REKLAMA
TYLKO U NAS

Andrzej Raczko: Wyższe dochody z podatków były tylko w marcu

2004-05-20 14:36
publikacja
2004-05-20 14:36
Cezary Szymanek: A gościem Radia PiN, 102 FM, jest dziś Andrzej Raczko, minister finansów. Witam, Panie Ministrze.

Andrzej Raczko: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Dzień dobry, Państwu

CS: Panie Ministrze, zacznijmy od dobrej wiadomości. W ciągu 4 miesięcy, tego roku, firmy zapłaciły z tytuły podatku CIT połowę kwoty zaplanowanej na cały rok. W kolejnych miesiącach ma być, ponoć, jeszcze lepiej. Pan się z tego cieszy?

AR: Zawsze Ministerstwo Finansów się cieszy, jeżeli gospodarka kwitnie i ma to również swoje odzwierciedlenie w podatkach. A ja bym tutaj wykazywał daleko idącą ostrożność. My budujemy plan z wpływu podatków na każdy miesiąc. I ten bardzo dobry wynik odbiega od przewidywań, naszych, planowanych, jeżeli weźmiemy pod uwagę te 4 miesiące, tylko w miesiącu marcu, jeśli weźmiemy podatek płacony przez firmy. I to było związane z rozliczeniem za rok 2003. Czyli jeżeli ten efekt, który my, mniej więcej, mamy wyliczony na 1 mld 700 mln, odejmiemy z wpływu podatku CIT-owskiego, to, mniej więcej, idzie zgodnie z tym, co Ministerstwo Finansów planowało.

CS: Czyli przychody będą w takiej samej wysokości na koniec roku, jak zostały zaplanowane? Czy jednak, mimo wszystko, będą większe, patrząc na to, co się dzieje choćby właśnie z dochodami budżetu z tytułu podatku CIT?

AR: W tej chwili, ja zawsze mówię taką perspektywą, którą w tej chwili znamy. To znaczy w tej chwili, w stosunku do planu, te wpływy są o m/w. 3 mld. wyższe. Czyli to jest te 1mld 700 podatku CIT-owskiego i wyższe wpływy z VAT-u. Te wyższe wpływy z VAT-u wynikało z przyspieszonej sprzedaży, którą zaobserwowaliśmy w marcu i w kwietniu. Między innymi to było związane z obawami o wzrost cen po wejściu do Unii Europejskiej. Czyli proszę zwrócić uwagę, że to są efekty związane, które są związane z pewnymi, specyficznymi czynnikami. I to czy ten dobry trend, jeżeli chodzi o spływy podatkowe, będzie podtrzymany, to musimy obserwować dalej. To znaczy przynajmniej 2,3 następne miesiące będą potwierdzeniem, czy dobra koniunktura się równie dobrze odkłada w podatkach.

CS: Większe przychody do budżetu, na co pójdą te pieniądze? Na przykład, czy na to- jak pisze dzisiejsza Rzeczpospolita- na przed wyborczy koncert życzeń, czyli na to by powstał nowy rząd?

AR: Panie Redaktorze, budżet jest limitem wydatków. Te wydatki są w tej chwili w ustawie budżetowej bardzo konkretnie zapisane i z drugiej strony jest pewną prognozą przychodów podatkowych. I ja chciałbym zauważyć, że to jak budżet jest wykonywany to, mniej więcej, można już z dużym prawdopodobieństwem określić dopiero na jesieni- w okolicach września. Czyli mnie cieszy ten efekt, który w tej chwili widzimy, natomiast ja bym chciał tutaj wykazać umiarkowany optymizm. Rok 2004 jest rokiem bardzo specyficznym, wejście nasze do Unii Europejskiej również się odciska po stronie podatkowej. My utracimy jednomiesięczne wpływy VAT-owske, związane z innym sposobem rozliczenia VAT-u. Ponieważ zniknie import i będziemy mieli wewnątrz wspólnotowe nabycie. I przy eksporcie wewnątrz wspólnotową dostawę. I to rozliczenie będzie na podstawie innych dokumentów niż to było do tej pory. Do tego, proszę zwrócić uwagę, że te dochody celne, które uzyskiwaliśmy, były związane z takim a nie innym układałem granic. A po wejściu do UE cła nie będzie naszym dochodem tylko dochodem UE. Czyli to jest szereg dodatkowych czynników. Poza tym musimy pamiętać o efekcie handlu przygranicznego i to też w pewnym sensie odbije się na wpływach VAT-owskich, które my szacujemy. Ale czy ten szacunek jest obarczony małym, czy większym błędem dopiero zobaczymy po 2,3 miesiącach.

CS: Panie Ministrze, ale wróćmy do obietnic nowego rządu, chociaż właściwe rządu w dymisji, przedstawionych w expose przez premiera Marka Belkę. Ile nas to będzie wszystko kosztowało? Zacznijmy na początek od starego portfela.

AR: Panie Redaktorze, tutaj musimy mieć dokładny program, w jaki sposób to zostanie zrealizowane? W jaki sposób te wypłaty będą traktowane, jaki będzie harmonogram tych wypłat? W jaki sposób będą te wypłaty rozłożone?

CS: To premier Belka mówi w expose, a pan tego jeszcze nie wie?

AR: Panie Redaktorze, wyliczenia się dokonują w tej chwili…

CS: 3.5 mld złotych- tyle to nas może kosztować?

AR: Wie Pan, to jest wyliczenie bardzo proste. Na zasadzie gdyby wziąć cały stary portfel i statystyczne przeliczyć mniej więcej ile to na osobę wypada. I w wyniku tego uzyskać pewien szacunek. Natomiast mnie chodzi o bardzo precyzyjny mechanizm uruchomienia likwidacji starego portfela. Ten mechanizm może funkcjonować według pewnego scenariusza powiedzmy A, B. Każdy z tych scenariuszy kosztuje inaczej.

CS: To, ile będzie nas kosztowała likwidacja, tak zwanego, starego portfela emerytów?

AR: Panie Redaktorze, w tej chwili na to pytanie to mi jest trudno odpowiedzieć, bo ja był musiał natychmiast Panu zadać pytanie: a przy jakich założeniach, prawda?

CS: To zapytam inaczej. Czy pan by chciał żeby był zlikwidowany stary portfel?

AR: Niewątpliwie stary portfel powinien, jako zjawisko, zostać zlikwidowany. Natomiast tu musi być pewien kompromis- z jednej strony między możliwościami budżetowymi, a z drugiej strony -odczuwalnością dla emerytów, rencistów likwidacji tego problemu. Ja jeszcze raz podkreślam, że najgorsze są rozwiązania takie budżetowe, że np. każdy albo podatnik, albo obywatel uzyskuje na pewnym rozwiązaniu 5-10zł, czyli kwotę dla niego nieodczuwalną a w skali budżetowej to są znaczne pieniądze. Ja bym chciał takich mechanizmów uniknąć. To znaczy, jeżeli się decydujemy na pewien mechanizm to żeby był on odczuwalny społecznie i z drugiej strony miał określone wymiary budżetowe.

CS: Kolejna sprawa. Wzrost kwoty wolnej od podatku, dla osób, które maja najniższe dochody.

AR: Właśnie i to, co Pan Redaktor powiedział to jest kwestia, w jaki sposób zdefiniujemy tą osobę o najniższych dochodach?

CS: No, to według Pana, kto to jest?

AR: W moim odczuciu, jeżeli mówimy tutaj o zastosowaniu pewnego instrumentu podatkowego, to moim zdaniem ten instrument powinniśmy zastosować w odniesieniu do osób, które są trwale bezrobotne. Mamy teraz tutaj przyspieszenie koniunkturalne i będziemy mieli likwidację bezrobocia, tak zwanego fikcyjnego, wynikającego ze stanu koniunktury. Natomiast ja chciałbym również żebyśmy zrobili coś, jeśli chodzi o likwidację bezrobocia strukturalnego. To znaczy tych osób, które już wypadły na dłużej z rynku pracy. I w moim odczuciu, jeżeli myślimy o pewnym rozwiązaniu podatkowym nawet przy pomocy właśnie kwoty wolnej, to żeby był to instrument właśnie adresowany do tej grupy ludności, nie do wszystkich. Bo jeżeli weźmiemy takie rozwiązanie, że to dotyczy wszystkich, którzy mieszczą się pierwszym progu podatkowym. To proszę zwrócić uwagę, że jest to ponad 90% podatników w tym kraju. Natomiast wśród tej grupy zróżnicowanie dochodowe jest bardzo duże.

CS: Czyli co? Obniżenie kwoty wolnej od podatku dla tych najbiedniejszych, jak Pan mówi- bezrobotnych. A dla pozostałych, co, podwyższenie kwoty wolnej od podatku?

AR: To musi być precyzyjnie zdefiniowany mechanizm, instrument, który wprowadzimy. Proszę zwrócić uwagę, że ja jestem zdania, że ten instrument powinien być powiązany z tym, co nazwaliśmy kredytem ZUS-owskim. Chodzi generalnie o rzecz następującą, aby dla osób, które są trwale bezrobotne zlikwidować to, co się nazywa klinem podatkowym. To znaczy zlikwidować koszty dla, przede wszystkim, pracodawcy, ale również dla tej osoby, związane z jego funkcjonowaniem jako już osoby zatrudnionej na dłuższy okres czasu, na sposób trwały i o takim instrumencie myślę. Ja zawsze myślę, że ja nie mam tego instrumentu zastosować po to żeby zmienić, powiedzmy, poziom konsumpcyjny. Ja powinienem zastosować ten instrument po to żeby przeciwdziałać temu zjawisku, które jest dla nas najgroźniejsze-bezrobocie strukturalne.

CS: Panie Ministrze, w takim razie postawmy sprawę jasno. Jeżeli rząd będzie, załóżmy, to od 2005 roku będzie owa kwota wolna od podatku wyższa?

AR:, Jeżeli myślimy w tym kontekście, o którym ja mówię: kredyt ZUS-owski wsparty pewnym rozwiązaniem podatkowym, to będziemy z tym bardzo współpracować. Ja uważam, że powinniśmy bardzo szybko wprowadzić, tak żeby te efekty związane z obniżaniem bezrobocia strukturalnego były jeszcze multiplikatywnie związane z przyspieszeniem gospodarczym

CS: O ile owa kwota, wolna od podatku, mogłaby wzrosnąć? Teraz o 530zł.?

AR: Panie Redaktorze, tu trzeba by było przyjąć takie rozwiązanie, żeby było neutralne i nie było tym dodatkowym kosztem związanym z zatrudnieniem osoby.

CS:, Ale nie wiem, wzrost o 10-15%

AR: Nie, nie, to powinno być tak rozwiązane żeby ten koszt pracodawcy był nieodczuwalny i dla osoby, która się zatrudnia.

CS: Kolejna rzecz to służba zdrowia. Wczoraj obowiązki ministra zdrowia pełnił wicepremier Jerzy Hausner. Sejm zaapelował do rządu by wreszcie rozwiązał sprawę, tak zwanej, ustawy 203 czyli „zwrócił” pieniądze wynikające z owej ustawy. Według, jakiś tam, nieoficjalnych wyliczeń, podawanych przez prasę, to ma państwo kosztować ok. 3.5-4 mld zł. Są na to pieniądze?

AR: Panie Redaktorze, tu jest sprawa bardzo skomplikowana….

CS: To, więc spróbujmy wytłumaczyć prosto.

AR: I trudno jest o taki bardzo krótki komentarz. To jest zobowiązanie pracowników w stosunku do pracodawcy. Czyli tutaj stroną dla tych osób, które nie uzyskały 203 jest ich pracodawca. Problem polega na tym czy ten pracodawca miał wystarczające środki by te 203 wypłacić. I te procesy są dobre, które się w tej chwili dzieją, są procesami między pracodawcą, z jednej strony a następcą prawnym Kas Chorych, gdzie ten pracodawca musi udowodnić, że nie uzyskał wystarczających kwot pieniędzy żeby te 203 wypłacić. Te 203, w wielu wypadkach, było wypłacone. Ale było wypłacone pewnym kosztem, czyli wypłacone było 203 a np. szpital zadłużył się w inny sposób. To znaczy nie zapłacił komuś innemu. I w moim odczuciu, dla sukcesu służby zdrowia, nie powinniśmy patrzeć na problem zadłużenia tylko przez prymat 203, aczkolwiek on jest społecznie najbardziej bolesny, ale poprzez problem zadłużenia całej służby zdrowia. Nie chciałbym, aby polskie szpitale stanęły, dlatego że np. zastrajkują pielęgniarki.

CS: No tego nikt by nie chciał.

AR: Nie chciałbym również żeby polskie szpitale, np. przestały operować pacjentów np., dlatego, że nie będą miały strzykawek, sprzętu, leków. I to jest równie ważne jak rozwiązanie problemu 203. I w związku z powyższym, my przygotowaliśmy pewnie rozwiązanie.

CS:, Jakie?

AR: My dyskutowaliśmy z panem premierem Belka i z panem ministrem zdrowia jak również z panem premierem Hausnerem My obiecujemy sobie dużo po ustawie restrukturyzacyjnej, związanej właśnie z rozwiązaniem systemowym problemu zadłużenia. Natomiast po to żeby przyspieszyć pewne działania, zaproponowaliśmy, coś nazywaliśmy roboczo kredytem pomostowym. I między innymi ja również nad tym kredytem pomostowym pracuje żeby go dostarczyć. Natomiast, jeżeli Pan mówi czy to budżet będzie kosztować to proszę pamiętać, że to zadłużenie już istnieje. Czyli jest to zobowiązanie w pewnym sensie, to, co się po angielsku nazywa - general gouverment

CS: Panie Ministrze, ale krótko. Będzie zapłacone za tę ustawę 203 czy nie?

AR: Będzie ten problem rozwiązany.

CS:, Czyli dostana szpitale pieniądze?

AR: Będzie ten problem rozwiązany i propozycja rozwiązania tego problemu zostanie dostarczona.

CS: Gościem Radia PiN jest Andrzej Raczko, minister finansów. Panie Ministrze, na koniec 2003 roku dług polski wynosił ponad 408 mld zł. O prawie 16% więcej niż 12 miesięcy temu a to jest dokładnie 51.6% PKB. Przekroczyliśmy pierwszy próg ostrożnościowy mówi się o tym nawet, że tak naprawdę, w tym roku, przekroczyliśmy drugi próg ostrożnościowy, czyli 55%. Przekroczyliśmy?

AR: To znaczy mówi Pan o roku 2004. W tej chwili to nie możemy tak mówić. Wyliczenie długu publicznego w relacji do PKB odbywa się na dzień 31 grudnia

CS: Proszę mi nie mówić, że Pan na bieżąco nie analizuje sytuacji.

AR: Analizuję sytuację na bieżąco

CS: I był taki moment, że byliśmy blisko 55%?

AR: Nie, nie, to jeszcze daleko jest do tego momentu…

CS: Jak daleko?

AR: Natomiast czynnikiem, który jest najbardziej spędzającym sen z powiek, na którym nie mam żadnej kontroli, ale ma decydujący wpływ, czy ten 55% możemy, czy też nie możemy przekroczyć, jest kurs walutowy. Proszę zwrócić uwagę, że mniej więcej każde 10 gr. w zmianie polskiego kursu walutowego to jest mniej więcej 3.7mld zł. przyrostu długu. Czyli w skali PKB to jest, mniej więcej, ok., 0.5%, czyli proszę zwrócić uwagę wystarczy żeby Polska złotówka osłabiła się o ok. 20 gr. i wtedy rzeczywiście bardzo dużo…

CS: Panie Ministrze, ale na kurs walutowy bardzo duży wpływ maja politycy

AR: Bardzo duży…

CS: I choćby nawet to, że jest zaniechany plan oszczędnościowy wicepremiera Hausnera, bo tak naprawdę to w tej chwili tak wszystko wygląda. Proszę powiedzieć czy w tym roku grozi nam przekroczenie owego drugiego progu otrożnościowego?

AR: Panie Redaktorze, ja sądzę, że jeżeli się ustabilizuje sytuacja polityczna, jeżeli będzie rząd, który będzie miał jasną perspektywę, w której może trwać a nie będzie to krótka perspektywa tylko perspektywa, w której coś ten rząd może zdziałać. Ten rząd wyraźnie powie, w jaki sposób będzie rządem kontynuacji, chociażby w odniesieniu do planu Hausnera. To ja sądzę, że wtedy przeważy to, co nazywamy elementami fundamentalnymi wpływającymi na kurs walutowy. Proszę zwrócić uwagę na to, co się działo wczoraj w momencie, kiedy zaczęły spływać informacje, że prawdopodobieństwo, że ostanie się rząd Belki rynki finansowe bardzo na to reagowały. Proszę zwrócić uwagę na to jak się wczoraj złotówka umocniła.

CS: A jeżeli rządu w takim razie nie będzie to przekroczymy ów próg?

AR: Panie Redaktorze, to będzie się z pewnością następny minister o to martwił.

CS: A Pan się już teraz nie martwi o to?

AR: Ja powiedziałem, jaki jest największy czynnik zagrożenia, jeżeli Pan mnie pyta. Natomiast ja powinieniem się martwić tymi czynnikami, nad którymi jestem wstanie zapanować.

CS: No tak, ale w programie dochodzenia, do euro dziś drukowanym przez Gazetę Wyborczą i przedstawionym przez rząd i wysłanym do Brukseli jest jasno napisane: Nowe wybory parlamentarne już teraz to o rok dłuższa droga do euro w przyszłości. Od wprowadzenia wspólnej waluty oddali nas też osłabienie złotego i brak reprywatyzacji, bo groziłoby nam odszkodowanie idące w miliardy złotych. Czyli to wskazuje na to, że jeżeli w tym roku nie będzie rządu to, tak naprawdę, bądźmy szczerzy, grozi nam załamanie finansów państwa.

AR: Nie, nie. Panie Redaktorze, ja sądzę, że o tym dokumencie, o którym Pan wspomina to jest tak zwany program konwergencji. Ten program konwergencji został przyjęty jeszcze przez poprzedni rząd, zresztą na mój wniosek, ja głosowałem żeby ten program został przyjęty. Ten program był oparty na pewnym złożeniu, pełnego wprowadzenia planu Hausnera. I ten program został przekazany Brukseli. Jeżeli ten program konwergencji by był wypełniany tak jak myśmy w tym programie zapisali, jeśli chodzi o rozwiązania dotyczące finansów publicznych, to żadnej katastrofy nie biedzie

CS: A jakie są szanse na to?

AR: …wręcz przeciwnie w ciągu 3 lat mamy szansę zredukować deficyt poniżej 3% i w perspektywie 3 czy 4 lat otwiera się możliwość wejścia do strefy euro.

CS: A Jakie są szanse na to, że ten program będzie tak realizowany?

AR: Panie Redaktorze, niewątpliwie rząd a szczególnie pan premier Belka jako bardzo wybitny ekonomista wie, co ma zrobić w finansach publicznych. Pan premier Hausner zgłosił bardzo dobrą propozycję, jak Pan wie jako minister finansów również byłem- za. I ja sądzę, że my w dalszym ciągu będziemy podtrzymywać to, co jest istotnie w planie Hausnera dla realizacji reformy finansów publicznych. I według mnie ten rząd nigdy nie mówił, że od tego odstąpimy.

CS: Panie Ministrze, na koniec krótko, goni nas czas. Ile jeszcze czasu będzie obowiązywała obniżka akcyzy na paliwa i dlaczego jest tak mała?

AR: Po pierwsze, ja chciałbym podnieść kwestię następującą. Po raz pierwszy tak się zdarzyło, że minister finansów nie podwyższał stawki akcyzowej a ją obniżył. I to jest dobra reklama związana ustawowego, które daje taką możliwość. Ja na przykład nie mam możliwości zmienienia w ciągu roku podatkowego stawki VAT-owskiej w dół.

CS: Panie Ministrze, czy akcyza będzie, taka niższa obowiązywała, przez jaki czas?

AR: Ja podałem, jakie warunki są brzegowe. Łączne wpływy budżetowe, zVAT-u i z akcyzy muszą być takie jak zaplanowaliśmy przy budowie prognozy budżetowej dochodów, to jest jedna sprawa. A druga sprawa-pełna wola ministra finansów by stabilizować przy pomocy podatku akcyzowego wzrost cen. A teraz proszę pamiętać, że nie ja, na szczęście, ustalam cen paliwa w tym kraju. Mamy określone rozwiązania i mechanizmy rynkowe i tak powinno być.

CS: To, kiedy, w takim razie, wrócimy do starego poziomu akcyzy na paliwo?

AR: Wtedy, kiedy zaistnieją okoliczności, że to będzie po prostu konieczne...

CS: Miesiąc, dwa?

AR: Nie, to wszystko będzie zależeć od dynamiki cen, od trwałości zmian cen ropy naftowej, w jakim kierunku one pójdą? I od rachunku ekonomicznego, który my przeprowadzamy.

CS: A jeżeli cena ropy będzie nadal rosła rozważa Pan kolejną obniżkę akcyzy?

AR: Ja podkreślam jeszcze raz, jeżeli to kryterium wpływu będzie spełnione dla mnie, to wtedy ja jestem otwarty, jeśli chodzi o prowadzenie polityki akcyzy. Proszę pamiętać, że mniej jest ważne kryterium, jeżeli jakieś rozwiązanie spełnia to kryterium to ja nie będę od tego rozwiązania się odżegnywał w żadną stronę.

CS: Dziękuję bardzo, gościem Radia PiN, 102FM, był Andrzej Raczko, minister finansów. Dziękuję bardzo, Panie Ministrze.

AR: Dziękuję bardzo.

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki