REKLAMA

Anty rekomendacje

2008-10-07 16:32
publikacja
2008-10-07 16:32
Inwestorzy mogli bardzo dobrze zarobić podejmując odwrotne decyzje do sugerowanych przez renomowane magazyny. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że dziennikarze byli niekompetentni.

Do tej pory w ramach segmentu poświęconego strategiom inwestycyjnym przedstawialiśmy różne nietypowe sygnały, które w przeszłości stwarzały dobre okazje do zarobku na giełdzie - pisaliśmy o wpływie wyborów prezydenckich, wysokości stóp procentowych czy dywidendach wypłacanych przez spółki. W tym wydaniu jednak podejdziemy do tematu od innej strony i przedstawimy kilka antywskaźników. To takie wskazówki, które najczęściej są mylnym prognostykiem i działanie dokładnie odwrotne do ich zaleceń przynosi wysokie stopy zwrotu.

Każdy z was jest inny

Każdy inwestor wie, że na giełdzie chodzi o to, by kupić tanio i sprzedać drogo, lecz jeśli przyjrzeć się wynikom uzyskiwanym przez portfele na przestrzeni całego cyklu koniunkturalnego (przynajmniej jednej hossy i bessy), skuteczni gracze należą do mniejszości. W filmie grupy komików Monty Pythona "Żywot Briana" tłum błędnie bierze głównego bohatera za Mesjasza, a ten chcąc skłonić ich do krytycznego myślenia wdaje się w wymianę zdań, która może być doskonałą analogią decyzji podejmowanych przez rzesze inwestorów:

Brian: Słuchajcie, nic nie rozumiecie. Nie musicie podążać za mną, nie musicie podążać za nikim. Musicie myśleć niezależnie. Wszyscy jesteście indywidualnościami.
Tłum: Tak, wszyscy jesteśmy indywidualnościami.
Brian: Każdy z was jest inny.
Tłum: Tak, każdy z nas jest inny.

Przyjrzyjmy się więc tym poradom, za którymi niezależny inwestor nie powinien podążać. Jeżeli wszyscy w euforii opowiadają o znakomitych perspektywach rynku nieruchomości, prasa nie przestaje opisywać katastrofalnych skutków bessy, albo wszyscy eksperci są zgodni, że ropa będzie drożeć, to z najprawdopodobniej za kilka miesięcy okaże się, że większość się myliła.

Jak działa antywskaźnik?

Antywskaźnikami możemy określić te wszystkie sygnały, które pokazują niezwykle emocjonalne reakcje tłumu profesjonalnych i indywidualnych inwestorów - wówczas najlepsze rezultaty przynoszą decyzje podejmowane wbrew intuicji i gra przeciw trendowi będącemu z reguły najlepszym przyjacielem inwestora. Kiedy stadem rządzą skrajne emocje strachu i gniewu inwestorzy najpierw działają, a dopiero później zadają pytania, a to jest niezmiennie źródłem porażki. Po pewnym czasie do głosu dochodzą bardziej racjonalne argumenty i okazuje się, że skrajna panika oraz skrajny entuzjazm z dużą dokładnością wyznaczały zwrotne punkty na rynku finansowym. Jeden z bardziej oklepanych giełdowych sloganów głosi, że rynek nie znosi niepewności. Historia dostarcza jednak przeciwnych doświadczeń – całkowita zgodność poglądów występuje wśród inwestorów niesłychanie rzadko, a kiedy się pojawi i tropem Monty Pythona każdemu wydaje się, że jest wyjątkowy, najczęściej brakuje już chętnych do zawarcia transakcji. Tysiące inwestorów nie mogą się mylić

Znakomitym przykładem na warszawskiej giełdzie był boom na spółki deweloperskie i budowlane, którego apogeum przypadło na moment ogłoszenia decyzji o przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji turnieju Euro 2012. Przez kilka kolejnych dni temat nie schodził z pierwszych stron gazet, wszyscy inwestorzy kalkulowali przyszłe zyski firm, ale ci, którzy wówczas kupili akcje, jako ostatni wsiedli do pędzącego pociągu i po roku na ich rachunku znalazły się kilkudziesięcioprocentowe straty. Wszechogarniający optymizm udzielił się również profesjonalistom - w lipcu 2007 Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie wprowadziła indeks WIG-Deweloperzy, który startował z wartości 6500 pkt, a w sierpniu 2008 r. zdołał na krótki czas powrócić powyżej poziomu 2500 pkt.

Gdy eksperci patrzą w jednym kierunku

Podobnie było z hossą w obszarze małych i średnich spółek - w pierwszej połowie ubiegłego roku niemal każde z polskich TFI wprowadziło na rynek swojego MiSia, czyli funduszu lokujący kapitał w najmniejsze firmy giełdowe. Sam szczyt euforii znowu przypieczętowała GPW otwierając rynek New Connect - po ponad roku jego indeks spadł ze 140 pkt. do 60 pkt. Jeśli sprawdzimy trafność władz warszawskiej giełdy jako antywskaźnika, to tylko okaże się, że po roku od uruchomienia tylko dwa spośród dziewięciu branżowych indeksów miały wyższą wartość niż na starcie, a najbardziej spektakularnym posunięciem było stworzenie na samym wierzchołku internetowej hossy indeksu TechWig, który nawiasem mówiąc wycofano z użytku tego lata.

Antytrendy z okładek

Amerykańscy inwestorzy żartują sobie z masowych mediów, które są znakomitym antywskaźnikiem zachowań rynków finansowych mówiąc, że jeśli "Bóg chce kogoś zniszczyć, wrzuci go na okładkę BusinessWeek'a". Prawdziwy business nie lubi rozgłosu i medialnego szumu, a nawet początkujący inwestor wie, że giełda wycenia przyszłość, a fakty z przeszłości są uwzględnione w bieżących kursach akcji. Teoria efektywnego rynku sugeruje, że zanim jakaś firma lub inwestor odnoszący spektakularny sukces stanie się dostatecznie znany by trafić na pierwsze strony najbardziej poczytnych magazynów, inwestorzy zdążą zdyskontować prasowe rewelacje, więc bardziej zaawansowani gracze chcąc wyprzedzić działania mas kierują się często dewizą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”. Kiedy wiadomość o znakomitych wynikach, wielkim kontrakcie czy strategicznej fuzji trafiają na giełdę, akcje danej spółki będą raczej tanieć, natomiast jasne stanie się, czym były spowodowany wzrost kursu sprzed kilkunastu sesji. Odwrotna zasada działa w przypadku negatywnych newsów.

Trzech profesorów finansów z Uniwersytetu w Richmond prześledziło okładki inwestycyjnych magazynów Forbes, Fortune oraz BusinessWeek na przestrzeni 20 lat pod kątem zależności kursów akcji spółek przedstawianych zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym kontekście. Pierwszy wniosek jest taki, że zdecydowanie przeważały optymistyczne nagłówki, podobnie jak w rzeczywistym świecie inwestycji maklerzy wydają więcej rekomendacji „kupuj niż sprzedaj”. Po drugie: pozytywnie pisano o spółkach, których akcje w ostatnim czasie mocno drożały (średnio o 42 proc. lepiej niż indeks szerokiego rynku), a w ciemnym świetle przedstawiano te, których papiery nie cieszyły się wzięciem wśród inwestorów (wypadały o ok. 37 proc. gorzej niż rynek). Ale dla nas najważniejsza jest przyszłość i oto argument potwierdzający znaczenie masowych mediów jako antywskaźnika: rok po publikacji pisma, w którym w samych superlatywach przedstawiano daną firmę jej akcje były warte średnio o 4,2 proc. mniej niż indeks szerokiego rynku, natomiast „czarne owce” pokonywały benchmark przeciętnie o 12,4 proc.

Czarny łabędź

Badanie dowodzi, że inwestorzy mogli bardzo dobrze zarobić podejmując odwrotne decyzje do sugerowanych przez renomowane magazyny. W żadnym wypadku nie oznacza to, że dziennikarze byli niekompetentni. Redaktorzy nie wymyślają przecież nagłówków z okładek po to, by czytelnicy mogli na ich podstawie dobrze zainwestować, ale jak w każdym biznesie głównym celem jest jak najwyższa sprzedaż. Wiadomo, że najlepiej sprzedają się tematy, które są aktualnie „hot”, „trendy” i „jazzy” , a gdy do tego miana urasta jakaś spółka czy wydarzenie z rynków finansowych, istnieją spore szanse, że trend został już zaakceptowany przez większość inwestorów. Psychologowie behawioralni zwracają uwagę, że u podstaw wszystkich baniek spekulacyjnych leży przecenianie znaczenia najświeższych informacji (twz. "recency bias") oraz tych informacji, które są już znane i ogólnodostępne ("availability bias"). Internet 1999r., Chiny 2007 r. czy ropa 2008 r. to tylko najświeższe przykłady wciąż powtarzających się schematów. Mało kto zwraca uwagę na tzw. "czarne łabędzie" czyli możliwość wystąpienia pojedynczych zdarzeń, które mogą diametralnie zmienić nasz pogląd na rzeczywistość. Dopóki nikt nie zobaczy czarnego łabędzia nie wierzy w jego istnienie. Podobnie stało się np. z inwestorami, którzy trzy lata temu kupowali domy w USA będąc przekonanymi, że uczyni to z nich bogaczy. Dopiero spadek cen domów uświadomił im, że istnieje inny scenariusz wydarzeń niż ciągły wzrost cen.

WWW.InwestycjeAlternatywne.pl
Łukasz Wróbel

Artykuł ukazał się w:
Private banking
Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki