Wciąż nie zażegnany został kryzys walutowy w Turcji. Tymczasem na rynek powróciły obawy przed kłopotami Argentyny, gdzie kryzys zdawał się być opanowany. We wtorek notowania argentyńskiego peso wyznaczyły nowe historyczne minimum.


Turecka lira wciąż znajduje się w spadku swobodnym - tylko we wtorek straciła do dolara prawie 2%. Tymczasem w spektrum zainteresowania rynku wrócił tlący się od kilku miesięcy kryzys argentyński. Kurs dolara w Argentynie we wtorek wieczorem rósł o 1,7%, osiągając nienotowany wcześniej pułap przeszło 31,50 peso.
Od początku roku argentyńska waluta straciła już ponad 40% wobec dolara amerykańskiego. To nawet więcej niż turecka lira, która jest notowana o blisko 39% niżej względem końca 2017 roku. Tyle że turecki kryzys stał się w sierpniu bardzo medialny, natomiast Argentyna tonie w ciszy.
We wtorek nie pomogła nawet interwencja banku centralnego Argentyny, który rzucił na rynek łącznie 200 mln dolarów rezerw walutowych. Mimo że od początku roku argentyńskie władze zużyły na interwencje prawie 12,9 mld USD rezerw walutowych, to peso straciło wobec dolara 40,8%.
Podobnie jak w Turcji źródłem problemów Argentyny jest bardzo wysoka inflacja (w lipcu sięgnęła 31%) i spóźniona reakcja banku centralnego. Dopiero w maju bank centralny Argentyny w awaryjnym trybie podniósł stopy procentowe aż do 40%, a 13 sierpnia niespodziewanie podwyższył je do 45%. Kraj otrzymał też wsparcie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który w czerwcu zapewnił pożyczki do 50 mld dolarów.
KK

























































