwestorów może utrudniać rozwinięcie rynku kapitałowego.

Te argumenty są jednak moim zdaniem mniej istotne niż drugie zastrzeżenie, a mianowicie — po co strzelać z armaty do muchy? Czy to nie jest wyzbywanie się amunicji potrzebnej na gorsze czasy? Mamy jako kraj ten komfort, że możemy korzystać z elastycznego kursu i jego osłabienia w czasie różnych kryzysów. Żeby jednak ten komfort był trwały, to powinniśmy też pozwalać walucie umacniać się, gdy zjawiska kryzysowe mijają. Umocnienie złotego do 4,30-4,40 zł za euro nikomu by w Polsce nie zaszkodziło. Jeżeli na każdy wstrząs będziemy reagowali osłabieniem waluty i później blokowaniem jej przed umocnieniem, to możemy stać się krajem z permanentną deprecjacją. Czy to ma sens?

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Kredyt balonowy na samochód. Wszystko, co musisz wiedzieć.

Kredyt balonowy na samochód. Wszystko, co musisz wiedzieć.

Komentarze (16)

dodaj komentarz
drzaraza
Kiedy odszkodowania dla frankowców za celowe manipulowanie w gorè kursem franka
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
drzaraza
Czy jak za śmieciowe zło-te kupuję blachę to wspomagam tego śmiecia?
axim
Najtragiczniejsze w tym tańcu na linie jest to, że główny tancerz i jego partnerki chyba w najmniejszym stopniu nie są świadomi skutków jakie poniesie społeczeństwo, kiedy z ww. liny spadną, a że spadną jest bardziej niż pewne, jeżeli obecna, absurdalna polityka monetalna nie zostanie zmieniona.
maniek_as
Płacimy, jako społeczeństwo, Glapińskiemu olbrzymie wynagrodzenie po to, żeby dbał o wartość złotówki. Tymczasem, ten gość, od kilku lat robi dokładnie coś odwrotnego. Tak właśnie ze społeczeństwa robi się stado baranów.
henk54
Też tak myślę Panie Redaktorze. Jaki jest sens walczyć z rynkiem? Nie po to mamy wolną walutę, żeby nią ręcznie sterować. Może niech zrobią pega do euro i skończą ten cyrk, skoro własny rynkowy kurs jest nam już niepotrzebny?
Każdy bogaty kraj, ma mocną walutę. Zaniżając ją robimy z własnego społeczeństwa
Też tak myślę Panie Redaktorze. Jaki jest sens walczyć z rynkiem? Nie po to mamy wolną walutę, żeby nią ręcznie sterować. Może niech zrobią pega do euro i skończą ten cyrk, skoro własny rynkowy kurs jest nam już niepotrzebny?
Każdy bogaty kraj, ma mocną walutę. Zaniżając ją robimy z własnego społeczeństwa tanią siłę roboczą, której na nic nie stać. Rozumiem, że Polacy dokonali zbyt dużego postępu gospodarczego, jeżdżą na zagraniczne wakacje, kupują dobre zagraniczne auta i komuś to zaczęło przeszkadzać.
przedsiebiorca30
Artykuł jest próbą zrozumienia głupców. Nie ma nawet co próbować bo samemu można się nim stać. Gdyby jeszcze nasza polityka monetarna była na swój sposób innowacyjna, ale nie jest. Oczywiście głupi będą chwalić głupców do momentu kiedy im się udaje. Gdy inflacja wymknie się spod kontroli, a złotówka będzie Artykuł jest próbą zrozumienia głupców. Nie ma nawet co próbować bo samemu można się nim stać. Gdyby jeszcze nasza polityka monetarna była na swój sposób innowacyjna, ale nie jest. Oczywiście głupi będą chwalić głupców do momentu kiedy im się udaje. Gdy inflacja wymknie się spod kontroli, a złotówka będzie miała siłę jak lir turecki, to będzie biadolenie, ale ludzie słabo uczą się na błędach. To jest eksperyment na żywym organizmie w stopniu o wiele większym niż szczepionki na które wielu fanatyków teorii spiskowych narzeka.
everlast
dokładnie ten sam system zawitał w Wenezueli, ciemnogród przez dobrych parę lat korzystał i się "cieszył", a co nastąpiło później to juz wiemy i widzimy. Kraj extremalnie upadły, Grecja przy tym małe piwo. Przestępczość taka, że nawet Meksyk mógłby pozazdrościć. Einstein mówił: 5% myślącego społeczeństwa dokładnie ten sam system zawitał w Wenezueli, ciemnogród przez dobrych parę lat korzystał i się "cieszył", a co nastąpiło później to juz wiemy i widzimy. Kraj extremalnie upadły, Grecja przy tym małe piwo. Przestępczość taka, że nawet Meksyk mógłby pozazdrościć. Einstein mówił: 5% myślącego społeczeństwa pcha ten świat do przodu, podczas gdy 95% robi mu po górkę.....

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki